Przez 6 lat pracowała w przedszkolu. "Straszyli, że rodzice nie odbiorą dzieci, jeśli będą niegrzeczne"

Nauczycielka przedszkola zdradziła, co niekiedy dzieje się, za drzwiami przedszkolnych sal. Przyznaje, że rodzice, często nie są tego świadomi. Dlatego tak ważne jest, by dokładnie prześwietlić placówkę, do której chce się posłać swoje dziecko.

Chloe przez 6 lat pracowała w przedszkolu. Pochodząca z Australii ekspertka ds. opieki nad dziećmi postanowiła opublikować na TikToku film, w którym porusza ważne kwestie dotyczące zajmowania się kilkulatkami. Przyznaje, że wielu rodziców nie ma pojęcia, jak wygląda opieka nad przedszkolakami.

Zobacz wideo Jakie obowiązki mają przedszkolaki w domu? "Umyć ręce, zrobić siku"

Okazuje się, że nie we wszystkich placówkach opieka jest taka, jak być powinna. Dlatego ekspertka zwraca uwagę, by rodzice dokładnie przyglądali się temu, co dzieje się w ich placówkach i nie bagatelizowali wszystkiego, co mówią ich pociechy, bo niektóre opowieści, wcale nie muszą być tylko wytworem ich bujnej wyobraźni.

Okrutne budzenie dzieci

Małe dzieci mają w ciągu dnia drzemki. Chloe przyznaje, że w jednej z placówek, w których pracowała, maluchy były budzone w okrutny sposób, czego nie mogła pojąć

Jeśli dziecko spało po 14:00, było budzone w najbardziej podły i agresywny sposób, a to łamie mi serce. Podnosili te dzieci, które miały około dwóch, trzech lat, podnosili je z łóżek i stawiali na nogi. Często te biedne dzieci jeszcze spały, więc przewracały się na ziemię

- relacjonuje Chloe na zamieszczonym przez siebie nagraniu. Dodaje też, że zdarzały się też wielokrotnie dzieci, które nie chciały spać, wówczas opiekunowie zmuszali je do leżenia, nawet przez trzy godziny! Kobieta przyznaje, że była świadkiem wielu sytuacji, gdy małe dziecko leżało i po prostu wpatrywało się w sufit, bo nawet nie dostało żadnej zabawki, by mogło się czymś zająć.

Kobieta, pracując w żłobku, widziała też, jak "koleżanki po fachu" zostawiały maluszki w łóżeczkach, by się wypłakały i uspokoiły.

Moim osobistym zdaniem jest to okropna rzecz. Nie wierzę w metodę "wypłakania"

- mówi kobieta.

Straszenie dzieci? Okazuje się, że to się wciąż zdarza

Chloe przyznaje, że była świadkiem, kiedy nauczycielki w przedszkolu straszyły dzieci. Groziły im policją, albo tym, że nie zostaną odebrane

Wyobraź sobie, że masz trzy, cztery, pięć lat i ktoś, komu ufasz, mówi ci, że twoi rodzice nie wrócą po ciebie tego dnia. Po prostu uważam, że to takie podłe i podłe, żeby robić coś takiego dzieciom

- opowiada ekspertka.

To nie jedyny problem, jaki zauważyła Chloe w placówkach, w których miała okazję pracować. Przyznaje, że widziała, jak dzieci są zmuszane do jedzenia i nie mogą wstawać od stołu, do momentu, aż talerz nie będzie pusty. Zdarzały się przypadki, że wymęczone maluchy zasypiały, zanim zdążyły zjeść posiłek.

Te same nauczycielki, które podnosiły te dzieci i stawiały je na nogi, gdy mocno spały - dosłownie zaglądały do dziecięcych plecaków i jadły przekąski, które spakowali rodzice. To jest po prostu chore. Proszę, bądźcie bardzo uważni przy wyborze ośrodka opieki nad dziećmi, do którego będą uczęszczać

- apeluje Chloe.

Filmik nauczycielki zszokował wiele osób, które nie dowierzają, że takie rzeczy mogą się współcześnie dziać w przedszkolach. Niektórzy niestety przyznają, że zdarzyło im się trafić na "niewłaściwą placówkę" i musieli przenosić swoje pociechy. "Naprawdę warto dokładnie sprawdzać miejsce, do którego wysyłamy dziecko" - napisała jedna z osób, szczególnie że na pierwszy rzut oka wszystko może wyglądać normalnie.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.