"Z mężem zarabiamy ledwie 9 tys. zł. Jak powiedzieć dzieciom, że nie stać nas na wczasy?"

Jacek i Natalia obiecali dzieciom rodzinny wyjazd na wczasy. Gdy przeliczyli wszystkie wydatki, uświadomili sobie jednak, że nie starczy im pieniędzy. "Jacek zarabia teraz 5 tys. zł na rękę, a ja 4 tys. zł na rękę. To o 1500 zł więcej, niż w ubiegłym roku, a i tak mam wrażenie, że te pieniądze gdzieś się rozpływają. Wszystko drożeje w jakimś przerażającym tempie" - przyznaje zawiedziona czytelniczka.

1 lipca najniższa krajowa wzrosła do poziomu 4300 zł brutto, czyli 3261,53 zł netto (na rękę). Chociaż zarobki Polaków rosną, wzrosły także ceny towarów i usług, przez co niektórzy nie odczuli wyraźnej  poprawy jakości życia. Lato to czas, w którym większość rodziców planuje urlopy, by pomóc wypocząć razem z dziećmi. W Polsce największą popularnością w tym okresie cieszą się góry oraz morze. Niestety, wynajem domków w ośrodkach turystycznych coraz częściej kosztuje tyle, co za granicą, a ceny w restauracjach także rosną.

Podwyżka nie załatwiła sprawy

Nasi czytelnicy Jacek i Natalia mieszkają w Warszawie wraz z dwójką dzieci. Dwa lata temu wzięli kredyt na mieszkanie, ale nie mieli problemu ze spłatą rat. "Nie żyliśmy ponad stan, ale nie mogę powiedzieć, że czegoś sobie odmawialiśmy. Raz w tygodniu chodziliśmy z dziećmi do kina. Stać nas było także na wyjście do teatru, czy ZOO. Drożej zrobiło się, gdy bank podniósł stopy procentowe. Musieliśmy zacisnąć pasa i zrezygnowaliśmy z wakacji" - przyznaje Natalia. Los uśmiechnął się jednak do pary pod koniec listopada 2023, kiedy Jacek dostał podwyżkę. Zadowoleni rodzice ogłosili wówczas dzieciom, że w nadchodzącym roku będą już mogli pozwolić sobie na letni wyjazd. Niestety, rzeczywistość szybko zweryfikowała te plany.

Zobacz wideo Dorośli nie mają z tym problemu, ale czy dzieci rozpoznają Tomasza Kota na ulicy?

"Obiecaliśmy dzieciom wczasy"

Okazuje się, że pomimo podwyżki standard życia rodziny wcale nie uległ poprawie. "Jacek zarabia teraz 5 tys. zł na rękę, a ja 4 tys. zł na rękę. To o 1500 zł więcej, niż w ubiegłym roku, a i tak mam wrażenie, że te pieniądze gdzieś się rozpływają. Wszystko drożeje w jakimś przerażającym tempie. Wzrosły rachunki za prąd, a podstawowe produkty spożywcze, takie jak masło, jajka, czy chleby zrobiły się po prostu drogie" - przyznaje czytelniczka. Kiedy przyszło do planowania letniego urlopu, para przeliczyła wszystkie wydatki i doszła do wniosku, że to zbyt duży wydatek. "Razem zarabiamy 9 tys. zł i nie stać nas na wakacje z dwójką dzieci. To okropne. Obiecaliśmy jakiś wyjazd, wiedzą, że tata dostał podwyżkę i jak mamy teraz im powiedzieć, że brakuje pieniędzy na wczasy? Mąż twierdzi, że zrozumieją. Radzi, żebyśmy spróbowali jakoś im to wynagrodzić, jeździć nad jezioro, czy robić sobie wycieczki rowerowe. Ja czuję się jednak jakbym je oszukała" - twierdzi załamana Natalia.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.