Rodzice-wyręczyciele. 17-letniemu Piotrkowi mama wciąż obcina paznokcie. 8-letnia Ola je tylko obrane jabłko

Kiedy spytaliśmy rodziców dzieci w wieku 4-17 lat o to, w czym wyręczają swoje pociechy, wymieniali długie listy czynności. Gdy spytaliśmy o, to, dlaczego to robią, pojawiły się dziesiątki wyjaśnień. A kiedy padło pytanie, kiedy zamierzają przestać to robić, zapanowała cisza.

Chociaż wiemy, że dzieci powinny uczyć się samodzielności i z wiekiem powinny potrafić robić coraz więcej - zarówno, jeśli chodzi o przygotowanie jedzenia, sprzątanie po sobie, jak czynności związane z higieną - często je wyręczamy, chociaż wiemy, że już nie musimy tego robić. Czasem robimy to z przyzwyczajenia, czasem z braku czasu, a kiedy indziej, bo nie mamy cierpliwości czekać, aż zrobią coś same lub wiemy, że będzie to oznaczało konieczność posprzątania po nich. 

Zobacz wideo Marta Nowak: Żegnaj Stasiu, żegnaj Nel, nie będzie już w polskiej szkole "W pustyni i w puszczy"

"Ja to zrobię lepiej"

"Mój syn ma prawie dziewięć lat, w tym roku pierwszy raz wyjedzie na dziesięciodniowy obóz sportowy. To będzie dla niego sprawdzian, a jeśli przeżyje, to będzie dla mnie bodziec, żeby przestać go we wszystkim wyręczać. Wciąż sprzątam za niego po jedzeniu. Chociaż wiem, że potrafi wsadzić naczynia do zmywarki, zawsze robi to nie tak, jak powinien. Ja to robię lepiej" - śmieje się Aneta. "Pakuję też mu plecak do szkoły, chociaż wychowawczyni ciągle grzmi, żeby tego nie robić za dzieci, bo nigdy się nie nauczą zabierać wszystkiego, co im danego dnia będzie potrzebne. Gdy od jakiegoś ucznia słyszy: Nie mam stroju na WF, bo mi mama nie zapakowała, dostaje szału - dodaje Aneta.  

"Pewnie nie zaskoczę nikogo, gdy przyznam, że sprzątam za dzieci i pakuję ich plecaki do szkoły, czasem też ich ubieram" - przyznaje Weronika, mama siedmioletnich bliźniąt. "Myję też im zęby, ale robię to za radą dentystki, bo twierdzi, że same nie domywają i jak tak dalej pójdzie, to będą problemy. To jednak, czego się najbardziej wstydzę, to odrabianie za nich lekcji, gdy mają ich naprawdę dużo, a późno wracają do domu po zajęciach dodatkowych. Piszę koślawymi literkami, wychodzę za linię, kolorując jakieś obrazki etc." - przyznaje Weronika.

Wciąż obcina paznokcie nastoletniej córce

"Wstyd się przyznać, ale swojej dwunastoletniej córce wciąż robię kanapki. Wiem, że umie to zrobić sama, ale zawsze chętnie wykorzystuje moją propozycję, że ją w tym wyręczę" - wyznaje w rozmowie z eDziecko.pl Marta. "Wbrew pozorom robię to z lenistwa. Wolę raz-dwa zrobić kanapki i mieć święty spokój, niż potem przez pół godziny sprzątać kuchnię, która po tym, jak urzęduje w niej moje dziecko wygląda, jakby przeszedł przez nią huragan" - dodaje Marta. Z kolei Kasia, mama niemal siedemnastoletniego Piotrka przyznaje, że wciąż obcina mu paznokcie. "U rąk i stóp. Nie wiem, czy umie to zrobić sam, może kiedyś próbował, ale robię to bez zastanowienia" - mówi.  

Obieranie jabłka, sznurowanie butów i reszta

"Kiedy moja dziesięcioletnie Ola mówi, że chce jabłko, natychmiast idę do kuchni, dokładnie je myję, obieram i kroję w ćwiartki. Tak bardzo mi zależy, żeby jadła owoce, że robię to bez zastanowienia" - przyznaje w rozmowie z eDziecko.pl Monika. "Jak ostatnio siedziałyśmy przed telewizorem i oglądałyśmy jakiś film i bardzo nie chciało mi się wstawać, powiedziałam jej: Weź sobie sama. Obruszyła się i nie wstała. Jabłka nie było" - dodaje. 

"Mój mąż ciągle wiąże buty naszym dzieciom. Syn ma siedem lat, a córka dziewięć i za każdym razem, gdy mu zwracam na to uwagę, mówi, że nie potrafią zawiązać porządnie, że sznurówki zaraz się rozwiążą i będzie to musiał robić na chodniku w drodze do szkoły. Woli w domu" - mówi Maja. "Ostatnio stwierdziłam, że dość tego, że wychowujemy pierdoły i dałam im czas na naukę sznurowania butów do końca marca. W końcu muszą to zacząć robić sami" - dodaje Maja. 

Jak nadopiekuńczy rodzice krzywdzą swoje dzieci. Animacja pokazuje, czym to grozi, jeśli nie odetnie się pępowinyJak nadopiekuńczy rodzice krzywdzą swoje dzieci. Animacja pokazuje, czym to grozi, jeśli nie odetnie się pępowiny Shutterstock - fizkes

"Dzięki temu możliwe jest dorastanie"

Elżbieta Grabarczyk-Ponimasz, psycholog, prowadząca warszawską Pracownię Pomocy Psychologicznej Salamandra przypomina, że aby dziecko stało się samodzielne, rodzice muszą mu pozwolić na własne wybory i popełnianie błędów. "A także na ponoszenie konsekwencji swojego postępowania. Na potłuczone kolana. Na przeżywanie frustracji i doświadczanie granic. Dzięki temu możliwe jest urealnienie swoich możliwości i ograniczeń oraz po prostu dorastanie" - dodaje.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.