Strona z podręcznika szkolnego oburzyła rodziców. Wychwycili błąd. "To się nie dzieje"

Zdarza się, że do druku trafiają publikacje z błędami. Dotyczy to nawet podręczników i książek edukacyjnych. Tym razem do pomyłki doszło przy nazewnictwie zwierząt. "Ciężko uwierzyć, że ktoś tak na serio" - komentują rodzice.

Książki dla najmłodszych są bardzo ważne w ich rozwoju. Dzięki nim nie tylko miło spędzają czas, ale też się uczą. Popularnością cieszą się (i wśród rodziców, i wśród dzieci) publikacje, które zawierają treści edukacyjne, przedstawione w sposób przystępny dla młodszego czytelnika.

Zobacz wideo Magda Pyznar napisała trzy książki. "Jestem w trakcie rozmów nad ekranizacją"

Rodzice, kupując książki swoim pociechom, zakładają, że zawierają one prawdziwe i zweryfikowane informacje. Wychodzą z założenia, że skoro ktoś je wydał, to wcześniej też sprawdził. Okazuje się, że niestety, nie zawsze i są takie, które mogą wprowadzać w błąd. Dlatego zanim się je da dziecku, warto dokładnie zweryfikować ich treść.

Książeczka dla dzieci naszpikowana błędami

Polskie Parki Narodowe w swoich mediach społecznościowych udostępniły fragment książki dla najmłodszych. Publikacja z założenia, ma edukować dzieci na temat zwierząt i ich zwyczajów. Niestety, w tym przypadku uczy nieprawdy.

"Jeleń jest nazywany królem. Wiosną gubi swoje rogi, które od razu szybko odrastają. Samica nazywana sarną jest matką jelonka, który rodzi się z białymi plamami na sierści. Później plamy znikają" - czytamy w opublikowanym fragmencie książki. Polskie Parki Naukowe od razu postanowiły sprostować te informacje i uświadomić rodzicom, by byli wyczuleni na to, jakie książki trafiają w ręce ich pociech.

Takie "BYKI" znalezione w Internecie! Podręcznik edukacyjny dla dzieci. Ładna edukacja... To jeszcze raz: Jeleń, sarna, łoś - mają poroże. Nie rogi. Żubr, kozica, muflon - mają rogi. Rogi nie są corocznie zrzucane. Poroże - tak. Samica jelenia to łania. Samiec to byk. Młody jeleń to cielę. Samiec sarny to kozioł. Samica to koza. Młoda sarna to koźlę Samica dzika to nie "maciora" a locha! I jeszcze jedno - wiewiórka pospolita raczej rzadko osiąga rozmiary rysia.

- napisały "wyjaśnienie" Polskie Parki Narodowe. Zwrócono nawet uwagę na ilustracje, które, chociaż być może są ładne, to nie odzwierciedlają rzeczywistości, ponieważ proporcje zwierząt nie zostały zachowane. W rezultacie wiewiórka ukazuje się małym czytelnikom, jako zwierzę wielkości małego jelonka, co, jakby nie patrzeć, nie jest możliwe.

Błędy w książkach. Jedni zaskoczeni, inni wręcz przeciwnie

Wielu internautów było rozbawionych treścią opublikowanego fragmentu książki. "Borze zielony, może to jest jakieś prześmiewcze, bo aż ciężko uwierzyć, że ktoś tak na serio", "To był ryś w przebraniu wiewiórki, liczył, że podejdzie bliżej ofiary" - pisali internauci w komentarzach pod postem Polskich Parków Narodowych.

Okazuje się jednak, że nie wszyscy są zaskoczeni takimi "kwiatkami", twierdząc, że w podręcznikach jest ich tak naprawdę całe mnóstwo. Najgorsze jest to, że zdecydowana część trafia do dzieci, które uczą się czegoś, co jest nieprawdziwe.

Na grupach nauczycielsko-przedszkolnych co jakiś czas wymieniamy się takimi kwiatkami. Najczęściej problem jest z Antarktydą i Arktyką (to pingwiny i białe niedźwiedzie nie są sąsiadami?). Przypisywanie jelenia i sarny do jednego gatunku też jest częstym błędem, poza tym ludzie nie rozróżniają rysia i żbika. Ale zdarzają się też cętkowane tygrysy czy pasiaste jaguary (to z darmowej kolorowanki do druku). No i nieśmiertelny jeż jedzący jabłka

- skomentowała jedna z osób. "Miałem atlas kotów, w którym jako koci był wklejony szkielet królika", "To takie grube błędy, nie jakieś drobne, a naprawdę grube" - dodawali też inni.

Spotkaliście się kiedyś z takimi błędami w książkach dla dzieci? (i nie tylko?). Dajcie znać w komentarzach lub na edziecko@agora.pl.

Czy zdarzyło Ci się znaleźć błąd w książce?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.