To był normalny dzień pracy, nagle odebrał dramatyczny telefon. "Siostra rodzi, wychodzi główka!"

O tym, jak odpowiedzialną pracę mają dyspozytorzy medyczni, nikomu nie trzeba mówić. Gdyby nie ich pomoc, której udzielają telefonicznie, ludzie często nie wiedzieliby, co robić do czasu przyjazdu karetki. Okazuje się, że są w stanie na odległość... pomóc przy porodzie!

Ludzie, którzy potrzebują pomocy, najczęściej dzwonią po karetkę pogotowia. Przy tym, trzeba pamiętać, że zanim przyjadą medycy, mogą liczyć na pomoc dyspozytorów medycznych. A ci, mimo że telefonicznie i "na odległość" potrafią pomóc, a niekiedy nawet przyczynić się do uratowania czyjegoś życia.

Zobacz wideo

Dyspozytorzy muszą umieć działać szybko i zachować zimną krew. Są specjalnie szkoleni, by instruować osobę dzwoniącą, co ma robić i to w taki sposób, by zrozumiała. Wbrew pozorom nie jest to łatwe zadanie.

Do dyspozytora zadzwonił telefon. Poród już się zaczął - było widać główkę

Jak informuje Kurier Szczecińśki w odstępnie kilku dni dyspozytorzy medyczni z Zachodniopomorskiego Urzędu Wojewódzkiego odebrali dwa bardzo nietypowe telefony. Dotyczyły porodów i to nie tych, które dopiero co się zaczynają, ale takich, które już trwają!

Dzień dobry, siostra rodzi, wychodzi główka, potrzebuję karetki!

– powiedziała osoba dzwoniąca do dyspozytora medycznego Wojciecha Skotnickiego, który odebrał w trakcie swojego dyżury 26 kwietnia, telefon alarmowy. Mężczyzna oczywiście niezwłocznie wysłał pod wskazany adres ratowników medycznych, jednak oczywiste było, że zanim oni dotrą na miejsce, to prawdopodobnie będzie już po wszystkim. Dyspozytor udzielił dzwoniącemu wskazówek, jak ma odebrać poród w domu i pomóc siostrze oraz jej maleństwu.

Zaskoczyło mnie, że wzywający powiedział, że widać już główkę. Poród był już zaawansowany i było trzeba podejmować szybkie decyzje. Była ona taka, że rodzimy na miejscu, karetka była już w drodze, czas dojazdu zajmował parę minut, więc trzeba było zapanować nad emocjami i wzywającym, aby współpracował, wykonywał wskazówki i przyjął ten poród

- opowiadał Wojciech Skotnicki, cytowany przez TVN24.pl. Dzięki jego pomocy historia miała swój pozytywny finał i na świat przyszedł zdrowy chłopczyk. Po przyjeździe karetki, maleństwo i jego mama zostali przewiezieni do szpitala.

Babcia pomogła przy narodzinach wnuka

Zaledwie kilka dni później, 30 kwietnia, miało miejsce podobne zdarzenie. Wówczas dyspozytor Mariusz Lipski odebrał bardzo podobny telefon, jak jego kolega. Tym razem zadzwoniła mama rodzącej kobiety, która chciała wezwać pomoc. Babcia, dzięki telefonicznym instrukcjom, pomogła wnukowi przyjść na świat. Chłopczyk, który dostał 10 punktów w skali Apgar, po przyjeździe ratowników, również został zabrany z mamą do szpitala.

Warto podkreślić, że takie sytuacje, gdy dziecko przychodzi na świat przed przyjazdem karetki, zdarzają się bardzo rzadko. Osoby, które towarzyszą rodzącej kobiecie, często są przerażone i nie wiedzą, co mają zrobić. Dlatego pomoc dyspozytorów jest w tym przypadku bezcenna.
Dyspozytorzy z województwa zachodniopomorskiego każdego roku odbierają ponad 200 tysięcy telefonów od osób potrzebujących pomocy. Najczęściej zgłoszenia dotyczą: urazów, zatrzymania akcji serca, wypadków samochodowych oraz zasłabnięć.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.