Nie każdy musi iść na studia, aby wieść szczęśliwe życie. Tutaj dzieciom mówi się to już w podstawówce

Zajęcia praktyczne w szkołach podstawowych nie tylko uczą zaradności. Są też po to, aby pokazać dzieciom, że dzięki konkretnym umiejętnościom można godnie żyć. Po podstawówce młodzież może wybierać spośród kilkunastu programów nauczania w gimnazjach. Sześć z nich przygotowuje do nauki na uczelniach wyższych, a 12 to programy zawodowe. Aby dostać się do gimnazjum, trzeba uzyskać pozytywne oceny z języka szwedzkiego, angielskiego oraz matematyki. W przypadku kierunków zawodowych kandydaci muszą dodatkowo mieć dobre stopnie z pięciu innych przedmiotów. Podobnie jak w Polsce - im wyższe noty na świadectwie, tym większe szanse na dostanie się do obleganego gimnazjum.

Materiał jest częścią projektu serwisu Edziecko.pl o skandynawskiej szkole. Chcesz zobaczyć, czym różni się od polskiej? Przeczytaj więcej na stronie: www.edziecko.pl/skandynawskaszkola

***

Bim Lyrstrand jest doradczynią drogi zawodowej i edukacji. Od dwóch lat w ramach szkolnych zajęć spotyka się z dziećmi ze szkoły podstawowej w Bräcke. Podczas indywidualnych rozmów z uczniami i uczennicami z najstarszych klas wspólnie zastanawiają się, jaką ścieżkę edukacji wybrać po podstawówce. Co zrobić, aby dalsza nauka współgrała z ich zdolnościami, predyspozycjami i mocnymi stronami. Z Bim rozmawiam o tym, że czasami dobrze jest rozejrzeć się wokół siebie, znaleźć niszę i godnie z tego żyć.

Joanna Biszewska: Przychodzi do ciebie piętnastolatek i o czym rozmawiacie?

Bim Lyrstrand, doradczyni drogi zawodowej i edukacji: O gimnazjach, które mamy w okolicy. O tym, co ewentualnie podciągnąć, na co położyć nacisk, by uzyskać wymaganą liczbę punktów i dostać się do gimnazjum, o którym myśli dziecko. I o rynku pracy. O tym, jakich fachowców brakuje, w których dziedzinach można dobrze zarabiać.

Opowiadasz o biznesach w okolicy?

Jämtland słynie z rozwiniętego przemysłu drzewnego. W okolicy jest bardzo dużo firm, które wytwarzają z drewna niemal wszystko, o czym klienci pomyślą – od domów mieszkalnych po łóżka, stoły i krzesła, lampy, zabawki, ramki do zdjęć, kubki i magnesy na lodówkę. Mamy olbrzymi potencjał. Jeśli tylko ma się umiejętności, pomysł i chęci, można zaplanować sobie życie i pracę zawodową na miejscu. 

Dzieci po podstawówce chcą tu zostać czy marzą o tym, aby wyjechać do dużych miast?

Jestem zdziwiona, jak dużo dzieci myśli o tym, aby w przyszłości wykorzystywać swoje zdolności manualne. Wcześniej pracowałam na południu Szwecji. Dzieci z Karlstad i Göteborga bardzo rzadko myślą o tym, żeby zostać rzemieślnikiem, artystą. Chcą iść na ekonomię, politechnikę, medycynę. Tutaj, pewnie ze względu na potencjał Jämtland, młodzież chętniej widzi się w zawodach, które wymagają pracy rąk. To jest bardzo dobre. Potrzebujemy specjalistów z różnych dziedzin.

Zabrzmiało to trochę tak, jakby dzieci z prowincji były mniej ambitne.

Zupełnie tak tego nie widzę. I nie zgadzam się z tym. Jeśli tylko ma się na siebie pomysł, można odnosić sukcesy zawodowe. Naszym skarbem jest przemysł drzewny. I to oznacza, że potrzebujemy ludzi do pracy z różnymi umiejętnościami: elektryków, ludzi do serwisowania samochodów, fachowców do systemów sterowania wentylacją. Jest sporo dziedzin, w których zawsze jest praca. Mówię o tym naszym uczniom.

Chcą o tym słuchać?

