Porzucone trojaczki z Tarnowa znalazły dom. "Decyzja o oddaniu była trudna. Uszanujmy ją"

Chłopcy o imionach Wiktor, Kacper i Oskar jakiś czas temu trafili do babci, gdzie jednak nie mogli zostać na stałe. Na szczęście udało się znaleźć im dom, co uchroniło ich przed umieszczeniem w placówce opiekuńczo-wychowawczej, a także przed ewentualnym rozdzieleniem.

Na początku roku w szpitalu w Tarnowie przyszły na świat trojaczki. To chłopcy, którzy otrzymali imiona: Wiktor, Kacper i Oskar. Dzieci niestety zostały porzucone przez matkę. Znalazły tymczasowe schronienie u babci - matki ojca, ale nie mogły zostać tam na stałe, więc trwały poszukiwania bezpiecznego domu dla nich. Nie było to łatwe zadanie, bo ważne było to, żeby chłopców nie rozdzielać. "Znalezienie rodziny zastępczej dla trójki takich maluchów, a to prawie trzymiesięczne dzieci, będzie na pewno dużym wyzwaniem" - powiedziała w marcu w rozmowie z radiem RDN Sylwia Walaszek-Banuch, kierowniczka działu pieczy zastępczej Centrum Usług Społecznych.

Zobacz wideo Takich imion nie możesz nadać dziecku w Polsce

Trojaczki z Tarnowa znalazły już dom

O poszukiwaniach domu dla trójki maluchów zrobiło się głośno w całej Polsce. Na Facebooku post dotyczący poszukiwań rodziny dla trojaczków z Tarnowa udostępniła m.in.: Krystyna Janda. Na profilu Rodzicielstwo zastępcze czytamy: "O opiekę w formie rodziny zastępczej trojaczków mogą ubiegać się osoby z całej Polski. Centrum Usług Społecznych obecnie poszukuje miejsca dla dwanaściorga dzieci w wieku od trzech miesięcy do 16 lat".

Przepisy wszystko utrudniają?

Pod postem wywiązała się dyskusja internautów, a szczególną uwagę zwraca komentarz jednej z użytkowniczek Facebooka. Napisała: "Rodzice zostawili dzieci w szpitalu, wyrazili w ten sposób chęć zrzeknięcia się praw rodzicielskich. Są ludzie, którzy chcą adoptować dzieci, ale nie mogą, bo w tej chwili psycholog i opieka społeczna pracują z biologicznymi rodzicami, aby jednak zaopiekowali się dziećmi, które zostawili i których nie chcą".

Kobieta zadała pytanie: "Dlaczego idea zostania w biologicznej rodzinie jest ważniejsza niż dobro dzieci?" Stwierdziła też: "Ludzie nie chcą być rodziną zastępczą z biologicznymi rodzicami w tle, którzy w każdej chwili z każdego powodu mogą zabrać dzieci do siebie. Dzieci są w szarej strefie, a rodzice się zastanawiają, czy je chcą, czy ich nie chcą, będąc pod presją urzędników". Zakończyła swój komentarz słowami: "Nie rozumiem tej sytuacji. Biologiczna matka donosiła tak trudną ciążę i dzieci najwidoczniej są zdrowe. Decyzja o oddaniu na pewno była trudna, uszanujemy ją i dajmy dzieciom lepszą przyszłość".

Dzieci znalazły dom

Jak przekazała nam Sylwia Walaszek-Banuch, w wyniku poszukiwań prowadzonych przez Centrum Usług Społecznych w Tarnowie, znalazła się rodzina, która zdecydowała się zaopiekować chłopcami. 

Osoby zainteresowane zostaniem rodziną zastępczą dla dzieci, które szukają domu, mogą uzyskać więcej informacji, kontaktując się z Centrum Usług Społecznych w Tarnowie pod numerami telefonów: 14 688 20 50 lub 14 688 20 57.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.