Pięcioraczki z Horyńca. Rodzina miała wypadek na drodze. "Motor wybił kolano"

O pierwszych problemach rodziny z Horyńca, która zdecydowała się opuścić Polskę i zamieszkać w Tajlandii, informowaliśmy już jakiś czas temu. Miało wtedy dość do niebezpiecznego wypadku, w którym ucierpieli rodzice pięcioraczków. Co się stało? Okazuje się, że winowajcą tych wszystkich sytuacji jest pogoda, a przede wszystkim ulewne deszcze.

Rodzina pięcioraczków z Horyńca już jakiś czas temu opuściła Polskę. Zamieszkali oni w wynajętym przez siebie domu w Tajlandii, gdzie nie tylko uczyli się tamtejszej kultury, czy obyczajów, ale na nowo organizowali swoją codzienność, a z tak liczną gromadką dzieci nie było to łatwe przedsięwzięcie. Mniejsze i większe problemy pojawiały się również i tam, jednak tym razem zrobiło się bardzo niebezpiecznie. Doszło do wypadku.

Zobacz wideo

Lekcje tajskiego, monsun i wypadek

Popularna i znana z mediów rodzina Clarke’ów od kwietnia mieszka w Tajlandii. Powoli układają sobie tam życie i organizują na nowo swoją rzeczywistość. Jak się czują? Całkiem dobrze, ale nieznośny jest dla nich panujący w tym egzotycznym kraju upał. - Filip mówi, że nie da rady, jest za gorąco. Dla mnie jest okay, nie jest jakoś szczególnie ciepło, ale na pewno wilgotno - powiedziała mama pięcioraczków z Horyńca jednym ze swoich pierwszych filmów o Tajlandii na Instagramie.

Tym razem jednak zdarzył się wypadek. Jakiś czas temu pani Dominika w swoim filmie dodała, że nie jest w stanie nagrywać filmów, bo ma bardzo poważną kontuzję. "Kłopoty w raju... pierwszy prawdziwy sztorm, monsun, oberwanie chmury i pierwszy wypadek... Ja i Vince mieliśmy poważny wypadek, Vince mocno przestraszony i poturbowany, raczej bez większych obrażeń, zdarta skora i siniaki i ogólnie obolały. Ja poważna kontuzja kolana, nie jestem w stanie nagrywać, bo ból jest przeraźliwy. Mamy dobrą opiekę medyczną i pomoc" - możemy przeczytać w poście na instagramowym profilu rodziny Clarke.

Nie wyjaśniła dokładnie, co się stało, a jedynie dodała krótkie nagranie, na którym widzimy ulice skąpane w deszczu. Swoje milczenie jednak przerwała, wyjaśniając obserwatorom, że kiedy z mężem jechali na lekcję języka tajskiego, mieli poważny wypadek. "Zdarzenie miało miejsce na drodze, oboje jechaliśmy do szkoły na lekcję tajskiego. Pogoda była bardzo dobra, ale w pewnym momencie zaczęło grzmieć. Postanowiliśmy się zatrzymać i przeczekać burzę. Ja zatrzymałam się na poboczu drogi, a Vince jechał kawałeczek za mną. Kiedy już prawie się zatrzymał, nadeszło oberwanie chmury, ja tego nie potrafię opisać słowami, nigdy czegoś takiego nie widziałam. Jego motocykl nagle się poślizgnął. Vince upadł i zdarł sobie kolano. Jego motocykl uderzył w mój motocykl, a ten w moje kolano i mi je wybił" - opowiadała z przejęciem.

 

Skończyło się na siniakach i potłuczeniach

Cała historia, chociaż brzmi bardzo dramatycznie, skończyła się dobrze. Państwo Clarke zaliczyli kilka dodatkowych siniaków, potłuczeń, zadrapań skóry i obtarć. Poważną kontuzją jest oczywiście wybicie kolana, ale jak przekonuje pani Dominika, mogła liczyć na fachową i szybką pomoc ze strony tamtejszego personelu medycznego.

 

Czarne chmury już przeszły i powoli pojawia się słońce. Czy to koniec przykrych sytuacji w tej rodzinie?

Czy śledzisz losy rodziny pięcioraczków z Horyńca?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.