Ile się daje do koperty na komunię? "Nie chce wyjść na skąpca, ale za talerzyk też nie zwrócę"

Lada chwila dzieci przystąpią do przyjęcia sakramentu komunii. Rodzice powoli domykają wszystkie sprawy związane z przyjęciem, a goście zastanawiają się czy rzeczywiście stać ich na to, żeby towarzyszyć dziecku w tym dniu. Niby to nie wesele, ale rodzice oczekują konkretnych prezentów.

Dawniej po komunii rodzina była zapraszana na obiad do domu. Nie ważne ile osób było zaproszonych, każdy się zmieścił. "Prezenty też były jakieś takie bardziej dopasowane do okazji. Dostawało się rower, łańcuszek lub kolczyki, biblię dla dzieci, zdarzały się jakieś pieniądze czy rolki" - wspomina czytelniczka. Dzieci cieszyły się ze wszystkiego i nie miały większych wymagań. Teraz jest inaczej. Przyjęcia komunijne to niemal małe wesela. Niektórzy rodzice salę rezerwują już z dwuletnim wyprzedzeniem, zapewniają atrakcję i muzykę do późnych godzin nocnych. Wielu gości zastanawia się czy w ogóle przychodzić, bo zwyczajnie nie stać ich na prezent

Przyjęło się, że na imprezę organizowaną w lokalu daje się co najmniej równowartość talerzyka

"Jesteśmy czteroosobową rodziną, na komunię wybieramy się oczywiście wszyscy, z dziećmi. Najpierw kościół, potem impreza w lokalu" - pisze kobieta w swoim liście. Uroczystość ma być całkiem spora, nie tylko najbliższa rodzina, ale również dalsza i znajomi. Kobieta ma też świadomość, że zorganizowanie takiej imprezy to spore koszty. Przyjmuje się, żeby w prezencie wręczać równowartość talerzyka, a najlepiej jakby było trochę więcej. Z drugiej strony nie każdy żyje na takim poziomie, by stać go było na takie prezenty - przy rodzinie z dwójką dzieci wychodzi naprawdę zawrotna suma, a co jeśli ktoś ma trójkę lub czwórkę? A jeszcze trzeba jakoś ubrać i siebie i dzieci, przecież nikt nie przyjdzie na taką uroczystość w dresach.

Zobacz wideo "Mamo, gdzie są moje pieniądze z komunii?". Adwokat: Dziecko powinno te pieniądze otrzymać

Kobieta zastanawia się czy lepiej dać w prezencie na komunię mniej czy lepiej w ogóle nie przychodzić

Jeśli rodzice dziecka żyją na wysokim poziomie i stać ich na organizowanie takich wielkich przyjęć to doskonale, ale nie powinni oczekiwać od wszystkich gości, że sprostają ich wymaganiom. Ceny za talerzyk w tym roku, w wielu lokalach w większych i średnich miastach to koszt 200-300 zł za osobę. Wychodzi na to, że dalsza rodzina, jaką jest autorka listu, musiałaby włożyć do koperty co najmniej 800 zł. Najchętniej dałaby w prezencie 300-400 zł. "Nie chcę wyjść na skąpca, ale za talerzyk też nie zwrócę" - pisze kobieta. Boi się jednak, że zostanie obśmiana i obgadana przez resztę rodziny po uroczystości. 

Nie wiem już, co robić. Głupio mi dawać tak mało, ale najchętniej dałabym właśnie 300 zł. Tyle możemy przekazać bez szkody dla naszego rodzinnego budżetu. Czy to wstyd? Jakie są zwyczaje? Może lepiej w ogóle nie iść, jak kogoś nie stać?

- kończy swój list kobieta.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.