1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Znikający uczniowie. Pedagog: Rodzice ignorują lekcje, wolą, aby dzieci pomagały w gospodarstwie

W Polsce są uczniowie, z którymi nauczyciele i pedagodzy nie mają od ponad miesiąca kontaktu. Powodem ich zniknięcia nie zawsze jest brak internetu czy komputera. Często są to uczniowie potrzebujący realnej pomocy. Od kogo ją otrzymają? Pedagog: - Izolacja wzmaga przemoc.

Nie logują się na zdalne lekcje. Nie odbierają wiadomości i e-maili od nauczycieli, nie odsyłają prac domowych. Rodzice nie zaglądają do elektronicznego dziennika. Przyczyn takiego zachowania może być wiele. Brak internetu i komputerów w domu ucznia to niektóre z nich. W takich sytuacjach nauczyciele, dyrektorzy szkół pomagają. Szkoła wypożycza uczniom komputery, szkolni informatycy, nauczyciele instruują rodziców, jak pomóc dziecku w nauce zdalnej, jak założyć konto na komunikatorze. Jeśli to nie pomaga, nauczyciele wysyłają prace domowe pocztą tradycyjną lub idą osobiście do domu ucznia, wrzucają materiały do nauki do skrzynki na listy, wieszają na płocie.

"Są rodzice, którzy nie potrafią obsługiwać komputera"

- Niektórzy rodzice w zaistniałej sytuacji pierwszy raz w życiu nauczyli się obsługiwać pocztę elektroniczną, pierwszy raz w życiu wysłali maila, przy dużej pomocy swoich dzieci. Ale chcą, pytają, szukają pomocy. Niestety są też rodzice, którzy chyba traktują ten czas jako "koronowakacje" bez nadzoru i podobnie zachowują się ich dzieci. Nie reagują na nasze maile, dopiero jak napiszemy do rodziców na Facebooku, to się czasami odezwą. Są też takie rodziny, w których dzieci same obsługują internet, pilnują godzin lekcji zdalnych - o sytuacji w domach uczniów opowiada nam pedagog ze szkoły podstawowej z odziałem integracyjnym z województwa łódzkiego.

Wicedyrektorka szkoły podstawowej z Lublina przyznaje, że w większości rodzice i uczniowie starają się, chcą współpracować:  - W mojej placówce, jeśli nie ma potwierdzenia odbioru wiadomości lub logowania na platformie, wychowawca zbiera zadania od nauczycieli przedmiotów i telefonicznie ustala formę przekazania dziecku zadań oraz termin ich zwrotu. Reguluje to zarządzenie dyrektora. Trzech uczniów z klasy czwartej nie korzysta z lekcji zdalnych w ogóle. Komputery szkoła użycza, nie ma barykady w postaci braku sprzętu. Trudność stanowi to, że rodzice nie potrafią obsługiwać komputera lub brakuje im kompetencji rodzicielskich. W szkole mamy prawie 500 uczniów, więc procentowo, trzy osoby bez kontaktu internetowego, nie są dużym wskaźnikiem. Wychowawca jest w codziennym kontakcie telefonicznym z rodzicami tych uczniów. 

Zgodnie z prawem oświatowym (Ustawa Prawo Oświatowe z dn. 14 grudnia 2016 r., art. 35) nauka jest obowiązkowa do ukończenia 18 roku życia - i te przepisy obowiązują nadal, także w czasie epidemii i edukacji zdalnej. Od 26 marca nauczyciele mają obowiązek zdalnie realizować podstawę programową, a dzieci mają obowiązek uczestniczyć w zdalnych lekcjach.

'Niektórzy rodzice w zaistniałej sytuacji pierwszy raz w życiu nauczyli się obsługiwać pocztę elektroniczną, pierwszy raz w życiu wysłali maila, przy dużej pomocy swoich dzieci. Ale chcą, pytają, szukają pomocy.''Niektórzy rodzice w zaistniałej sytuacji pierwszy raz w życiu nauczyli się obsługiwać pocztę elektroniczną, pierwszy raz w życiu wysłali maila, przy dużej pomocy swoich dzieci. Ale chcą, pytają, szukają pomocy.' fot: jb

"Każdy uczeń jest inny, każdy dom jest inny"

