Uczennica dostała okresu, nauczycielka zażądała dowodu. Oto jak odpowiedział jej ojciec. "Mądry tata"

Dla nastolatek miesiączkowanie to trudna sprawa, zwłaszcza w dni, kiedy muszą iść do szkoły. Tak było w tym przypadku - uczennica miała okres, a nauczycielka zażądała dowodu, że to prawda. Na szczęście zainterweniował ojciec nastolatki, który dał kobiecie jasną odpowiedź.

Okres jest naturalnym procesem dla każdej kobiety, co nie zmienia faktu, że również trudnym. Szczególnie dla nastolatek, u których miesiączki są dłuższe, bardziej obfite i boleśniejsze. Stąd wiele dziewcząt w ten dni nie chce ćwiczyć na WF-ie i trudno się im dziwić. Jednak nie każdy to rozumie. Tak było w przypadku nastolatki z amerykańskiego stanu Indiana, która miała dostarczyć nauczycielce dowód na to, że miesiączkuje i to od ojca. Ten podszedł po sprawy w niesamowity sposób, a jego odpowiedź trafiła też do sieci, gdzie jest chwalona przez internautów.

Zobacz wideo Okła-Drewnowicz: Rządzący tkwią dalej w średniowieczu. Dla nich "okres", "menstruacja", "miesiączka" to słowa tabu

Nauczycielka chciała dowodu na miesiączkę uczennicy. Ojciec nastolatki napisał do niej list

List ojca nastolatki został opublikowany w serwisie Reddit przez użytkownika o nicku SweetMoney3496. Mężczyzna tłumaczy w nim bezsensowność żądania dowodu na to, że jego córka naprawdę miesiączkuje. Jak przyznał na początku listu, w pierwszej chwili chciał po prostu napisać "Tak, ma okres", ale jednocześnie zwrócił uwagę na to, że przecież wierzy dziecku na słowo, więc nie widzi powodu, dla którego jego słowo miałoby być ważniejsze niż nastolatki. Jednak postanowił to zweryfikować i w tym celu przeszukał najpierw łazienkowy kosz na śmieci. "Rzeczywiście używa się tu środków higieny kobiecej, ale mieszkam z trzema kobietami, więc nie wydaje mi się to jednoznaczną odpowiedzią" - napisał. Potem przyznał, że przejrzał też kosze na brudną bieliznę - "Najwyraźniej środki higieny kobiecej sprawdzają się bardzo dobrze, bo na niczyjej bieliźnie nie znalazłem żadnych śladów comiesięcznego gościa" - przyznał. Dodał też żartobliwie, że na tym przyłapała go żona i zaczęła krzyczeć o patriarchacie, rozwodzie i wyprowadzce. A także, że przypomina sobie o tym, jak w niedzielę o szóstej rano córka prosiła go o kupienie tamponów, ale nie jest stuprocentowo pewien, czy skorzystała z nich zgodnie z przeznaczeniem. Stąd "nie jest pewien jak inaczej, poza przytrzymaniem córki i sprawdzeniem jej dolnej części ciała, mógłby z całą pewnością potwierdzić, że ma okres". Dlatego prosi o uwierzenie córce na słowo, aby uniknąć rozwodu i śledztwa CPS (ang. Child protective services, służby ds. przestępstw przeciwko dzieciom).

List ojca do nauczycielki bardzo spodobał się internautom. "Mądry tata"

Opublikowany w sieci list ojca do nauczycielki żądającej dowodu na to, że uczennica naprawdę miesiączkuje, zdobył serca internautów. Użytkownicy chwalą pomysłowego mężczyznę i zarazem potępiają nierozgarniętą nauczycielkę. "To najlepsze uzasadnienie, jakie w życiu przeczytałem", "Ten ojciec już jest legendą", "Ojciec - prawdziwa gwiazda", "Muszę to sobie zapisać na wypadek, gdyby jakimś cudem taka niedorzeczna sytuacja przytrafiła się mojej córce", "Czasem jedynie sarkazm dotrze do pustego łba", Ten tata wie, jak być prawdziwym tatą. Brawo" - pisali w komentarzach użytkownicy. Część internautek również przyznała się do podobnych akcji. "Ja jestem buntowniczą uczennicą i na prośbę nauczyciela o dowód miesiączkowania powiedziałam, że mogę wyjąć podpaskę. Od tamtej pory nie może spojrzeć mi w oczy" - napisała jedna z użytkowniczek. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.