Są zainteresowani. Inaczej niż dzieci z południowej Szwecji. Dzieci z miast przychodziły do mnie i mówiły, że chcą zarabiać dużo pieniędzy. Problem w tym, że nie wiedziały dokładnie, co mogłyby robić, aby dorobić się fortuny. Kiedy proponowałam, że np. brakuje kierowców tirów i można na tym dobrze zarobić, nie były zainteresowane. Ich rodzice chcieli, żeby studiowały, zdobyły wyższe wykształcenie, a potem się zobaczy.

Tak to już jest, że rodzice wolą mieć syna inżyniera niż syna kierowcę. Albo córkę lekarkę niż córkę pielęgniarkę.

A można inaczej do tego podejść i pomyśleć, że chciałabym, aby mój syn robił w życiu to, co lubi i w czym jest dobry. To też jest droga do szczęścia.

Ja nie widzę nic złego w tym, żeby chłopak został kierowcą, nabrał doświadczenia, poznał branżę, a potem np. założył firmę. Pokazuję uczennicom i uczniom, że jest wiele dróg do tego, aby odnieść sukces zawodowy. Gimnazjum, studia – to jedna z nich.

A ta inna?

Uczennica czy uczeń, którzy np. mają bardzo dobre wyniki w pływaniu, a do tego świetnie radzą sobie na zajęciach z obróbki metali, mogą zapisać się na program branżowy. Po trzech latach zostają certyfikowanym nurkiem zawodowym, mogą pracować przy podwodnych elementach budowli hydrotechnicznych, podwodnych częściach statków, na platformach wiertniczych. To bardzo trudna praca wymagająca wielu umiejętności. Doskonale w Szwecji płatna.

Na pewno nie dla wszystkich.

To jeden z przykładów. W Szwecji nie zamykamy ludziom drogi. Można pracować jako kierowca kilka lat, a potem wrócić na studia i np. douczyć się, jak prowadzić międzynarodową firmę motoryzacyjną. Nie wszyscy też muszą iść na studia, by zapewnić sobie dostatnie życie i jeździć mercedesem. Zostając kierowcą, ślusarzem, tapicerem, stolarzem, można się wciąż rozwijać. Najważniejsze, aby mieć na siebie pomysł i umieć coś robić porządnie.

Wiele razy słyszałam, że ludzie w Szwecji często się przekwalifikowują. W waszej szkole nauczycielka od niemieckiego i ekonomii domowej opowiadała mi, że najpierw pracowała jako szefowa kuchni przez 12 lat. Potem poszła na uniwersytet, została nauczycielką niemieckiego. Od kilkunastu lat pracuje w szkole.

Powtarzam dzieciom, że zawsze jest wybór. To, że dzisiaj zdecydujesz, że chcesz być pielęgniarką, nie oznacza, że musisz w tym zawodzie pracować całe życie. Zawsze można się przekwalifikować, zdobyć nowe umiejętności czy wyuczyć się nowego zawodu. To jest bardzo ważne, żeby być elastycznym i umieć się dostosować.

I nie iść utartymi ścieżkami?

U nas nie ma utartych ścieżek, że tylko do pewnego wieku zdobywa się zawód, a potem latami się go wykonuje. Jeżeli ktoś chce pracować nad sobą i się rozwijać, państwo każdemu daje takie możliwości.

***

Czytaj więcej o szwedzkiej szkole:

- Dyrektor szwedzkiej szkoły o uczniach z Polski: Są rewelacyjni z matematyki i fizyki

- Szwedzcy uczniowie wiedzą, jak obsłużyć pralkę, uprać wełnę i koce. A ty nadal dzwonisz do mamy

- Pojechaliśmy do szwedzkiej podstawówki. Tutaj nie tresuje się dzieci do wyścigu szczurów

- Polską i szwedzką szkołę dzieli przepaść. Uczeń może wejść do gabinetu dyrektora i powiedzieć: Cześć, Seved

Przyglądałam się z wielką ciekawością, czasami ze zdumieniem, temu, jak tworzy się szwedzką szkołę. Mój redakcyjny kolega Damian Obstawski rejestrował szkolne życie kamerą. Z naszej wyprawy przywieźliśmy filmowy reportaż, który przybliży wam realia tamtejszej edukacji.

Zobacz wideo