Nie zawsze nauczyciele i pedagodzy szkolni, pomimo wszelkich starań, są w stanie dotrzeć do wszystkich swoich uczniów. - Mamy telefony rodziców, jeśli uczeń nie bierze udziału w zajęciach online, dzwonimy po kilka razy do rodziców, piszemy na messengera, szukamy kontaktu z naszymi uczniami. Często mają problem z logowaniem się. Wtedy dzwoni szkolny informatyk i tłumaczy, co i jak. Jeśli nie mają sprzętu, wówczas umawiam się na podanie w wersji papierowej materiałów do nauki, nie każdy uczeń ma komputer, mamy kilku takich uczniów. Staramy się w rożny sposób pomóc naszym uczniom, ale mamy jednocześnie świadomość, że może nam się nie udać. W codziennej, "normalnej" pracy też są takie sytuacje, na które nie ma złotego środka na rozwiązanie. Każdy uczeń jest inny, każdy dom w którym mieszka jest inny - mówi nauczycielka ze szkoły podstawowej w Sosnowcu.

Anna Ostrowska, Rzeczniczka Prasowa Ministerstwa Edukacji Narodowej tłumaczy jak wygląda ścieżka postępowania w przypadku uczniów, którzy nie realizują obowiązku szkolnego w sytuacji epidemii.

  - Dyrektorzy szkół znają procedury ustawowe i mogą podjąć kontrole. Szkoła zawsze ma dane do kontaktu z rodzicem ucznia. Nie ma też zakazu do kontaktu ucznia z pedagogiem szkolnym, oczywiście przy zachowaniu ostrożności sanitarnej. W sytuacji, gdy uczeń nie bierze udziału w procesie kształcenia i nie kontaktuje się z nauczycielem, szkoła jest zobowiązana ustalić, jaka jest tego przyczyna. Jeśli uczeń nie ma dostępu do komputera szkoła ma możliwość wyposażenia ucznia w odpowiedni sprzęt. Do przesyłania materiałów edukacyjnych można też wykorzystać drogę korespondencyjną (poczta). W sytuacji braku dostępu do internetu, szkoła jest zobowiązana ustalić inny sposób kontaktów nauczyciela z uczniem. Prace ucznia (zeszyty, karty pracy itp.) i zestawy materiałów edukacyjnych i zadań dla niego mogą być fizycznie przynoszone do i ze szkoły oraz pozostawiane do odebrania w ustalonym, wyznaczonym miejscu w szkole (ale też, np. w siedzibie jednostki organizacyjnej gminy w danej miejscowości). W przypadku całkowitego braku kontaktu z uczniem konieczna jest pomoc odpowiednich służb: policji, opieki społecznej – mówi nam rzeczniczka MEN-u.

Instytucjami powołanymi do wizytowania warunków rodzin są ośrodki pomocy społecznej (pracownik socjalny), sąd rodzinny (kuratorzy sądowi) lub policja (dzielnicowy). Anna, pedagog z Piaseczna zwraca uwagę, że często, pomimo interwencji odpowiednich służb, sytuacja dziecka wcale się nie poprawia.

 - Jeśli nie ma kontaktu z dzieckiem, a sytuacje takie mają miejsce i bez epidemii, powiadamiamy sąd rodzinny bądź ośrodek pomocy społecznej, czasem jedno i drugie, czasem policję. To są instytucje, które mają prawo przeprowadzić wywiad środowiskowy. Ale w obecnej sytuacji ich działania prowadzone są pobieżnie, mało z nich wynika – żali się. 

"W rodzinach przemocowych zazwyczaj bardzo dba się o pozory"

Dyrektorzy szkół powinni zwrócić się o pomoc do kuratorów, policji z prośbą o kontrolę w domu ucznia, w sytuacji, kiedy dziecko nie realizuje obowiązku szkolnego. Dzieje się tak wówczas, gdy uczeń ma 50 proc. nieusprawiedliwionych nieobecności w miesiącu.

Chociaż - jak podkreśla pedagog z Piaseczna - nie obowiązek szkolny jest tu najważniejszy. - Najważniejsze jest, aby sprawdzić, czy dziecko, zamknięte od kilku tygodni w domu, jest bezpieczne i czy nie dzieje się tam krzywda.

