Mama zawiozła trzyletnią córeczkę na SOR. Pielęgniarki zareagowały śmiechem

"Cóż mogę powiedzieć, z moją córeczką nie ma nudy" - stwierdziła na sam koniec mama dziewczynki. Na szczęście nie stało się nic poważnego, ale pewnie dla pewności, w najbliższym czasie nie będzie spuszczać trzyletniej córeczki z oczu nawet na chwilę.

Dzieci potrafią mieć tyle pomysłów na minutę, że lepiej nie spuszczać ich z oka. Złowroga cisza dochodząca z pokoju dziecięcego tudzież innego pomieszczenia, w 90% przypadków zawsze oznacza coś niedobrego. Nie inaczej było tym razem. Trzyletnia córeczka Amy Sanderson, postanowiła skorzystać z nocnika, nie było jej zaledwie chwilę, ale konsekwencje tego były opłakane

"Nie wierzyłam, w to, co widzę. Próbowałam pomóc córeczce."

Amy Sanderson ma trzyletnią córeczkę Ivy-Anne. Dziewczynka od jakiegoś czasu uczyła się korzystać z nocnika. Pewnego dnia, kobieta zajęła się przygotowywaniem posiłku, nie trwało to długo, ale w tym czasie Ivy-Anne zajmowała się sama sobą. Mama trzylatki przypuszczała, że skoro dziewczynka weszła do łazienki, to pewnie po to, by skorzystać z nocnika. Nie przeczuwała, że coś niespodziewanego może się wydarzyć. Zaledwie kilka minut później trzylatka wyszła z łazienki z zawieszoną na szyi różową nakładką sedesową. Przez długi czas mama próbowała zdjąć to dziewczynce z głowy, jednak wszystkie próby zakończyły się bezskutecznie. Kobieta przez cały czas zastanawiała się, jakim cudem nakładka weszła na głowę i dlaczego nie chciała z niej zejść. 

Zobacz wideo Co powinna zawierać domowa apteczka?

Do usunięcia nakładki sedesowej z szyi trzylatki potrzebne były trzy pielęgniarki

Po nieudanych próbach, Amy zdecydowała, że musi się jak najszybciej udać z córeczką na najbliższy SOR. Gdy wyszły z samochodu i szły przez parking, dziewczynka wyglądała kuriozalnie. Padał deszcz, w nakładce co chwila zbierała się woda i musiała co chwila stawać i przechylać głowę na bok, by pozbyć się jej nadmiaru. Po wejściu do szpitala pielęgniarki wybuchły śmiechem. Szybko przystąpiły do działania. Jedna pielęgniarka trzymała i uspokajała trzylatkę, druga zakrywała oczy, a trzecia starała się zdjąć deskę najdelikatniej jak mogła. Zabieg usunięcia nakładki trwał niespełna godzinę. Na szczęście dziewczynka nie odniosła żadnych obrażeń oprócz strachu i stresu. Wróciła do domu szybko, cała i zdrowa - informuje serwis Wp.pl.

Więcej o:
Copyright © Agora SA