Ojciec z Włoch od 3 lat szukał córki. Znaleziono ją na Podkarpaciu. "Pomógł proboszcz"

Trzy lata. Tyle zajęło ojcu odnalezienie porwanej przez matkę córki. Chociaż mieszka na stałe we Włoszech, jeździł do Polski, szukając jakiegokolwiek śladu obecności dziecka. Publikował w mediach społecznościowych rozpaczliwe apele i zdjęcia dziecka, sprawdzając każde z anonimowych doniesień. Tym razem ślady prowadziły na Podkarpacie.

Włoch Filippo Zanella od ponad trzech lat szukał swojej córki Noemi, która miała zostać uprowadzona przez polską matkę. Zgodnie z doniesieniami kobieta zabrała dziecko i wyjechała z Włoch pod pretekstem odwiedzin chorej babki dziewczynki. Jednak po przyjeździe do Polski, zerwała wszystkie kontakty. Zrozpaczony ojciec rozpoczął poszukiwania, które swój finał miały całkiem niedawno.

Zobacz wideo

Trzy lata szukał córki. Tym razem trop okazał się prawdziwy

Dramat Filippo Zanella, fizjoterapeuty z Ceseny (Włochy), rozpoczął się we wrześniu 2021 roku, kiedy to jego była partnerka, wyjechała z córką do Polski, rzekomo, aby odwiedzić chorą babcię dziewczynki. Kobieta po przyjeździe do kraju, zerwała ponoć wszelkie kontakty i wraz z córką zapadły się pod ziemię. Wyrokiem włoskiego sądu, oboje z rodziców mieli prawo do opieki nad dzieckiem, toteż ojciec dziecka zgłosił porwanie.

To właśnie wtedy ruszyły poszukiwania dziewczynki. Zdesperowany ojciec nie ustawał w poszukiwaniach, sprawdzając każdy możliwy trop i analizując anonimowe doniesienia. Szukał jej wszędzie. Publikował również liczne apele w mediach społecznościowych, był także w stałym kontakcie ze służbami. Finał poszukiwań miał miejsce niedawno i na szczęście zakończył się sukcesem. Dziewczynkę odnaleziono, a pomógł w tym wszystkim "proboszcz lub ktoś z organizacji kościelnej" – podaje portal o2.pl.

Finał poszukiwań na Podkarpaciu. Dziecko wróciło do ojca

Poszukiwania Noemi nabrały tempa, kiedy do jej ojca dotarł anonimowy list. Jego "nadawcą mógł być Polak, być może proboszcz lub osoba powiązana z organizacjami kościelnymi" – podają cytowane media. To właśnie wtedy Zanella podjął decyzje o przyjeździe do Polski. W podróż wybrał się ze swoją matką już z początkiem tego roku, mając ze sobą nakaz ochrony międzynarodowej, który został wydany przez Sąd Boloński i Trybunał w Hadze.

Na pomoc przyszli prywatni detektywi i polskie służby mundurowe, którymi udało się wyśledzić matkę i dziecko. Dziewczynka została odnaleziona i wróciła do ojca.

Uratujmy szkołę Kiry w Polsce. Tej w Ukrainie już nie ma

Gazeta.pl i Ukrayina.pl są partnerami medialnymi zbiórki Fundacji PCPM na przetrwanie Centrum Edukacji dla kilkuset dzieci uciekających przed wojną. Wesprzyj na pcpm.org.pl/szkola.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.