Pedagog uczula, że jeśli chodzi o dzieci z rodzin przemocowych, często jest tak, że rodzice dbają o to, aby dziecko odrabiało lekcje, uczestniczyło w zajęciach zdalnych. - W takich rodzinach zazwyczaj bardzo dba się o pozory. Niektóre symptomy widać, tak jak w normalnej obserwacji, rozmowie terapeutycznej. Czasem zdarzy się, że ktoś nie wyłączy kamerki/mikrofonu i coś "niechcący" się zobaczy, albo usłyszy, ale nie jest łatwo. My zdajemy sobie sprawę z tego, że w teraz, kiedy rodziny są odizolowane, pojawiają się trudne emocje i nie ma gdzie ich rozładować. Przemoc jest bardziej nasilona, a realna pomoc znikoma.

Każdego dnia na numer telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę (tel. 116 111) dzwonią setki dzieci, dla których ostatnie tygodnie są nie do wytrzymania. Dzieci mówią o doświadczaniu przemocy psychicznej, fizycznej i seksualnej, silnych napięciach, połączonych z niezrozumieniem tego, co się dzieje oraz jak sobie z tym radzić, obniżającym się nastroju i pojawiających się myślach samobójczych, a także braku dostępu do pomocy specjalistycznej. Mówią też o tym, że wraz z zakazem wychodzenia osób poniżej 18 roku życia bez opieki osoby dorosłej, straciły jedyną możliwość uniknięcia krzywdzących zachowań, których doświadczają w domu.

W marcu odnotowano w fundacyjnym telefonie zaufania największą od 11 lat liczbę interwencji, czyli działań podejmowanych w sytuacji zagrożenia zdrowia lub życia dziecka. "W marcu było ich 76. To prawie dwa razy więcej niż w poprzednich miesiącach. To było coś, co nigdy nie wydarzyło się na taką skalę" – czytamy na stronie fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.

Fundacja 16 kwietnia wystosowała apel do Premiera Mateusza Morawieckiego, o podjęcie środków zapewniających bezpieczeństwo i realizację praw dzieci – podczas epidemii oraz wobec jej następstw. Fundacja wskazuje m.in. na konieczność uwrażliwienia służb medycznych, społecznych i pracowników oświaty na zwiększone ryzyko przemocy wobec dzieci oraz informowania o dostępnej ścieżce interwencji; wprowadzenia rozwiązań umożliwiających odseparowanie sprawcy przemocy od ofiary; ustalenia specjalnej na czas epidemii procedury umieszczania dzieci doświadczających przemocy w rodzinach zastępczych i instytucjach; oraz objęcia szczególnym nadzorem rodzin, w których już przed epidemią diagnozowano przemoc. W rekomendacjach wskazano również na potrzebę zapewnienia zdalnych rozwiązań edukacyjnych dla dzieci, tak, aby nie dyskryminowały uczniów. (cała treść apelu tutaj).

"Potracili prace, muszą siedzieć w domu. Izolacja wzmaga przemoc"

Agata, pedagog szkolna w szkole podstawowej z odziałem integracyjnym w województwie łódzkim uważa, że sytuacja epidemii wymaga podjęcia nadzwyczajnych działań, po to, aby pomóc dzieciom z trudnych rodzin.

 - Szkoła w której pracuję, oprócz tego, że przyjmuje większość dzieci niepełnosprawnych z regionu to jeszcze znajduje się w "trudnej" dzielnicy. Kiedy zaczęła się izolacja uczniów wiedziałyśmy, że będzie ciężko. Mamy bardzo dużo nadzorów kuratorskich, zakładamy dużo niebieskich kart, pracy socjalnej mamy ogrom. Rodzice moich uczniów rzadko pracują, jeśli już to śmieciówkach. Teraz potracili pracę, muszą siedzieć w domu. Izolacja wzmaga przemoc. Nasi nauczyciele są bardzo wyczuleni i wrażliwi, reagują, kiedy podejrzewają, że w rodzinie dziecka może dochodzić do nadużyć – opowiada nam pedagog i podkreśla, że bardzo często uczniowie szukają pomocy na własną rękę, zgłaszają niepokojące zachowania.

 - Dzieciaki często do nas piszą wieczorami, w weekendy, mają ogromne potrzeby. W nocy odbieramy od dzieci wiadomości pełne niepokoju i strachu, dotyczą przemocy w ich domach. Kilka dni temu nasi uczniowie, rodzeństwo, trafili do domu dziecka. Interweniowałyśmy my, wraz z psychologiem, zdalnie założyłyśmy niebieską kartę. Pomógł nam policjant z wydziału do spraw nieletnich. Z tego co mi przekazał, była to słuszna interwencja. Mama tych dzieci od dawna nie była w stanie opiekować się nimi. Dziewczynka o tym, co się dzieje w jej domu, opowiedziała nam przez internet - mówi pedagog i jednocześnie zwraca uwagę na to, że często zdarza się niestety i tak, że pomimo tego, że rodziny mają już nadzór kuratorski, ograniczone prawa, to dzieciaki nadal są zaniedbane i niedopilnowane.

