Taksówkarka odmówiła przejazdu mamie z dziećmi. Powód zaskoczył. "Kobieta kobiecie..."

Filmik, w którym taksówkarka odmawia mamie z dziećmi przejazdu taksówką, staje się coraz bardziej popularny w sieci. Po wyjaśnieniach kobiety, matka nie kryje rozgoryczenia i nerwów. "Ja bym tak samo postąpiła. