1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Już nawet 100 zł za godzinę korepetycji. "Presja jest ogromna"

Wraz z pierwszym szkolnym dzwonkiem, w wielu domach rozpoczynają się gorączkowe poszukiwania korepetytorów. Czy bez dodatkowych lekcji nie można mieć dobrych wyników w szkole?
Wielu rodziców jest przekonanych, że bez korepetycji ich dziecko nie zda dobrze matury i nie dostanie się na wymarzone studia. Wraz z zakończeniem lata rozpoczynają się więc poszukiwania korepetytorów. Z raportu portalu ekorki.pl wynika, że najbardziej poszukiwani sa prywatni nauczyciele języka angielskiego (20% korepetycji), a następnie matematyki (18%). Uczniowie najrzadziej dokształcają się z geografii. Czy korepetycje to konieczność dla polskiego ucznia?

Tomek za kilka dni rozpocznie studia na wymarzonym kierunku: stomatologii. W tym roku zdał maturę, z chemii uzyskał 92%. Od drugiego semestru dwa razy z tygodniu chodził na korepetycje z tego przedmiotu, tak jak połowa jego klasy. Uczył się w klasie o profilu biologiczno-chemicznym i to tych przedmiotów jego rówieśnicy najczęściej uczyli się na korepetycjach. Część decydowała się też na matematykę. Tomek podkreśla, że same korepetycje nie wystarczą - ważny jest korepetytor, jego doświadczenie i umiejętność przekazywania wiedzy. - Ze słabym nauczycielem nie osiągnie się wiele - uważa.

Aaaaa poszukuję korepetytora

Skąd wziąć dobrego nauczyciela na dodatkowe lekcje? Wiele osób szuka korepetytorów w Internecie, część korzysta z namiarów z ogłoszeń rozwieszanych w okolicy szkół. W ten sposób najczęściej ogłaszają się studenci, a to, według Tomka, nie jest najlepszy wybór: - To wcale nie jest regułą, że maturę zdamy lepiej, jeśli będziemy chodzić na korki. Koleżanka chodziła na dodatkowe lekcje do studentki biologii i napisała maturę słabo. Najlepiej jest wybrać kogoś doświadczonego, kto ma już wypracowane metody, jest polecany przez innych, jest systematyczny i wymagający. Studenci często nie mają opracowanego systemu, nie są doświadczeni w przygotowywaniu do matury. Moi koledzy z klasy i ja najczęściej szukaliśmy korepetytora wśród znajomych, którzy kogoś znali albo mieli w rodzinie nauczyciela. Korepetytorów, tak jak fachowców, wybiera się z polecenia. Połowa mojej klasy uczyła się u tej samej osoby.

Rodzice w panice

To czy i kiedy dziecko będzie uczęszczać na korepetycje zależy w głównej mierze od jego rodziców i ich ambicji. - Wszystko zależy od stopnia paniki rodziców - wyjaśnia Tomek. -Niektórzy zaczynają chodzić na dodatkowe lekcje już w I klasie liceum czy gimnazjum, a inni dopiero w ostatniej, kiedy wizja końcowego egzaminu jest bardziej realna. Ja chodziłem od drugiego semestru, ale dwa razy w tygodniu. Ci , którzy zaczynali we wrześniu, brali korepetycje zwykle raz w tygodniu. Miałem nawet koleżankę, która chodziła na korepetycje z 4 różnych przedmiotów już od początku pierwszej klasy liceum - bo tak chcieli jej rodzice. Brat mojej dziewczyny jest w 3 klasie gimnazjum i już zaczął chodzić na korki z matmy, a moi rodzice myślą o wysłaniu mojej siostry, która też jest w ostatniej klasie gimnazjum, na fizykę i matematykę.

"Ale oni tak proszą..."

Nauczyciel nie może udzielać korepetycji swoim uczniom, ale może im pomóc w ramach tzw. "godzin karcianych": - To dodatkowe godziny - opowiada Ania, polonistka w liceum. - Większość tych godzin to lekcje przygotowujące do matury, zajęcia wyrównawcze. Z frekwencją na nich bywa różnie - czasami mam wrażenie, że uczniowie wolą zapłacić za korki. Z moich obserwacji wynika, że sporo licealistów chodzi na korki przed maturą, z czego około 90% wybiera matematykę. - Sama udziela korepetycji 3 osobom z innej miejscowości: - Ubolewam nad tym, bo wolałabym nie mieć dodatkowych uczniów, ale oni tak proszą... I w tym tylko jeden chłopak to licealista, chodzi do mnie już trzeci rok. Dwóch innych chłopaków znam osobiście z miejscowości, w której mieszkam (uczę w innym mieście). Proszą mnie, bo im wygodnie, nie trzeba jechać do miasta. Jeden z czwartej klasy, drugi z szóstej. Ten ostatni ma IQ powyżej 130, ale mama chce, żeby dobrze zdał test szóstoklasisty, bo ma problem z dłuższymi wypowiedziami.

Szkoła już nie wystarczy?

Tomek twierdzi, że nauczyciele z jego szkoły dawali uczniom do zrozumienia, że korepetycje są im niepotrzebne. - Absolutnie nie sugerowali, że powinniśmy się gdzieś doszkalać, raczej odradzali zajęcia dodatkowe, twierdząc, że szkoła nam wystarczy. Jednak na korepetycjach cała uwaga nauczyciela jest skupiona na uczniu i na konkretnych problemach tej osoby, a w szkole nauczyciele zajmują się słabszymi uczniami, a lepsi nie mają w tym czasie co robić - albo odwrotnie. Chociaż miałem w klasie kolegę, który zdał na prawie 100%, a nie chodził na korepetycje. Tyle, że naprawdę dużo się uczył, przez cały czas siedział w książkach, nawet w podręcznikach dla studentów... Patrząc na wyniki kolegów i koleżanek, ci którzy chodzili na korki zdawali maturę z biologii czy chemii na 80-90%, a ci, którzy uczyli się tylko w szkole - na 60-70%.

Ile to kosztuje?

Dla rodziców największym zmartwieniem, oprócz znalezienia dobrego korepetytora, jest też kwestia wydatków związanych z dodatkowymi zajęciami dla ich dziecka. Ceny za godzinę korepetycji różnią się w zależności od miasta i przedmiotu nauczania - zaczynają się od około 20, a dochodzą nawet do 100 zł. Tomek mówi, że popularność korepetytora kształtuje cenę za jego usługi: - Ci najlepsi, którzy mają kilku uczniów i są bardzo popularni są oczywiście drożsi. Koleżanka pobierała lekcje u studenta za 20 złotych za godzinę, dwie inne znajome chodziły na lekcje razem i wtedy płaciły po 30 złotych od osoby. Moja korepetytorka, nauczycielka z ogromnym doświadczeniem, była rozchwytywana. U niej płaciło się 70 złotych za 60-minutową lekcję.

Presja jest ogromna

Kasia jest anglistką. Od kilku lat udziela korepetycji uczniom w różnym wieku. - Najwięcej jest maturzystów i oni są najbardziej zestresowani - chociaż ich rodzice chyba jeszcze bardziej (śmiech). Poza tym jest sporo gimnazjalistów i dzieci mniej więcej 6-8-letnich, bo wiele mam i ojców uważa, że po prostu tak wypada i należy. Presja jest ogromna, także ta ze strony rówieśników. To działa tak, że widzę, iż większość kolegów z klasy uczęszcza na dodatkowe lekcje, więc myślę, że bez tego nie da rady. I też się zapisuję. Poza tym wiele osób dobrze działa pod presją czasu - wraz ze zbliżającą się datą ważnego egzaminu, uczniowie zaczynają się bardziej motywować, a korepetycje działają mobilizująco.

Czy można zdać egzamin końcowy w gimnazjum lub liceum bez korepetycji? Oczywiście, nawet z dobrym skutkiem. Jak podsumowuje Tomek: - Wszystko zależy od tego, jak dobrze "łapie się" przedmiot i od nauczyciela w szkole, ale jeśli ma to być korepetytor, to też musi być dobry. - I o tym nie zapominajmy, bo samo opłacenie dziecku dodatkowych zajęć nie gwarantuje sukcesu. Wielu uczniów i ich rodziców już się o tym przekonało, inni odkryją tę prawdę pod koniec roku szkolnego. Najważniejsze to realnie ocenić możliwości dziecka i jego motywację do nauki, a dopiero później podjąć ewentualne poszukiwania korepetytora.

Więcej o:
Komentarze (139)
Już nawet 100 zł za godzinę korepetycji. "Presja jest ogromna"
Zaloguj się
  • nitz84

    Oceniono 239 razy 153

    Brać korepetycje z przedmiotu, z którym się łączy przyszłość? To chyba jakieś nieporozumienie. Rozumiem, że można wziąć korki z przedmiotów obowiązkowych, z którymi się rozstajemy, ale męczyć się do końca życia z czymś czego się nie rozumie? Nie chodziłem do żadnego wybitnego liceum, ale maturę (starą) i trudny egzamin na studia (12 osób / 1 miejsce) z matmy zdałem na luzach, bez korków. Korepetycje miałem tylko z polskiego, ale to już moja wina, a nie "złych" nauczycieli.
    Trzeba po prostu spojrzeć prawdzie w oczy, bo są 2 warianty:
    1) Przez całą szkołę nie chciało się uczyć i teraz są braki
    2) Nie nadaje się na studia

  • konto_live

    Oceniono 221 razy 145

    czy za godzine męczenia sie z głupikiem 100 zł to jaksś ciężka kasa? lekarz za wypisanie recepty - 5 minut pracy (na te same leki od lat) bierze 70 zł

  • remo29

    Oceniono 135 razy 123

    Jak w wyniku redukcji zatrudnienia wywala się na zbity pysk dobrego nauczyciela j. niemieckiego, a zastępuje się go nauczycielem biologii czy geografii po półrocznym kursie językowym tylko dlatego, że bez wazeliny gładko wchodzi dyrekcji, to potem nie dziwmy się, że ktoś musi się douczać na korkach.
    --
    parada karzełków

  • budapren

    Oceniono 113 razy 95

    Lekcje w szkole są za darmo w związku z tym uczniowie mają je gdzieś. Za korepetycje płacą więc się do nich bardziej przykładają. Dodatkowo sami uczniowie idą "na łatwiznę" nie usiądą w domu, nie włożą odrobiny wysiłku, bo przecież na korkach ktoś im to wszystko wytłumaczy. To samo z zaangażowaniem w lekcję. Po co się skupić na tym co się dzieje, przecież i tak na korkach ktoś wyjaśni.

    Inna sprawa, że w czasie lekcji nauczyciel jest w stanie zaktywizować ucznia 2-3 razy w ciągu 45 minut (zapyta, sprawdzi czy ma poprawnie zrobione zadanie). Podczas korków uczeń zostaje zaktywizowany 50-60 razy. Nie ma czasu na "zwiechy" (zwiecha to osobna historia, uczeń potrafi wyłączyć się na 5-10 minut patrząc w jeden punkt, gdy wraca, jest już za późno, bo nie "ogarnia" tego co się przez ten czas wydarzyło). Można powiedzieć, że jedna godzina korków jest jak 2-3 lekcje, mimo tego że nauczyciel i w szkole i na korkach robi dokładnie to samo.

    A tak na koniec z zupełnie innej beczki. To ile jest warta godzina pracy nauczyciela ? 50zł brutto za pracę z 30 uczniów (szkoła), czy 50 zł brutto za pracę z jednym uczniem (korki). Dodatkowo w szkole jest masa pracy "około dydaktycznej", a korki to suche 45 min. No i na koniec odpowiedzialność, mimo wszystko za niezdaną maturę obwinia się nauczyciela w szkole, a nie korepetytora ...

  • bombadilwlocie

    Oceniono 60 razy 54

    Pani Karolina Stępniewska powinna wziąć korepetycję z rzetelności dziennikarskiej. W tytule jest coś o 100 zł za godzinę, a w artykule że od 20 do 70? Coś nie pasuje Pani Karolino...

  • pinezka82

    Oceniono 74 razy 50

    To nie jest cena za wiedzę czy też umiejętności, tylko za spokojne sumienie rodziców. Większość sama w zupełności byłaby w stanie wesprzeć swoje dzieci w nauce, poświęcając im systematycznie trochę czasu.
    A tak przerzucają obowiązek odrabiania lekcji i systematycznej nauki na osoby trzecie. Jako że to rodzice są w tej relacji zleceniodawcą, zasada "płacę, więc wymagam" działa zarówno w stosunku do korepetytora, jak i do dziecka.
    Poza tym wysyłając dziecko popołudniu na korepetycje rodzic zapełnia dziecku czas, bo szkoła tego nie robi. Ci sami nauczyciele, którzy nie mają czasu popołudniami dla swoich uczniów, zarabiają na prywatnych lekcjach, spełniając też funkcję odpłatnej świetlicy.

  • mutant_popromienny

    Oceniono 75 razy 45

    Przekladajac ten belkot na jezyk ludzki :

    Panstwowa szkola , na ktora idzie z budzetu centralnego "X" miliardow PLN , nie uczy SYSTEMOWO tego co jest zobligowana nauczyc , natomiast buduje alternatywny system ksztalcenia na zasadach komercyjnych...
    Ja proponuje by oproznic zaklady psychiatryczne z ich dotychczasowych pensjonariuszy , a zamknac tam tych styropianowych "reformatorow" z MEN-u.

    Ps: To ze mlodziez obecna jest tepa i ciemna jak tabaka w rogu , to inna kwestia. Oni maja byc konsumentami a nie myslec. Takich "wadza" nie potrzebuje...Oni maja postawic krzyzyk raz na cztery lata tak jak im powie "stacja co to ma zolte pasy na dole ekranu"...:)

    Pps: Pozdrawiam pokolenie "Sondy".

  • jackee_3

    Oceniono 51 razy 37

    Moim zdaniem caly problem polega na organizacji systemu nauczania. Swoja edukacje w polsce zakonczylem na poziomie srednim, po czym zdobylem wyzsze wyksztalcenie poza granicami kraju. Problemem polskim jest wbijanie wiedzy do glow, a nie jej strukturyzacja i dazenie do jak najlatwiejszego dotowania wiedzy, i wymagania refleksyjnosci w jej pojmowaniu. Mialem szczescie byc uczniem ludzi, ktorzy byli pedagogami z prawdziwego zdarzenia, i zadawali sobie trud aby nauczyc dzieci abstrakcyjnego myslenia i wlaczenia wlasnej fantazji podczas przyswajania wiedzy. To jednak wymaga pracy,zarowno nauczyciela jak i ucznia nad soba, i przezwyciezania wrodzonego naszemu gatunkowi lenistwa. Taki wzorzec postepowania jest od lat stosowany w najlepszych szkolach na zachodzie europy, w tych gorszych jest taki sam ped do korepetycji jak w polsce. Jednym zdaniem, albo istnieje pewien wzorzec kulturowy z ktorego mozna skorzystac, albo nie. Jest to uzaleznione tylko od srodowiska z ktorym mamy doczynienia. Druga sprawa jest umiejetnosc koncentracji, np. matematyka a raczej jej podstawy polegaja na zrozumieniu czterech podstawowych dzialan, i przyswojeniu sobie paru prostych kombinacji skutkowo-przyczynowych. To jest, wybaczcie drodzy panstwo, debilnie proste i wymaga pewnej ilosci czasu, poswieconej na cwiczenia, czyli powtarzanie jakiegos wzorca w roznych kombinacjach. Jezeli chodzi o jezyki obce wystepuje pelna korrelacja z matematyka, wymagajaca takze powtarzania pewnych abstrakcyjnych pojec (slow) i pojecia syntaksu, czyli konstrukcji zdania czy tez wyrazenia. Summa summarum zarowno polski jak i angielski i inne europejskie jezyki przejely wzorce gramatyczne z greki i laciny, i w przypadku budowania zdan prostych ich syntax jest bardzo podobny. Trzecia, wazna sprawa jest oczytanie, nie czytanie, tego to i malpy da rade nauczyc, lecz zrozumienie tego co sie czyta, umiejetnosc przyswojenia sobie informacji, a takze umiejetnosc jej zweryfikowania. Komentarze dotyczace polskiego szkolnictwa sledze juz od lat, i zastanawiam sie czy naprawde mialem szczescie obcowac z tym 1% spoleczenstwa ktore zostalo nauczone zdolnosci myslenia, i ubolewam nad wtornym analfabetyzmem reszty. Nie chce tu zajmowac sie polityka szkolnictwa, ale to ona ma wplyw na ksztaltowanie sposobu przekazywania wiedzy i rozwoju umiejetnosci myslenia. Poza tym, wiedza nie jest dla wszystkich, tak jak i pieniadze, trzeba naprawde zadac sobie olbrzymiego trudu, i przez ladnych pare lat pluc krwia, jak to mawial moj prof. od cybernetyki, aby posiasc jedno i drugie. I cierpliwosci no i koncentracji na malych i skutecznych krokach w dazeniu do celu.. A tego nam polakom brak. Wolimy tkwic w przeszlosci, i zwracac sie do boga o cud, nie zdajac sobie sprawy iz samo zycie jest juz cudem a to co z nim zrobimy lezy tylko w naszych rekach - a nie korepetytorow.

  • kurzyrozumek

    Oceniono 54 razy 36

    Korepetycje nie są po to by dziecko miało dobre oceny w szkole. Korepetycje są po to by dziecko miało uporządkowaną i poszerzoną wiedzę z konkretnego przedmiotu w którym dziecko wykazuje uzdolnienia.
    Korepetycje ratunkowe są bez sensu, bo nauczyciel niezależnie od tego ile płaci rodzic nie jest w stanie się nauczyć za ucznia

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX