Plaga incydentów kałowych na basenie. Monitoring uchwycił czyn ucznia. "Kara 10 tys. zł"

Po raz czwarty w ciągu pięciu ostatnich tygodni zamknięto basen rekreacyjny w Płocku z powodu zanieczyszczenia wody fekaliami. Tym razem kamera uchwyciła jednak sprawcę zdarzenia. Okazał się nim uczeń podstawówki, a koszty czyszczenia są wysokie.

Jak poinformowało Polskie Radio RDC do zdarzenia doszło w Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji w Płocku. To już czwarty taki incydent w obiekcie w przeciągu pięciu tygodni. Okazuje się, że tym razem sprawca zdarzenia został jednak nagrany dzięki kamerom monitoringu. Ustalono, że basen zanieczyściło dziecko z podstawówki.

Kara będzie wysoka

Koszty związane z zanieczyszczeniem rekreacyjnej płockiego basenu poniesie szkoła lub rodzice. Suma jest wysoka, bo wyniesie powyżej 10 tys. zł. Trzeba było zapłacić za wypompowanie wody, dezynfekcję niecki, a także ponowne napełnienie wodą i badania. "Nie wiemy, czy to była cały czas ta sama osoba, natomiast w tym przypadku udało się zidentyfikować osobę. Są wszczęte procedury i ta osoba poniesie konsekwencje. Przede wszystkim są to koszty związane z zamknięciem, z wymianą wody, utracone przychody, są to koszty badań wody" - przekazał Radiu Konrad Kowal z Miejskiego Zespołu Obiektów Sportowych w Płocku. Rozmowy dotyczące sposobu obciążenia za koszty odbędą się w przyszłym tygodniu. "Prawdopodobnie będzie tak, że my obciążymy szkołę bądź rodziców. Jeżeli to będzie w przypadku obciążenia szkoły, no bo wtedy szkoła ponosi odpowiedzialność za uczniów, którzy przebywają w tym czasie na naszej pływalni, aczkolwiek niewykluczone, że od razu się zwrócimy do rodziców" - twierdził.

Zobacz wideo Kupa podczas porodu? Kobiety się wstydzą, a nie powinny. Położna: Wszyscy o to pytają, a trzeba wiedzieć jedno

Plaga incydentów

Do pierwszego incydentu kałowego na basenie w Płocku doszło 10 marca. Za każdym razie konieczne było uruchomienie specjalnych procedur. Po pierwszym zanieczyszczeniu nieckę uruchomiono 18 marca, ale niestety, fekalia znaleziono już dzień później. Basen ponownie uruchomiono 22 marca, a do kolejnego kałowego incydentu doszło 2 kwietnia. Pływalnia zaczęła funkcjonować po 3 dnia, ale kolejny raz zanieczyszczono ją 15 kwietnia. Tym razem kamera uchwyciła jednak sprawcę. Konrad Kowal przekazał, że władze obiektu planują zainwestować w lepszy system kamer. "Zadbamy o lepszy monitoring, który nie zawsze w pewnych warunkach daje zlokalizować i zidentyfikować takie osoby. Czasami zawilgocenie po prostu nie pozwala, żeby być w stu procentach pewnych, czy ktoś to zrobił, czy nie" - dodał.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.