Teściowa mnie nie posłuchała i pocałowała mojego noworodka w usta. Teraz rozwodzę się z jej synem

Relacje rodzinne nie zawsze są takie, jak byśmy oczekiwali. Wszystko przez to, że wiele osób nie potrafi uszanować stawianych granic i na wszelkie sposoby manifestuje swoje własne zdanie, niekoniecznie dobre. Tak też było w przypadku tej świeżo upieczonej mamy, która w sieci pożaliła się tym, co ją spotkało. Teściowa, pomimo wyraźnych instrukcji i zasad panujących w jej domu, postąpiła wbrew nim, co, jak się okazuje, ma dość poważne konsekwencje.

"Teściowa pocałowała mojego noworodka bez pozwolenia - teraz jest chory, a ja rozwodzę się z jej synem" - napisała w anonimowym wyznaniu pewna kobieta, która postanowiła w sieci podzielić się swoją historią, aby przestrzec innych. Opowieść zrozpaczonej mamy kilkutygodniowego dziecka została opublikowana na portalu Reddit, a następnie zacytowana przez angielskojęzyczny portal express.co.uk, gdzie pojawiła się masa komentarzy, w których internauci w pełni popierają decyzję kobiety. Jednak co się właściwie stało? Zacznijmy od początku.

Zobacz wideo Jak Klaudia Halejcio o siebie dba? Mówi, w czym teściowa jest lepsza od jej mamy

Teściowa nie posłuchała próśb. Czy weźmie odpowiedzialność za to, co się stało?

Pięcioletnie małżeństwo zostanie lada dzień unieważnione, a wszystko to przez teściową. Dlaczego? Jak dowiadujemy się z artykułu opublikowanego na portalu express.co.uk, świeżo upieczona mama nie może zdzierżyć zachowania swojej teściowej i tego, że za każdym razem jej mąż tłumaczy zachowanie swojej matki, nie widząc w tym nic strasznego. "Zawsze miała nad nim tę emocjonalną władzę i chociaż on stara się stawać w mojej obronie, gdy ona zaczyna swoje czepialstwo, to marnie mu to wychodzi. Jak wtedy, gdy była nasza trzecia rocznica ślubu, a ona wiedząc, że będziemy świętować, przyszła do nas i została na kolacji" - opowiada w swoim wpisie kobieta.

Jednak miarka przebrała się, kiedy na świecie pojawiło się ich pierwsze dziecko. "Ja i mój mąż powiedzieliśmy jej, że potrzebujemy co najmniej dwóch miesięcy, aby zaaklimatyzować się w nowej roli i nie chcemy, aby nasz syn zachorował, więc ma się wstrzymać z odwiedzinami przynajmniej na tydzień" - zaznacza młoda mama. Jednak teściowa nie wytrzymała zbyt długo i postanowiła po kilku dniach ich odwiedzić i zobaczyć swojego wnuka. Na dodatek nie przyszła sama, a zabrała swoją siostrę ze szwagrem i dwie nieznane rodzicom dziecka przyjaciółki. To jednak nie było najgorsze, bo o ile pozostali goście trzymali się na pewien dystans od dziecka, to tego samego nie można było powiedzieć o jego babci. Chociaż kobieta miała przykazane, aby nie brać go na ręce i nie całować, to zakaz złamała. "Stanęłam przerażona, kiedy weszłam do pokoju, widząc, że teściowa całuje moje dziecko. Szybko kazałam im się zbierać, bo to nie był dobry moment na odwiedziny" - dodała. "Byłam zła i strasznie smutna" - zaznacza.

Oczywiście reakcja świeżo upieczonej mamy spotkała się z niezrozumieniem, bo jej teściowa szybko zadzwoniła do swojego syna, skarżąc się na zachowanie jego żony. "Wrócił wczoraj z pracy i powiedział mi, że muszę ją przeprosić, bo ona jest po prostu szczęśliwa z powodu narodzin pierwszego wnuka. Właściwie to płaczę, pisząc to, ponieważ teraz moje dziecko leży chore, ma gorączkę, a mój mąż tego nie rozumie. To była ostatnia kropla, która przelała czarę. Powiedziałam mu, że musi z nią poważnie porozmawiać albo z nami koniec" - napisała kobieta.  

Dobro dziecka jest dla niej najważniejsze. "To koniec. Porządkuje wszystkie swoje sprawy"

Matka noworodka postanowiła złożyć papiery rozwodowe, bo chociaż była przez pięć lat szczęśliwa w małżeństwie, to teraz, kiedy pojawiło się dziecko, nie może pozwolić na to, aby ustalone przez nią zasady były łamane na każdym kroku. "Wczoraj rozmawiałam z nim i zdałam sobie sprawę, że tak bardzo zależy mi na tym, aby moje dziecko nie zachorowało, ale jemu nie bardzo... Zamykam ten rozdział. Spotkałam się z dobrym przyjacielem, który jest prawnikiem i porządkuję wszystkie swoje sprawy. To koniec" - napisała w anonimowym wyzwaniu, sugerując jednocześnie, że jest gotowa na rozwód.

"Zablokowałam jego matkę, jego nie mogę, ponieważ jest ojcem naszego dziecka i ma prawo widywać się z synem, ale skończyłam z tym. Mam złamane serce, że pięć lat minęło, a ja nie mogłam pojąć, że chociaż dogadywaliśmy się całkiem nieźle, to jego mama była ciągle z nami" - dodaje.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.