"Mój syn lubi się bawić lalkami. Teściowa ma problem z tym, że daję mu wolność"

"Syn częściej sięga po lalki, niż samochodziki, a moja teściowa uważa, że to mój błąd" - żali się matka 7-latka. Przyznaje, że choć jest odporna na uwagi dotyczące wychowania dzieci, to teściowa mocno działa jej na nerwy. Gdyby mogła, dla świętego spokoju, zerwałaby z nią kontakt. Jak przekonać teściową, że zabawki nie mają płci?

Kiedy w rodzinie pojawia się pierwsze dziecko, a zarazem upragniony wnuk, bywa, że dziadkowie zaczynają ingerować w jego wychowanie. Jedni starają się wesprzeć rodziców i wysłuchać ich próśb, inni zamiast pomagać, patrzą na ręce i tylko czekają, aby utrzeć nosa synowej, która chce samodzielnie wychowywać swoje dziecko i nie interesuje się "dobrymi radami" ludzi z zewnątrz. Ostatnio czytelniczka podzieliła się z nami swoją historią. Twierdzi, że matka jej męża krytykuje to, jak kobieta wychowuje swojego syna. Teściowa sugeruje, że powinna wysłać go na terapię. 

Mam dość matki mojego męża. Kobieta szalenie działa mi na nerwy. Ciągle wtrąca się w to, jak wychowuję syna

- pisze pani Marlena.

Zobacz wideo Co zrobić w sytuacji, kiedy dziecko połknie klocki, pieniądze lub baterie? "Jak najszybciej dzwonimy pod numer alarmowy"

Chłopiec bawi się lalkami. Mama: Nie widzę w tym nic złego

Pojawienie się pierwszego dziecka to wielka zmiana w życiu rodzinnym. Bywa, rodzice czują się oceniani przez innych członków rodziny. Doświadczyła tego pani Marlena, której teściowa uważa, że lepiej wychowałaby wnuka. "Mam jedno dziecko i nie planuję mieć więcej. Macierzyństwo to ciekawe doświadczenie, jednak nie wiem, czy poradziłabym sobie z dwójką dzieci. Choć nie mam zbyt dużego doświadczenia w rodzicielstwie, to nie lubię, kiedy ktoś wtrąca się w to, jak wychowuję swoje dziecko. Mój syn lubi bawić się lalkami. Teściowa ma problem z tym, że daję mu wolność. Ja nie widzę w tym nic złego" - napisała kobieta i dodała, że kiedy to usłyszała, poczuła się, jakby ktoś oblał ją zimną wodą.

Według matki, zabawa lalkami to świetna nauka: rozbudowuje słownictwo, jest świetnym przedmiotem do nauki części ciała i rozmowy o emocjach.

Zabawki nie mają płci. Jeśli zapamiętamy to, będzie żyło nam się lepiej

W społeczeństwie jest coraz większa świadomość tego, że należy dzieciom pozwolić bawić się takimi zabawkami, jakimi chcą. W Wielkiej Brytanii powstała nawet kampania pod nazwą Let Toys Be Toys, w tłumaczeniu - niech zabawki będą zabawkami. Ma na celu uświadomienie społeczeństwu, w tym także producentom zabawek, że ich kategoryzowanie ze względu na płeć jest bez sensu.

"Zabawki pomagają dzieciom uczyć się nowych umiejętności i rozwijać intelektualnie. Lalki i zabawkowe kuchnie dobrze uczą dzieci kognitywnego sekwencjonowania zdarzeń i wczesnych umiejętności językowych. Klocki i puzzle uczą umiejętności przestrzennych, co pomaga w przygotowaniu podstaw do nauki matematyki w przyszłości" - mówi na łamach The Guardian profesor Lisa Dinella - psycholożka z Uniwersytetu Monmouth. "Obie płcie stracą, jeśli umieścimy dziewczynki i chłopców na oddzielnych torach" - dodaje.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.