Ojciec nad rosołem rzuca homofobiczne żarty. "Nie wie, że jestem biseksualna, a brat od 3 lat ma chłopaka"

Ojciec Natalii nie wie, o orientacji własnych dzieci. Milczą, by nie popsuć rodzinnych relacji. "On po prostu tego nie zrozumie. Zatrzymał się na etapie kabaretów z wątpliwym poczuciem humoru" - twierdzi licealistka.

Polska wciąż jest jednym z najbardziej homofobicznych krajów w Europie. Wiele osób zobaczyło szansę na zmiany po październikowych wyborach i liczy na zalegalizowanie związków partnerskich. Powstają także inicjatywy, których celem jest niesienie wsparcia osobom LGBT. Problem dyskryminacji jest jednak ciągle obecnym w naszym kraju. Licealistka w liście do redakcji podzieliła się swoją rodzinną sytuacją. Przyznała, co blokuje ją przed szczerą rozmową z rodzicami.

"On po prostu tego nie zrozumie"

Natalia mieszka w niewielkiej miejscowości w województwie łódzkim. "Nie powiedziałabym, że tutaj każdy każdego zna, a jednak krąży wiele lokalnych ploteczek. Ludzie gadają o tym, kto bierze rozwód, komu urodziło się dziecko i tak dalej. Większość naszych sąsiadów chodzi również do kościoła. Rodzice też są wierzący. Mój brat od trzech lat studiuje w Warszawie. Nie mogę się doczekać, aż za rok pójdę w jego ślady. Jestem biseksualna i w klasie nie robię z tego wielkiej tajemnicy. Moi rówieśnicy są otwarci i nikogo to nie dziwi. Problem jest jednak z rodzicami, a szczególnie z tatą" - podkreśla. Okazuje się, że mężczyzna wyznaje zupełnie inne poglądy, niż jego dzieci, a te w obawie przed awanturą, nie chcą powiedzieć mu prawdy o swojej orientacji. "On po prostu tego nie zrozumie. Zatrzymał się na etapie kabaretów z wątpliwym poczuciem humoru i myśli, że wszyscy homoseksualni mężczyźni noszą damskie ciuszki. Co jakiś czas przyjeżdża do nas brat z Warszawy. Siadamy do niedzielnego obiadu, a ojciec nad rosołem rzuca homofobiczne żarty nie wiedząc, że jego córka jest biseksualna, a syn od trzech lata ma chłopaka" - twierdzi. Natalia przyznaje, że łamie jej się serce, gdy widzi, jak tata udostępnia na Facebooku posty, w których naśmiewa się z ludzi o odmiennej orientacji. "Przykro mi, ale co poradzić? Mama wie o bracie, ale wciąż liczy, że 'mu się odmieni'. O sobie nawet nie wspominałam. Nie uważam, żeby rodzice byli złymi ludźmi. Tu kuleje wykształcenie, brak edukacji, wzorce przekazywane z ojca na syna" - podsumowuje.

Zobacz wideo Żegnamy Stasia, Nel i prace domowe [Co to będzie. Odcinek 2]

Najbardziej uprzedzona jest jedna grupa

Według badania CBOS "Stosunek Polaków do osób homoseksualnych" akceptację dla gejów i lesbijek częściej wyrażają więc kobiety (43 proc. wobec 31 proc. wśród mężczyzn), osoby młodsze (59 proc. w grupie wiekowej 18-24 lata wobec 22 proc. wśród najstarszych badanych), pochodzące z większych miejscowości (53 proc. w największych miastach wobec 28 proc. na wsi). W jednym z poprzednich artykułów edukatorka seksualna i terapeutka Aleksandra Dulas wyjaśniła, dlaczego to częściej mężczyźni mają problem z zaakceptowaniem orientacji swoich dzieci. "Przyczynia się do tego poniekąd wpajana chłopcom od lat toksyczna męskość. Słyszą argumenty ‘nie bądź jak baba’ albo ‘co ty, pedał jesteś?’, sugerujące im, że kobieta i gej są ludźmi gorszej kategorii. Co ciekawe, badania pokazują, że mężczyźni mają większy problem, gdy ich biologiczny syn oznajmi, że de facto jest kobietą, niż gdy biologiczna córka powie, że jest mężczyzną. Przecież, ‘jaki facet chciałby być kobietą’?" - tłumaczyła.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.