"Wypisałam się z grupek rodziców na komunikatorach i to było najlepsze co mogłam zrobić"

Grupy dla rodziców w mediach społecznościowych mogą być sporym ułatwieniem, jeśli chodzi o komunikację. Niestety w niektórych przypadkach można je uznać za utrapienie. "Miałam dość ciągłych wiadomości o niczym i licznych awantur. W końcu się wypisałam" - przyznaje Angelika.

Kiedyś rodzice, by czegokolwiek dowiedzieć się na temat szkoły, musieli iść na zebranie, porozmawiać z wychowawczynią lub dzwonić do innych rodziców. Dziś większość komunikuje się za pomocą komunikatorów.

Zobacz wideo Dni wolne w roku szkolnym 2024/25. Czeka nas rekord. 17 dni laby w grudniu

Grupki założone na Whatssapie lub Messengerze mają rodzice z niemalże wszystkich klas. Plusem jest to, że dzięki nim matki i ojcowie mogą szybko się czegoś dowiedzieć, ustalić coś lub przekazać ważną informację. Niestety niekiedy pojawia się tam wiele zbędnych wpisów i dochodzi... do niezbyt przyjemnych wymian zdań.

Matka miała dość kłótni wśród rodziców

Angelika ma dwójkę dzieci: trzynastoletniego Natana i jedenastoletnią Wiktorię. Od wielu lat należy więc do grup założonych przez rodziców ich kolegów i koleżanek z klasy.

U syna mamy grupę na Whatsaapie, u córki na Messangerze. Niczym specjalnie się nie różnią. Początkowo doceniałam to, że można się szybko czegoś dowiedzieć, wystarczy napisać i po minucie dosłownie masz odpowiedź. Ostatnio jednak zauważyłam, że nie jest to miejsce do merytorycznych rozmów i dzielenia się wiedzą, a wylewania jakichś swoich frustracji

- opowiada kobieta. Przyznaje, że jednak często dochodziło do spięć między rodzicami. "A to ktoś nie dodał emotki i inny rodzic nie zrozumiał żartu albo jedna mama rzucała pomysły, które nikomu się nie podobały i też się obraziła. Z biegiem lat coraz więcej takich komedii było" - dodaje.

Rodzice przed zebraniem chwytają za portfel. Szkoły włączają opcję oszczędzania. 'Wszystkim ciężko'Rodzice przed zebraniem chwytają za portfel. Szkoły włączają opcję oszczędzania. 'Wszystkim ciężko' Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Wyborcza.pl

Ostatnio na grupie rodziców z klasy syna doszło do nieprzyjemnej wymiany zdań. A wszystko z powodu nadchodzącego końca roku szkolnego.

Rodzice zaczęli się kłócić o prezent dla wychowawczyni. Kiedyś zajmowała się tym tylko trójka i ona ustalała co, za ile, kiedy i jak. A tu raptem każdy czuł potrzebę wylania swoich żalów i pretensji. Jedni chcieli kupować bony po 1000 zł, inni twierdzili, że róża wystarczy. W pewnym momencie dwie matki zaczęły wygarniać sobie, jakieś własne pretensje i uwagi. Wtedy doszłam do wniosku, że szczyt żenady został osiągnięty. Napisałam to (serio to zrobiłam!) i opuściłam grupę

- relacjonuje nasza czytelniczka. Przyznaje, że jak przeanalizowała rozmowy na komunikatorze, to w sumie w ciągu ostatniego roku nie dowiedziała się niczego, czego nie przekazałby jej syn, albo co nie pojawiłoby się w dzienniku internetowym. "W końcu skończyło się pikanie, świadczące o nowych wiadomościach, o różnych porach dnia i nocy. Jestem szczęśliwa, że się na to odważyłam. Koleżanka przyznała mi, że też się zbiera do tego kroku, bo. tak samo jak ja, ma dość ciągłych kłótni rodziców".

Dobrze zarządzane grupą mogą być dużym ułatwieniem

Nie ma wątpliwości, że grupki rodzicielskie w wielu przypadkach są i mogą być ogromnym ułatwieniem. To także duże uproszczenie dla wychowawczyni, która może o danej sprawie poinformować jednego rodzica, a on szybko przekazać wiadomość pozostałym. Niestety, jak donosi pani Angelika, istotne wiadomości gubiły się w gąszczu kłótni, pretensji czy żarcików. 

Z grupy rodzicielskiej założonej w klasie córki też rezygnuję, bo tu rzadko coś się pojawia, co jest naprawdę istotne. Poza tym doszłam do wniosku, że dzieci mam już na tyle duże, że same mogą mi przekazywać, co się dzieje w szkole, to nie maluchy

- uważa Angelika. Jej zdaniem, to też doskonała lekcja dla jej pociech, które teraz ma świadomość, że muszą uważniej słuchać ogłoszeń przekazywanych przez wychowawczynię i informować o tym swoją mamę. "Myślę, że to też dla nich też dobra lekcja uważności i odpowiedzialności".

Czy uważasz, że grupki rodziców na komunikatorach to dobre rozwiązanie? Daj znać, co myślisz w komentarzach lub na edziecko@agora.pl

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.