Polki nie chcą rodzić. "Hejt za 800 plus, chore prawo lokatorskie, traumy z porodówek"

W grudniu nie urodziło się nawet 20 tys. dzieci. Tak źle jeszcze nie było. Co zniechęca Polki do rodzenia? "Niedziałająca służba zdrowia, ustawa aborcyjna, kosmiczne problemy z uzyskaniem alimentów, problemy mieszkaniowe, chore prawo lokatorskie" - wymienia czytelniczka.

Liczba urodzeń w Polsce spada stale od lat. Tak źle nie było jednak jeszcze nigdy w historii pomiarów. Jak wskazuje Forsal.pl, jeszcze kilka lat temu sytuacja demograficzna w naszym kraju była o wiele lepsza. Wówczas wprowadzono 500 plus, wynagrodzenia szybko rosły, a dostępność mieszkaniowa nie stanowiła dla potencjalnych rodziców większego problemu. W 2017 roku liczba urodzeń przekroczyła 400 tys. Do delikatnego pogorszenia wskaźników doszło w latach 2018-2019, a drastyczne spadki zauważono wraz z wybuchem pandemii.

Polki nie chcą rodzić

W 2022 roku, kiedy wybuchła wojna w Ukrainie i zaczęliśmy borykać się z galopującą inflacją oraz wzrostem stóp procentowych, liczba urodzeń wyniosła już 305 tys. Kolejny spadek odnotowaliśmy w 2023 roku. Wówczas w Polsce przyszło na świat 272,1 tys. dzieci. Trzeba jednak zaznaczyć, że gdyby nie Ukrainki, ta liczba byłaby jeszcze niższa. Według danych udostępnionych przez Ministerstwo Cyfryzacji panu Rafałowi Mundremu wynika, że 2023 roku Polki urodziły 257,3 tys. dzieci, a cudzoziemki ok. 15 tys. (to daje ponad 5,5 proc. urodzeń w kraju). Z kolei z danych podanych przez ZUS wynika, że grudzień był pierwszym miesiącem w historii pomiarów, gdy urodziło się mniej niż 20 tys. dzieci.

Zobacz wideo Marta Nowak: Żegnaj Stasiu, żegnaj Nel, nie będzie już w polskiej szkole "W pustyni i w puszczy"

"Hejt za 800 plus, chore prawo lokatorskie, traumy z porodówek"

Pod jednym z artykułów dotyczącym spadku dzietności udostępnionym na stronie facebookowej eDziecko.pl nawiązała się żywa dyskusja pomiędzy czytelniczkami. Kobiety wymieniały powody, które zniechęcały je do powiększania rodziny. Jedna z internautek postanowiła podsumować je wszystkie. "Żłobki prywatne 3000 zł i przedszkola za 1000 zł, niedziałająca służba zdrowia, wszystko prywatnie, (pediatra jednorazowo kosztuje 300 zł), traumy z porodówek, ustawa aborcyjna przez którą wiele kobiet poszło na tamten świat, ciężki powrót do pracy, bo rynek nie jest dostosowany do młodych mam, brak wsparcia w opiece od dziadków, kosmiczne problemy z uzyskaniem alimentów, problemy mieszkaniowe, (kupno większego mieszkania z kredytem to blisko milion z odsetkami), chore prawo lokatorskie (właściciele niechętnie wynajmują mieszkania rodzinom), ogromny hejt na rodziny, bo pobierają 800 plus na dzieci" - wymieniała. Do tego dodała rosnące koszty życia oraz problemy z bezpłodnością i skomplikowane procedury adopcyjne.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.