Zaskakujący znak na placu zabaw. Rodzice oburzeni: Nie będę się stosować

Na jednym z placów zabaw pojawił się dość nietypowy znak nakazujący dzieciom i ich rodzicom spożywanie posiłków tylko i wyłącznie w miejscach do tego przeznaczonym. Po posiłku konieczne jest również umycie rąk, czy chociażby przetarcie ich mokrą chusteczką. Powód? Wszystko po to, by uchronić dzieci z alergiami pokarmowymi przed kontaktem z niebezpieczną dla nich substancją. Rodzice podzieleni.

Rodzice są podzieleni po tym, jak znak ostrzegawczy, by na placu zabaw dzieci nie spożywały żadnych posiłków i przekąsek. Miejsca do jedzenia zostały wyznaczone poza strefą do zabawy. Znak został postawiony na placu zabaw w Teksasie, jednak jego obecność wywołała skrajne emocje wśród rodziców na całym świecie. Czy podobna moda dotrze i do nas?

Zobacz wideo Patrycja Sołtysik o przeszkodach, które musiała pokonać, żeby zostać mamą. "Na ten moment jestem mamą aż jednego dziecka. Może tak pozostanie"

Znak, który ma pomóc uchronić dzieci?

Umieszczony na placu zabaw w hrabstwie Rockwall w Dallas w Teksasie znak prosi (wg niektórych nakazuje) rodziców, aby powstrzymali swoje dzieci od spożywania posiłków poza wyznaczonymi do tego miejscami. Zostały na nim zawarte trzy wskazówki dotyczące bezpieczeństwa dzieci na placu zabaw, zachęcając do mycia rąk po zakończeniu posiłku  w części piknikowej.

 

"Czy wiesz, że jedno na 13 dzieci ma alergię pokarmową? Dzięki tym prostym krokom możesz zapewnić naszym dzieciom większe bezpieczeństwo" - dowiadujemy się z informacji umieszczonej na znaku. O jakich krokach mowa? Przede wszystkim spożywanie przekąsek i posiłków tylko w "wyznaczonych miejscach piknikowych", zakazie jedzenia "na placu zabaw" i przypominając tym samym, aby "po jedzeniu umyli ręce lub użyli mokrej chusteczki". Wszystko po to, aby ustrzec dzieci cierpiące na alergię. Komunikat wskazywał również, że środki do dezynfekcji rąk "nie usuwają alergenów".

Rodzice podzieleni. Czy taki znak ma sens?

Celem postawienia takiego znaku było zapewnienie wszystkim bezpieczeństwa i dobrej zabawy, jednak zdaniem niektórych, „to poszło już za daleko". Jessica Carpenter - mama trójki dzieci z alergią pokarmową – udostępniła na swoim Instagramie zdjęcie z placu zabaw z kontrowersyjnym znakiem, a pod jej postem rozgorzała dyskusja na temat zasadności takich nakazów. "Jako mama z alergią pokarmową, szczerze mówiąc, nie martwię się o zanieczyszczenia w parku, ale wiem, że jest to ogromne zmartwienie dla wielu osób! Świadomość, że dziecko może dotknąć alergenu podczas zabawy, może być naprawdę przerażająca" - napisała Carpenter w poście.

Co na to inni rodzice? "Świetny pomysł! Zwłaszcza ten o myciu rąk. Każdemu się to przyda" – napisała pod jej postem jedna z kobiet. "Bzdura totalna. Nie oczekiwałbym, że inni rodzice w przestrzeni publicznej będą ograniczać swoje dzieci na podstawie niepełnosprawność moich dzieci. Jako rodzic jestem odpowiedzialny za ochronę i zdrowie mojego dziecka. Moje dziecko jest MOIM obowiązkiem" – dodała jedna z komentujących matek. "Nie będę się stosować. Nie mam zamiaru biegać z dzieckiem po strefach piknikowych, żeby napiło się soku, albo zjadło przekąskę" - zaznaczyła inna. Podobnych komentarzy jest cała masa. A co wy sądzicie o takim pomyśle?

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.