Wydała 20 zł i uważa, że to najlepszy prezent świata. Ale nikomu się do tego nie przyzna

"To przykre, jak dużą wagę przywiązujemy dziś do cen i pozorów. Dla mnie najważniejsze są śmiech i radość moich dzieci, a nie to, żeby mieli dużo drogich gadżetów i tego nie doceniali" - kończy swój list mama dwójki dzieci i jednocześnie przyznaje, że jest z siebie dumna, ale nie pochwaliłaby się swoim pomysłem wśród znajomych.

W pogoni za wszystkimi nowościami, za znajdowaniem wszystkiego co najlepsze, najbardziej kreatywne, najbardziej rozwojowe i najbardziej popularne, zapominamy czasem o tym, że to wcale nie najdroższe prezenty są tym, czego nasze dzieci potrzebują najbardziej. Dajemy się zwieść modzie i presji, jaką wywiera na nas społeczeństwo, a czasem sami ją sobie narzucamy, chcąc być jak najlepszymi rodzicami. Przykład Pani Hanny pokazuje, że czasem naprawdę niewiele wystarczy do pełni szczęścia. 

Dzisiejsze czasy zmuszają wiele rodzin do zaciśnięcia pasa i szukania oszczędności gdzie się da

"Nie ma lekko, wiadomo, takie czasy. Przy dwójce małych dzieci nasz miesięczny rodzinny dochód wydaje się kroplą w morzu. Oszczędzamy, gdzie tylko się da. Chciałam się więc podzielić swoim najnowszym odkryciem, bo może jakiejś mamie w potrzebie się przyda" - rozpoczyna swój list Hanna i od razu przechodzi do argumentów, że przecież małe dzieci wcale nie widzą różnicy i nie mają świadomości, które zabawki są najlepsze i najdroższe, a które nie. Oszczędzanie to nie jest wstyd dla mamy dwójki dzieci, choć niektórzy jej metody na ogarnianie życia, dla niektórych byłyby nie do przyjęcia. Ona jednak jeśli ma taką możliwość kupuje w sklepach z używaną odzieżą, przez Internet oraz bierze chętnie ciuchy lub zabawki od znajomych, których dzieci już wyrosły. 

Zobacz wideo Jakie zachowania naszego niemowlaka powinny nas zaniepokoić? "Płacz przy piersi może być takim zachowaniem"

Prezent za 20 zł ze zwykłego sklepu spożywczego okazał się hitem dla jej dwójki dzieci

Ostatnio wielkimi krokami zbliżały się 2. urodziny synka Hanny. Gotówka się rozpłynęła i jego mama nie miała już pieniędzy, by móc pójść do sklepu i kupić mu jakąkolwiek zabawkę. Przyszedł jej do głowy jednak niecodzienny pomysł. Jej synek uwielbia wszystko drzeć. Jeśli ma taką możliwość, nie przepuści okazji. Kobieta poszła do sklepu i kupiła mu 3 opakowania papieru toaletowego. "Proszę o mnie źle nie pomyśleć" prosi w swoim liście, ale czuła, że to będzie dobra decyzja. I nie myliła się. Zarówno Kubuś, jak i jego starsza siostra uznali, że to był najlepszy prezent, jaki dotychczas otrzymali. Był śmiech, rwanie, rzucanie się i prawdziwe szaleństwo. Kobieta nie wstydzi się, że to zrobiła, wie jednak, że gdyby powiedziała o tym głośno, zostałaby najprawdopodobniej po prostu wyśmiana. 

Czy dałbyś dziecku papier toaletowy w prezencie na urodziny?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.