Nauczyciele dostali podwyżki, dostaną też więcej pracy. Na tym jednak nie koniec zmian

W polskiej edukacji są wprowadzane spore zmiany, a jedną z najważniejszych są tegoroczne podwyżki dla nauczycieli. Jednak jak się okazuje, pedagodzy wraz z większymi pieniędzmi otrzymają też więcej obowiązków. A to dopiero początek.

Wysokość nauczycielskich wynagrodzeń od dawna jest zbyt niska, o co od lat toczą się dyskusje. Jednak ten stan rzeczy już się zmienia. Na konta pedagogów powoli zaczynają wpływać wyższe wypłaty i wyrównania za styczeń i luty. Jednak to nie jest jedyna zmiana, która czeka pedagogów. Samorządowi skarbnicy żądają bowiem wprowadzenia kolejnych zmian w związku z podwyżkami dla nauczycieli, a jedną z nich ma być modyfikacja pensum. W jaki sposób? I co jeszcze może się zmienić w szkolnictwie? Zobaczcie, co już wiemy.

Zobacz wideo Ile powinien zarabiać nauczyciel w Polsce? Poseł Marcin Józefaciuk podaje konkretną kwotę

Skarbnicy samorządowi żądają zwiększenia subwencji oświatowej. A także kilku innych zmian

Jak podaje serwis Portal Samorzadowy.pl, skarbnicy gminni, miejscy i powiatowi apelują o podniesienie subwencji oświatowej, aby wystarczyła ona na pełne finansowanie podwyżek dla nauczycieli wraz ze wszystkimi pochodnymi. A to nie wszystko. Postulują oni również podniesienie pensum pedagogów tzw. tablicowych z obecnych 18 do 22 godzin, a także chcą znacznie zmniejszyć odpis na Zakładowy Fundusz Świadczeń Socjalnych. Aktualnie wynosi on 110 procent, co zdaniem skarbników jest nie do przyjęcia. Co za tym idzie, artykuł 30. Karty Nauczyciela (dotyczy wypłat dodatków wyrównawczych, tzw. czternastek) również powinien przestać istnieć. Podobnie jest z zasadnością wypłacania pedagogom innych dodatków. Oprócz tego, skarbnicy chcą, aby obsługą nauczycielskiego urlopu dla poratowania zdrowia zajmował się Zakład Ubezpieczeń Społecznych (ZUS).

Skarbnicy chcą też zmian w zakresie funkcjonowania szkół. Zwłaszcza niepublicznych

Jednak nie tylko o samych nauczycieli chodzi skarbnikom samorządowym. Chcą też zajęcia się kwestiami funkcjonowania samych szkół i przedszkoli, szczególnie tych niepublicznych. - Mamy problem ze szkołami niepublicznymi, ponieważ wykazują one fikcyjnych uczniów, niestety. Pokazują, że mają 700 uczniów - skąd nagle wzięli tyle, jeśli w powiecie mi ubyło. Mają uczniów z nawet nieościennych województw. Kuratorium tego nie sprawdza, my nie mamy narzędzi. Idzie wydział na kontrolę i nie zostaje wpuszczony do szkoły - tłumaczy pani Edyta, skarbniczka jednego z samorządów. Inną ważną kwestią jest sposób dotowania szkół niepublicznych, który trzeba ujednolicić. Poza tym skarbnikom zależy też na uporządkowaniu kwestii funkcjonowania małych szkół. - Wolelibyśmy dowozić dzieci do większych szkół, niż utrzymywać dwie szkoły, w  których uczy się po 40 osób - mówi pani Joanna Karbowiak, skarbniczka gminy wiejskiej Lipce Reymontowskie. Podobnie wygląda kwestia szkół w chmurze, gdzie też powinny być ustalone granice administracyjne, aby do jednej takiej placówki nie mogły uczęszczać dzieci z terenu całej Polski. Wszystko po to, aby samorządu nie musiały finansować miejsc w szkołach dla osób, które są spoza rejonu. 

Czy pensum nauczycieli trzeba zróżnicować pod względem ich obowiązków?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.