Miała 15 lat, gdy oddała dziecko do adopcji. 35 lat później jej syn zrobił coś niebywałego

Nie miała pojęcia, jak to jest tulić swoje nowo narodzone dziecko, bo lekarze nie pozwolili jej wziąć go w ramiona nawet na chwilę. Miała zaledwie 15 lat, gdy zdecydowała się oddać synka do adopcji. Nigdy jednak nie przestawała go szukać. Pewnego dnia dostała na Facebooku dziwną wiadomość.

Stacey Faix, gdy zaszła w ciążę, sama była jeszcze dzieckiem. Mając zaledwie 15 lat urodziła syna i jednocześnie musiała podjąć najtrudniejszą decyzję w swoim życiu - oddała dziecko do adopcji. Chłopiec od razu po porodzie został zabrany, a ona nawet nie mogła potrzymać go w ramionach. Szpital nie zalecał, by mama nawiązywała bliższe relacje z dzieckiem, żeby się nie przywiązywać. Lata mijały, a ona nie potrafiła przestać myśleć o synu. Próbowała go nawet odnaleźć, ale bezskutecznie. 

Zobacz wideo Jak wygląda proces rekonwalescencji po cesarskim cięciu?

Oddała syna do adopcji i przez 35 lat nie miała o nim żadnej informacji

Stephen Strawn próbował latami odnaleźć swoją mamę, ale nie miał ani o niej, ani o swoim pochodzeniu zbyt wielu informacji. Wszystko zmieniło się w 2017 roku, gdy żona Strawna poinformowała go, że prawo się zmieniło. Osoby adoptowane mogły od tamtej chwili ubiegać się o oryginał swojego aktu urodzenia. Mężczyzna od razu zaczął działać i miesiąc później trzymał swój akt urodzenia w rękach. Gdy miał już nieco więcej informacji, w tym imię i nazwisko swojej mamy, postanowił do dalszych poszukiwań wykorzystać media społecznościowe. Wytypował jedną kobietę, co do której miał przeczucie, że może być jego mamą. Napisał do niej wprost: "Hej, mam naprawdę dziwne pytanie. Czy w 1982 r. oddałaś do adopcji chłopczyka?". Kobieta potwierdziła i przyznała, że próbowała go szukać, ale bezskutecznie.

 

Ktoś wręczył jej kartkę, gdy się odwróciła nie mogła ukryć szoku

Okazało się, że sporo ich łączy. Obydwoje należeli do tego samego stowarzyszenia Team Red, White and Blue (RWB) organizacji wspierającej weteranów. Kobieta mieszkała w Ohio, a Strawn w Pittsburghu, ale jedno i drugie miało wziąć udział w tym samym maratonie organizowanym przez stowarzyszenie. Zanim rozpoczął się bieg, ktoś wręczył kobiecie kartkę, na której była krótka notatka:

Minęło 13 075 dni, odkąd ostatni raz mnie widziałaś. Nie chciałem, żebyś czekała jeszcze jeden dzień dłużej

Gdy kobieta się odwróciła, zaniemówiła z wrażenia. Stał za nią jej dorosły syn, rzucili się sobie w objęcia. To była niezwykle wzruszająca chwila. Nie mogli uwierzyć, że w końcu widzą się na żywo. Mężczyzna twierdzi, że było to tak surrealistyczne, że nie mógł przestać jej przytulać. W końcu udali się na start. Maraton ukończyli wspólnie, po 2 godzinach i 50 minutach, ale obydwoje stwierdzili, że nie było sensu się spieszyć. Od tamtego momentu nadrabiają stracony czas i wszelkie zaległości.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.