Kupiła wymarzony dom. Dzieci wszystko dewastowały. Państwo nakazało oddać część ziemi

Mieskzańcy tej małej miejscowości żądali, by kobieta oddała im swoją ziemię. Uważali, że ich dzieci powinny z niej korzystać do woli, tymczasem one śmieciły, hałasowały i dwastowały co się dało. Nikogo nie obchodziło, że kobieta za wszystko zapłaciła.

Kupując wymarzony dom chcemy mieć pewność, że będzie nam w nim dobrze. Chcemy się czuć bezpiecznie i komfortowo. Nie bez powodu szukamy miejsca idealnie skrojonego pod nasze potrzeby, żeby musieć użerać się z niechcianymi intruzami, zaburzającymi naszą prywatną strefę. Ta kobieta nie tylko musiała mierzyć się z rozbrykanymi dziećmi i ich rodzicami. Plotki w małym mieście szybko zaczęły żyć swoim życiem, a mieszkańcy zaczęli domagać się, by ziemia przeszła na ich własność. "To było kuriozalne" - wspomina kobieta.

Kupiła dom, nie sądziła, że będzie musiała walczyć z obcymi dziećmi i ich rodzicami

Autorka nagrania postanowiła kupić nieruchomość. Było to w 2021 roku, w samym środku pandemii koronawirusa. Gdy zobaczyła, że ten konkretny dom ma własne dojście i małą plażę przy potoku bezpośrednio płynącym przez podwórko - zakochała się. Nic nie wskazywało na to, że przebywanie przed domem, wśród wody i zieleni, stanie się jej największym koszmarem. Dopóki było zimno, a za oknami leżał śnieg, było cudownie i cicho. Wszystko zmieniło się wraz z nadejściem ciepłej wiosny i lata. Choć kobieta nie miała swoich dzieci, to właśnie one wraz ze swoimi rodzicami, zakłócali jej spokój, zajmowali jej przestrzeń, wyzywali, pokazywali w jej kierunku wulgarne gesty. Dlaczego? - rościli sobie prawa do jej kawałka ogrodu z plażą i dojściem do potoku. 

"To był najtrudniejszy czas w moim życiu"

Dzieci wrzeszczały od rana do późnego wieczora, śmieciły i niszczyły rośliny znajdujące się na jej terenie. Do rodziców nic nie docierało. Zaczęła od spokojnych rozmów, jednak to wszystko na nic. Niektórzy wiedzieli, że nieruchomość była prywatna, jednak cały czas powoływali się na to, że poprzedni właściciele pozwalali im na to, twierdzili, że kobieta nie ma prawa zająć tej ziemi i powinna zostać z niej wyeliminowana. Ilość plotek, kłamstw i niedomówień przybrała taki wymiar, że trudno było to kontrolować. Pojawiły się nawet groźby skierowane do właścicielki ziemi i jej rodziny. Kobieta postanowiła zagrodzić teren i umieścić na nim tabliczki z informacją, że jest to teren prywatny. Zaczęła wzywać policję, gdy obcy ludzie wchodzili na jej teren. 

Zobacz wideo Agnieszka Kaczorowska grzmi na bezstresowe wychowanie
Zostałam pozwana przez hrabstwo Jefferson w 2022 roku, powiedzieli, że jeśli chciałabym mieć czas na przygotowanie obrony prawnej, to dostanę tyle czasu, ile chcę, ale muszę otworzyć swoją nieruchomość ponownie na ludzi. To była najtrudniejsza rzecz, przez jaką kiedykolwiek przeszłam. To mocno we mnie godziło. Zostałam wyśmiana. 

To było najcięższe doświadczenie w jej życiu. Jednak maj przyniósł dobre wiadomości. Osiągnięto ugodę, z której wynikało, że właścicielka nieruchomości sprzeda państwu kawałek swojej ziemi, który miejscowi nazywali plażą. Zachowała natomiast resztę ziemi, z której miała dostęp do potoku. W czerwcu 2023 roku hrabstwo postawiło specjalne ogrodzenie, żeby nie było wątpliwości, gdzie zaczyna się teren prywatny. Ludzie na szczęście z biegiem czasu zaczęli się nieco uspokajać. Często zdarza się, że ją ignorują, co przyznaje, jest fantastyczne po tym, jak długo musiała z nimi walczyć. 

Czy uważasz, że niektóre tereny - wyspy, rzeki, jeziora, powinny być sprzedawane prywatnym osobom?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.