Tak dużo zmian w szkołach nie było od lat. Nauczyciel: Złapałem się za głowę

"My mamy swoje przyzwyczajenia i nie każde są złe. Szkoła nie potrzebuje szybkich zmian, a takich, które będzie się wprowadzać stopniowo. One mają zaprocentować w przyszłości. Nauczyciele dostaną podwyżki więc miejmy nadzieję, że za tym pójdzie także ich motywacja. Teraz zarabiamy okropne pieniądze. Jak nas docenią, to będziemy działać" - mówi nauczyciel historii z wieloletnim stażem pracy w oświacie i dodaje, że obecny rząd zbyt szybko chce ożywić edukację.

Zmiany w szkołach są już pewne. Społeczeństwo dzieli się na dwa obozy, niekoniecznie kierując się dobrem uczniów. Jedni są zwolennikami zmian, a inni krytykują nowy pomysł rządu. Są też tacy, którzy martwią się o los uczniów, sugerując, że ci są zwyczajnie spragnieni wiedzy i chcą odrabiać prace domowe. Swoimi refleksjami dzielą się także nauczyciele, którzy cieszą z pomysłu nowego rządu.

Martwię się, że zrobią z nas króliki doświadczalne. Tych wszystkich planowanych zmian jest zdecydowanie za dużo. Pracuję w szkole już ponad 20 lat i dawno nie widziałem takiej rewolucji

- mówi nauczyciel historii z podwarszawskiej szkoły średniej. 

Zobacz wideo Marcin Józefaciuk: Nauczyciele bez dwóch zdań dostali największą podwyżkę

Zmiany w szkołach chcą wprowadzić zbyt szybko? Nauczyciel komentuje

"W polskich szkołach potrzebne są zmiany, ale trzeba przeprowadzić je z głową. Rząd Mateusza Morawieckiego nie wprowadził do szkół nic, co pomogłoby pomóc nauczycielom, uczniom i rodzicom. Ich prawicowe, a zarazem konserwatywne poglądy często mijały się z prawdą i sugerowały, że rządzą nami ludzie, którzy kompletnie znają się na edukacji. Takim człowiekiem był, chociażby minister Czarnek, który był kukiełką w rękach Kaczyńskiego" - wspomina nauczyciel i dodaje, że obecny rząd, chcąc naprawić błędy poprzedników, wprowadza zbyt dużo nowości, co negatywnie może odbić się na uczniach.

Podwyżki dla nauczycieli są niezbędne, aby wyjść z kryzysu 

"My mamy swoje przyzwyczajenia i nie każde są złe. Szkoła nie potrzebuje szybkich zmian, a takich, które będzie się wprowadzać stopniowo. One mają zaprocentować w przyszłości. Nauczyciele dostaną podwyżki więc miejmy nadzieję, że za tym pójdzie także ich motywacja. Teraz zarabiamy okropne pieniądze. Jak nas docenią, to będziemy działać. Wszystko jest w rękach nauczycieli, ale oni potrzebują wsparcia od rządu. Czy to tak wiele?" - podsumowuje pedagog. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.