Adam Mickiewicz nie zafundował swoim dzieciom lekkiego życia. "Żonę oddał do zakładu psychiatrycznego"

Adam Mickiewicz to ceniony poeta, wiesz, nauczyciel akademicki, a nawet dowódca wojskowy. Patriota, który, chociaż przebywał na emigracji - pisał i tęsknił za krajem. W 1834 ożenił się z Celiną Szymanowską, z którą miał sześcioro dzieci: córki Marię i Helenę oraz czterech synów: Władysława, Józefa, Aleksandra i Jana. Jednak Mickiewicz nie był wierny żonie, bo po latach wyszło na jaw kilka jego sekretów. W tym także ten o dzieciach z nieprawego łoża, o których istnieniu wiedział, ale nigdy oficjalnie się do ich ojcostwa nie przyznał.

Żadne z dzieci Mickiewicza nie miało łatwego życia. Nie ma za dużo wspomnień i biografii, na temat tego, jakim był ojcem, czy kochał swoje dziatki, jednak z prywatnych listów osób z nim związanych, można wiele wysnuć. Kiedy znany poeta odszedł z tego świata, tylko jego najstarsza córka, Maria, była pełnoletnia, to ona zajęła się młodszym rodzeństwem, ale także i spuścizną po ojcu. Wcześniej pochowana została ich matka, Cecylia, która długie miesiąca spędziła w zamknięciu, izolowana od dzieci, bo jak mówiono kiedyś "chorowała na głowę".  

Zobacz wideo Takich imion nie możesz nadać dzecku w Polsce

Mickiewicz i jego dzieci. Oficjalnie miał szóstkę, a nieoficjalnie?

Pierwsze dziecko Adama i Celiny, wspomniana już Maria, urodziła się 7 września 1835 roku, a zatem nieco ponad rok po ślubie swoich rodziców. Potem pojawił się Władysław. Rodzina żyła razem. Byli szczęśliwi, ale biedni. Jednak niedługo potem zaczęły u Celiny pojawiać się dziwne ataki natury psychicznej. Dziś moglibyśmy mówić o depresji poporodowej, jednak w XIX wieku nikt nie znał jeszcze tego określenia. Mickiewicz ponoć na wiele sposobów szukał ratunku dla żony, sprowadzał doktorów, a nawet znachorów. Jednak kiedy nic nie pomagało – żonę oddał do zakładu psychiatrycznego. W tym czasie dziećmi poety zajmowali się znajomi.

Po powrocie Cecylii z zakładu zamkniętego w Vanves poeta podjął decyzję o wyjeździe rodziny do Lozanny, gdzie objął posadę wykładowcy na tamtejszej uczelni. Ich sytuacja materialna poprawiła się bardzo, ale zapracowany Mickiewicz, nie miał zbyt wiele czasu dla rodziny, więc kiedy pojawiła się możliwość pracy w Paryżu – od razu z niej skorzystał. Przy College de France utworzono katedrę języków słowiańskich, a Mickiewicz zgłosił swoją kandydaturę na wykładowcę i oczywiście został przyjęty. Rodzina ponownie przeniosła się do nowego miejsca, z samą Cecylią było również nieco lepiej, bo już wtedy pod sercem nosiła trzecie dziecko Mickiewicza.

Dziewczynka przyszła na świat 24 maja 1840 roku w stolicy Francji, "a kilka miesięcy później jej matka miała kolejny atak. Raz jeszcze odsunięto od niej dzieci, a ją samą umieszczono w zakładzie w Vanves. Niedługo później życie Mickiewiczów wywróciło się do góry nogami" – czytamy na blogu opisującym życie Mickiewicza i jego dzieci.

Cóż takiego stało się w domu wielkiego wieszcza? Pojawił się u niego nijaki Andrzej Towiański, samozwańczy prorok z Litwy, który obiecał uleczyć żonę poety. I jak wskazują niektóre biografie, to faktycznie miało miejsce, bo ataki u Cecylii były już rzadkością, ale ona sama również bardzo się zmieniła. W domu Mickiewiczów pojawiło się kolejne dziecko – Aleksander. Cecylia zajęła się dziećmi, a jej mąż miał wtedy wiele czasu na mistyczne rozważania w duchu towianizmu. Kolejny syn Mickiewicza, Jan – przyszedł na świat 7 kwietnia 1845 roku, jednak zapracowany ojciec nie miał dla swoich pociech zbyt wiele czasu – zajął się sprawami wagi państwowej. Niedługo później poeta wyjechał do Rzymu, aby utworzyć Legion Polski. Po powrocie do Paryża zbliżył się z Ksawerą Deybel, co zaowocowało narodzinami córki. Niedługo później w ciążę zaszła jego prawowita żona Celina, rodząc syna Józefa 20 grudnia 1850 roku.

"Podsumowując, w 1851 roku w domu Mickiewiczów znajdowało się siedmioro dzieci" – czytamy na blogu, ale tylko szóstka z nich uchodziła za te z prawego łoża. Jednak niektóre krążące plotki mówią o tym, że dzieci z nieprawego łoża było więcej, niżeli tylko córka Deybel. 

"Powiedz tylko dzieciom, niech się kochają. Zawsze"

Kiedy żona Adama Mickiewicza umiera (5 marca 1855 roku), tylko ich najstarsza córka jest pełnoletnia i może zająć się młodszym rodzeństwem. Poeta nie widział się w roli opiekuna. Po śmierci żony zostawił dzieci i wyruszył do Turcji, z której jak wiemy z lekcji historii, już nigdy nie wrócił. Najmłodszy Józef miał wówczas tylko pięć lat. Znajomi, rodzina i wielbiciele poety złożyli się na specjalny fundusz, który miał zabezpieczyć przyszłość jego dzieci, jednak te w swoim dalszym życiu nie zaznały zbyt wiele szczęścia.

"Ostatnie słowa poety brzmiały podobno: 'Powiedz tylko dzieciom, niech się kochają. Zawsze'" – czytamy na stronie ksiaznicaplocka.pl.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.