Co się stanie z dziećmi Barbary Sienkiewicz? "Być może znajdą się w Polsce śmiałkowie"

Najstarsza matka w Polsce, czyli aktorka Barbara Sienkiewicz, nagle osierociła swoje dziewięcioletnie bliźnięta. "Dzieci, które wiedzą, czym jest dom, rodzic, opiekun na wyłączność, mogą nigdy nie odnaleźć się w placówce opiekuńczej" - wyjaśnia Łukasz Kaliszewski, zawodowy tata zastępczy z Warszawy.

Kilka dni temu, zmarła nagle 69-letnia Barbara Sienkiewicz. Aktorka, która została okrzyknięta najstarszą matką w Polsce osierociła dziewięcioletnie bliźnięta - Piotrusia i Anię, których wychowywała samodzielnie. Nie znaleziono żadnych krewnych, którzy mogliby się zająć dziećmi, więc policja zawiozła je do jednej z warszawskich placówek interwencyjno-wychowawczych, a stamtąd na razie do pieczy zastępczej. O ich dalszych losach zdecyduje sąd rodzinny. Posłanka Wanda Nowicka, która dobrze znała zmarłą, powiedziała, że trwają starania o to, żeby bliźniakom zapewnić jak najlepszą opiekę. 

Zobacz wideo Takich imion nie możesz nadać dziecku w Polsce

Co dalej z dziećmi Barbary Sienkiewicz?

"To dość patowa sytuacja, choć rozwiązanie wydaje się proste. Jeśli krewni się nie znajdą, jedyną szansą na wychowanie dzieci w rodzinie jest znalezienie dla nich miejsca w nieinstytucjonalnej pieczy zastępczej, czyli w rodzinie zastępczej zawodowej, bądź niezawodowej" - mówi Łukasz Kaliszewski, zawodowy tata zastępczy z Warszawy. Zaznacza jednak, że tu mogą wystąpić powszechnie znane w środowisku rodzin przeszkody wynikające z dramatycznego deficytu rodzin zastępczych, których nie przybywa, podobnie jak miejsc w już istniejących. "Przybywa za to dzieci, które wymagają natychmiastowego zaopiekowania" - dodaje.

"Bliźnięta pani Barbary Sienkiewicz, które wiedzą, czym jest dom, rodzic, opiekun na wyłączność, które w naturalny sposób są przyzwyczajone do rodzinnego modelu wychowania, mogą nigdy nie odnaleźć się w placówce. To dla nich podwójna trauma - nie dość, że straciły mamę, to dodatkowo mogą na stałe trafić w realia całkowicie im obce" - twierdzi Łukasz Kaliszewski.

Dzieci Barbary Sienkiewicz. "Impas na linii przepisy-realia"

Tata zastępczy wyjaśnia, że zgodnie z Ustawą umieszczenie dziecka poniżej 10. roku życia w placówce opiekuńczo-wychowawczej typu socjalizacyjnego, interwencyjnego lub specjalistyczno-terapeutycznego jest możliwe w przypadku, gdy w danej placówce opiekuńczo-wychowawczej umieszczona jest matka lub ojciec tego dziecka. Ale i w innych wyjątkowych przypadkach, szczególnie gdy przemawia za tym stan zdrowia dziecka lub sprawa dotyczy rodzeństwa. "Krótko mówiąc, dzieci, które osierociła pani Sienkiewicz, nie powinny trafić do placówki, ale zostaną tam umieszczone do pełnoletniości, w sytuacji, gdy nie znajdą się krewni chętni zaopiekować nimi lub posiadająca zasoby i gotowość rodzina zastępcza i tu wracamy do punktu wyjścia. Błędne koło polskiej pieczy zastępczej zamyka się" - mówi. 

"Rodziny zastępcze mogą realnie pomóc"

Łukasz Kaliszewski uważa, że nagłośnienie medialne i fakt, że dzieci miały publicznie rozpoznawalną mamę, mogą pomóc. "Warto w tej sytuacji zmobilizować Organizatora Pieczy Zastępczej do poszukiwań w środowisku rodzin zastępczych i skorzystać z tych nielicznych wolnych miejsc, które zwykle urzędnicy pozostawiają na wypadek nagłych interwencji" - mówi tata zastępczy. "Być może znajdą się w Polsce śmiałkowie, którzy zdecydują się adoptować dwójkę starszego rodzeństwa, co nie jest zjawiskiem popularnym, ale rodziny zastępcze mogą w tym realnie dopomóc" - dodaje.

Uratujmy szkołę Kiry w Polsce. Tej w Ukrainie już nie ma.

Gazeta.pl i Ukrayina.pl są partnerami medialnymi zbiórki Fundacji PCPM na przetrwanie Centrum Edukacji dla kilkuset dzieci uciekających przed wojną. Wesprzyj na pcpm.org.pl/szkola

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.