Pół roku temu rodzice Antka nie sądzili, że znów syn musi iść pod nóż. "Walczymy już 13 lat"

Ich gehenna o życie i zdrowie dziecka trwa już 13 lat. Są wzloty i upadki, radosne i słabsze momenty, ale decydująca bitwa jeszcze przed nimi. "Antek miał operację kości udowej w 2022 r. Mimo ciągłej rehabilitacji, mimo turnusów potrzebuje drugiej operacji. Jeszcze pół roku temu nic nie wskazywało na to, że kolejne cięcia kości będą konieczne" - piszą zdesperowani rodzice. Potrzebna jest pomoc, a czas ucieka.

O Antku i jego walce z chorobą pisaliśmy już na naszym portalu. Jednak ponad dwa lata później, znów trzeba wrócić do sprawy. Wtedy udało się zebrać pieniądze na operację chłopca, którą przeszedł w 2022 roku. Okazuje się, że teraz będzie potrzebna kolejna, że znów będzie musiał położyć się na stole operacyjnym i zawierzyć swoje życie, ale także i zdrowie - lekarzom. I znów przeszkoda są pieniądze, które dla rodziny chłopca są ogromne. Na zabieg, opiekę pooperacyjną, długą i kosztowaną rehabilitację, potrzeba 80 tys. złotych. Już raz udało się zebrać potrzebną kwotę. Czy uda się stawić czoła kłopotom i po raz kolejny wywołać uśmiech na twarzy Antka i jego bliskich? Oby tak.

Zobacz wideo Jak Patrycja Sołtysik reaguje na komentarze, o różnicy wieku dzielącej ją z mężem. "Mówili, że złapałam go na dziecko"

Ta walka trwa już zdecydowanie za długo

"Od trzynastu lat walczymy o zdrowie syna, pokrywamy koszty terapii, rehabilitacji, zajęcia z sensoryki integracyjnej, terapii rozwojowej czy zajęć z psychologiem. Próbujemy naprawdę wszystkiego, także innych metod, bardziej innowacyjnych. Czasem uda się coś zorganizować w ramach NFZ" – czytamy w opisie do zbiórki na kolejną operację dla Antka. Chłopiec przeszedł już jedną. Już raz był operowany, ale teraz okazuje się, że ponownie musi iść pod nóż. "Wraz ze skokiem wzrostu wszystko się posypało. Kości zaczęły szybko rosnąć, ale prawa noga wolniej, a Antek rekompensował sobie różnicę chodzeniem na palcach i ustawieniem nogi do środka. Nie pomogły ani ortezy, ani gipsowanie nóg, ani zastrzyki z leczniczej botuliny. Nie ma wątpliwości - konieczna jest druga profesjonalna operacja ortopedyczna, tym razem będzie to osteotomia kości piszczelowej. Mamy nadzieję, że to już ostatnia operacja" – dodają przejęci rodzice.

Jednak okazuje się, że przeszkodą są pieniądze. Dla rodziny chłopca - gigantyczne. Na nowoczesny zabieg i konieczną rehabilitację po nim potrzeba 80 tysięcy złotych. NFZ nie zapłaci, a czasu jest coraz mniej. Operacja została zaplanowana na sierpień, a mamy teraz koniec czerwca. Jednak koszt zabiegu to nie wszystko. "Antoś musi mieć codzienną dwumiesięczną rehabilitację, zakupione nowe ortezy oraz pionizator" – podają rodzice chłopca. To nie są małe kwoty, dlatego potrzebne jest wsparcie.

Antoś to nastolatek jak każdy inny

"Antek to szczęściarz. Wiele dzieci, które mają tę samą diagnozę (porażenie mózgowe), jest w zdecydowanie gorszym stanie. Chłopak nieźle radzi sobie w szkole, pracuje jako wolontariusz - opiekuje się psami przygotowywanymi do adopcji. Ot, fajny 11-latek, z pewnymi problemami" – pisaliśmy w jednym z naszych artykułów niespełna dwa lata temu. Wtedy zbierano środki na pierwszą operację i wszyscy myśleli, ze to koniec, że tym razem się uda i wszystko już będzie dobrze. Nie jest.

Antek to dziś trzynastoletni nastolatek, który jak pozostałe dzieci w jego wieku, szybko rośnie. Nie jest to jego winą, ale okazuje się, że to główny powód kolejnej operacji. "Niestety także szybko rośnie i jego porażenie mózgowe 'nie nadąża' nad skokiem wzrostowym" – piszą rodzice. "Jesteśmy w dobrych rękach. Nasi lekarze są najlepsi w kraju. Potrzebujemy waszego wsparcia finansowego. Jeśli ktoś może nam pomóc, wpłacając dowolną kwotę, bardzo dziękujemy. Bez was się nie uda!" – dodają. Więcej o zbiórce TU.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.