Czy frekwencja liczy się po wystawieniu ocen? Pytań jest wiele. "Nauczyciel albo kłamie, albo nie zna prawa"

Oceny wystawione, wakacje za pasem, jednak czy frekwencja nadal się liczy? Na to pytanie szuka odpowiedzi wielu uczniów, którzy chętnie odpuściliby sobie chodzenie do szkoły. Jednak czy mają do tego prawo? Niekoniecznie, bo obecność nadal jest sprawdzana, a za opuszczanie lekcji mogą grozić surowe konsekwencje.

Chociaż w wielu szkołach oceny, zarówno te z przedmiotów, jak i z zachowania zostały wystawione i lekcje przybrały nieco luźniejszy charakter, to obecność nadal jest sprawdzana. Od tej zasady nie ma wyjątku, bo nauczyciel, który ma pod opieką uczniów, musi ten fakt odnotować w dzienniku lekcyjnym. Jednak czy frekwencja ma wpływ na promocję do następnej klasy?

Zobacz wideo Marcin Józefaciuk: Nauczyciele nie tylko chcą pieniędzy, oni chcą godnych warunków pracy

Czy frekwencja liczy się po wystawieniu ocen?

Wakacje zbliżają się wielkimi krokami i z niecierpliwością wyczekuje ich młodzież. Nie ma już codziennych odpytywań, sprawdzianów, czy egzaminów, ale co ważne, nadal trzeba chodzić do szkoły, pomimo faktu, że oceny zostały już wystawione.

W żadnym statusie ani ustawie nie znajdziemy formalnego przyzwolenia na to, aby uczeń mógł opuszczać zajęcia po wystawieniu ocen. Nauczyciele mają obowiązek sprawdzać listę obecności.

Jednak czy ma to wpływ na końcową frekwencję? Tu należy uzmysłowić sobie jedno, każda nieobecność musi zostać odnotowana w dzienniku. Ma to znaczenie nie tylko formalne, ale i wówczas, gdy np. w czasie zajęć dojdzie do poważnego wypadku, czy np. zaginięciu danego ucznia. To, czy był wtedy w szkole, czy też nie, może mieć kolosalne znaczenie. Jednak czy brak frekwencji może mieć wpływ na promocję do następnej klasy? Tak, jednak jest to warunek pośredni.

Frekwencja i oceny. "Nauczyciel nie zna prawa"

Po wystawieniu ocen i zatwierdzeniu ich przez Radę Pedagogiczną nadal trwają zajęcia. Przynajmniej w teorii, bo w praktyce są one już nieco luźniejsze. Nauczyciele jednak muszą dopełnić wszelkich formalności i sprawdzić obecność uczniów. Wszystko odnotowują w dzienniku, a wielu z nich lubi straszyć, że jeśli będą duże braki we frekwencji – nie będzie promocji do następnej klasy. Czy mają rację? Okazuje się, że nie do końca jest to zgodne z prawem.

Aby nie zostać klasyfikowany, trzeba nie tylko opuścić ponad 50 procent wszystkich zajęć, ale też nie mieć wystarczającej liczby ocen, które umożliwiłyby wystawienie pozytywnego stopnia na koniec roku. Wspomina o tym jeden z tiktokerów na swoim kanale. "Jeśli nauczyciel twierdzi, że musisz mieć 50 procent frekwencji, żeby być klasyfikowanym, to albo kłamie, albo nie zna polskiego prawa. No bo klasyfikowanie, czy też nieklasyfikowanie nie jest uzależnione od frekwencji" – wspomina prawnik Marcin Kruszewski.

Zatem uczeń, który otrzymał już ocenę końcową, wie także, że zostanie klasyfikowany do następnej klasy, jego niska frekwencja nie jest tu żadnym zagrożeniem.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.