- W każdej sprawie zgłaszanej do łódzkiego Kuratorium Oświaty staramy się pomóc i jeśli pojawia się jakiś niepokojący sygnał - interweniować. Do tej pory łódzkie Kuratorium Oświaty nie miało ani jednego zgłoszenia dotyczącego braku kontaktu z uczniem i jego rodzicami (opiekunami). Jeśli taki problem się pojawi i dyrektor szkoły skontaktuje się z kuratorium, będziemy razem zastanawiali się, jak tę sytuację rozwiązać  - mówi nam Anna Skopińska, rzeczniczka prasowa Kuratorium Oświaty w Łodzi.

'Mamy telefony rodziców, jeśli uczeń nie bierze udziału w zajęciach online, dzwonimy po kilka razy do rodziców, piszemy na messengera, szukamy kontaktu z naszymi uczniami''Mamy telefony rodziców, jeśli uczeń nie bierze udziału w zajęciach online, dzwonimy po kilka razy do rodziców, piszemy na messengera, szukamy kontaktu z naszymi uczniami' fot: jb

Nauczycielka ze szkoły podstawowej w Puławach opowiada, że zdarza się i tak, że rodzic czy rodzice zwyczajnie nie interesują się dziećmi i ich obowiązkami szkolnymi.

 - W większym bądź mniejszym stopniu mieliśmy wpływ i możliwość na wyegzekwowanie jakiejkolwiek wiedzy podczas kontaktu bezpośredniego. Teraz to jest bardzo trudne. Mam taki przypadek w klasie. Rodzice doprowadzili do takiej sytuacji, że uczeń robi co chce, czyli nic nie robi. Na jakiekolwiek prośby zmotywowania rodzica do wspólnej pracy z dzieckiem słyszę: "Ale ja mu mówię, żeby odrabiał. To on nie chce". I co szkoła może zrobić? Nic – żali się nauczycielka.

Nauczycielka z zespołu szkół średnich z Opatowa zwraca jeszcze uwagę na to, że są rodziny, w których rodzice celowo izolują dzieci od środowiska szkolnego: - Wśród różnorakich przyczyn zdarza się izolowanie od nauczycieli, kolegów z klasy, przeczekanie z nadzieją, że "jakoś to będzie", są też rodzice, którzy ignorują szkołę, bo wolą, aby dzieci - zamiast logować się na lekcje online - pomagały w gospodarstwie.

Małgorzata Duras, Rzeczniczka Prasowa Kuratorium Oświaty w Szczecinie przypomina, że za realizację obowiązku szkolnego dziecka niezmiennie odpowiadają rodzice.

- Jeśli chodzi o realizację obowiązku szkolnego jest ona jasno opisana przepisami Ustawy Prawo Oświatowe i w tym zakresie nie zaszły żadne zmiany związane z ogłoszoną pandemią. Za realizację tego obowiązku odpowiadają niezmiennie rodzice, których to art. 40  zobowiązuje między innymi do zapewnienia regularnego uczęszczania dziecka na zajęcia szkolne i zapewnienia dziecku warunków umożliwiających przygotowywanie się do zajęć. 11 marca została zmieniona formy kształcenia, nie zniesiono zaś obowiązku szkolnego czy nauki. Zatem rodzice, również w tej szczególnej sytuacji, odpowiadają za realizację obowiązku szkolnego swoich dzieci - tłumaczy rzeczniczka i przypomina, że niespełnieniem obowiązku jest nieusprawiedliwiona nieobecność w okresie jednego miesiąca przez co najmniej 50 proc.dni zajęć i niespełnianie obowiązku szkolnego lub obowiązku nauki podlega egzekucji w trybie przepisów o postępowaniu egzekucyjnym w administracji.

Powinno cię również zainteresować:

Wychowawczyni z domu dziecka: Już dużo dzieci czeka na miejsca, a co będzie za trzy miesiące?

Kiedy uczniowie wrócą do szkół? Sprawdzamy, jak to wygląda w innych państwach

Nauczycielka: "Mój dzień pracy trwa obecnie 12 godzin". Polskie szkoły zalała biurokracja