"Dziecko biło kijem drugie. Gdy, usłyszałam, co powiedziała matka, zrozumiałam, że wychowanie bezstresowe poszło za daleko"

Wielu rodziców jest zdania, że bezstresowe wychowanie może przynieść więcej szkody niż pożytku, szczególnie kiedy rodzice dość liberalnie podchodzą do zachowania swoich dzieci. Podobnego zdania jest mama, która podczas spaceru ze swoją córką, jak sama twierdzi, był świadkiem "wychowania bezstresowego".

Każdy rodzic ma swój sposób, a także pogląd na wychowywanie dzieci. Czasy kiedy surowa kindersztuba, a wręcz nawet tresura - już dawno minęły, toteż coraz więcej osób dorosłych dość łagodnie podchodzi do kwestii wychowania. Okazuje się jednak, że niektórzy za bardzo wzięli sobie do serca brak kar i zwracania uwagi, kiedy dziecko zrobi coś źle, a to zdaniem jednej z mam "poszło zbyt daleko".

Zobacz wideo Sylwia Nowak została mamą. Opowiedziała nam o ciemnych i jasnych stronach macierzyństwa [MAMY CZAS]

Gdy twoje dziecko przekracza granice, co robisz?

Jedna z mam swoim komentarzem odnośnie podejścia do zbyt liberalnego wychowania dzieci wywołała ogromną burzę w internecie. O co chodzi? Otóż w rozmowie z dziennikarzami portalu mirror.co.uk, podzieliła się swoją historię, kiedy to wracając ze spaceru ze swoją dwuletnią córeczką, zobaczyła, jak inne dziecko atakuje chłopca i uderza go kijem. "Dziecko biło kijem drugie. Gdy, usłyszałam, co powiedziała matka, zrozumiałam, że wychowanie bezstresowe poszło za daleko" – zaznacza kobieta. Zatem co usłyszała? Że kij, którym uderza dziecko, służy do innych zabaw. "Czy zabrała narzędzie zbrodni z rąk malucha? Absolutnie nie. Kontynuowała tylko swój wywód, że tego nie robimy, bo jest to wredne, innej reakcji nie było" - dodaje oburzona kobieta.

Mama, która była świadkiem dość nietypowej sytuacji, uważa, że sprawa z bezstresowym wychowaniem w dzisiejszym świecie poszła nieco za daleko, bo można oczywiście kierować się miłością, szacunkiem i zaufaniem, ale nie wolno bagatelizować tych złych oznak, a robienie krzywdy innym – tym właśnie jest.

W bezstresowym wychowaniu ważne jest, aby rodzic nie wywierał presji na dziecku, karcił i karał go, oraz zmuszał do czegoś, co jest odległe jego własnym potrzebom. Idea wiąże się z koncepcją szczęśliwego rodzicielstwa, opartego na miłości i zaufaniu, jednak aby odpowiednio podejść do tematu, trzeba tu znaleźć słoty środek.

"Jedna mama powiedziała mi, że pyta swojego syna przed myciem zębów, czy chce to zrobić, a jeśli powie "nie", nie myją zębów. Ze względu na autonomię ciała. Ma dwa i pół roku" – dodaje kobieta.

Ostatnim przykładem "bezstresowego wychowania", jaki podała, było "dziecko rzucające piaskiem na wszystko i wszystkich dookoła, w tym w inne dzieci, podczas gdy jego mama spokojnie siedziała i mówiła, że po prostu lepiej tego nie robić, bo może to zranić innych ludzi. Dziecko oczywiście nie zwracało na nią uwagi i dalej rzucało piaskiem w inne dzieci. Co wtedy należało zrobić? Odsunąć malucha na bok i spokojnie wytłumaczyć, że tego nie wolno robić" – zaznacza.

Wychowanie bezstresowe daje przyzwolenie na każde zachowanie dziecka?

Mama dwuletniej dziewczynki, którą oburzyło zachowanie innych rodziców, którzy dumnie chwalą się, że są tymi, którzy wychowują swoje dzieci bezstresowo, uważa, że nie do końca rozumieją oni idee. Dlaczego? Bo przez swój brak odpowiedniej reakcji dają oni przyzwolenie na każde zachowanie dziecka, które staje się bezczelne i wyrasta na tyrana.

Tutaj należy znaleźć złoty środek i nie popadać w przesadę, zarówno z jednej, jak i drugiej strony. Bo ani pozwalanie dziecku na wszystko nie przynosi rezultatów wychowawczych, ani trzymanie przez rodziców niemalże pruskiego drylu i kindersztuby, która przypomina bardziej tresurę, również się nie sprawdza.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.