"Syn spędził wakacje u babci. Nie tknie już pizzy z kalafiora, bo poznał chleb w jajku"

Emilia boi się zawieźć synka na wakacje do babci. Twierdzi, że w ubiegłym roku kobieta przekarmiła chłopca i wprowadziła złe nawyki do jego diety. "Tyle się teraz mówi o przetworzonej żywności, a przecież tam ma dostęp do wiejskich jajek, świeżych warzyw i owoców. Szkoda, żeby jego dawka witamin ograniczyła się do pierogów z truskawkami" - przekonuje.

Wakacje coraz bliżej. To czas szczególnie wyczekiwany przez uczniów, którzy chcą wreszcie odpocząć od nauki i zajęć lekcyjnych. Rodzice są wówczas w obowiązku zapewnić opiekę swoim pociechom. Niektórzy postanawiają zapisać maluchy na kolonie albo wynajmują opiekunkę. Wielu korzysta jednak z pomocy dziadków, którzy chętnie spędzają czas z wnukami i zwykle starają się je przy tym rozpieszczać.

"Boję się zostawić syna u babci"

W praktyce czasami okazuje się jednak, że metody wychowawcze dziadków odbiegają od tych, którymi kierują się rodzice. Nasza czytelniczka Emilia przyznała, że w tym roku nieco obawia się zostawić synka z teściową. Chociaż, jak podkreśla, jest to kobieta o wielkim sercu, ma zastrzeżenia do jej zachowania. "Moja teściowa mieszka na wsi. Na podwórku ma huśtawki, blisko jest nad jezioro, a dzieci mogą bawić się w ogrodzie albo jeździć na rowerach wokół domu. Mój syn zna dzieci sąsiadów i ma towarzystwo. Jedynym, co mnie niepokoi, są nawyki żywieniowe mojej teściowej. To kobieta starej daty, z nadciśnieniem i sporą nadwagą. Nie przykłada dużej uwagi do tego, co je. Chociaż oczywiście nic się nie stanie, jak raz na jakiś czas zjemy u niej schabowego smażonego na głębokim tłuszczu, to gdy podobne dania stanowią podstawę jej diety, to już co innego" - zauważa.

Zobacz wideo Takich imion nie możesz nadać dziecku w Polsce

"Zawieźliśmy szczypiorka, a odebraliśmy pulpecika"

Emilia chętnie gotuje potrawy bogate w różne składniki odżywcze. Dopilnowała, aby syn próbował nowych smaków i sięgał po warzywa i owoce. Wspomniała teściowej, aby nie dawała mu zbyt wielu słodyczy. "Chęć rozpieszczania wnuka była jednak silniejsza. Będę szczera, po tym jak w zeszłym roku odebraliśmy go od babci, zaczął strasznie grymasić przy jedzeniu. Pizza z kalafiora, którą niegdyś tak uwielbiał, poszła w odstawkę, bo babcia podawała mu chleb smażony w jajku i mące. Piotruś nie potrafi trzymać języka za zębami. Szybko wyszło też na jaw, że jadł trzy lody dziennie" - dodała. W tym roku Emilia boi się zostawić synka u teściowej, ale mąż ją przekonał, że nie mają wyboru. Postanowiła więc przestrzec i kobietę i chłopca, aby tym razem ograniczyli słodkie i smażone potrawy. "Martwię się o jego zdrowie i samopoczucie. Tyle się teraz mówi o przetworzonej żywności, a przecież tam ma dostęp do wiejskich jajek, świeżych warzyw i owoców. Szkoda, żeby jego dawka witamin ograniczyła się do pierogów z truskawkami" - podsumowuje.

Czy w dzieciństwie spędzałeś wakacje u babci?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.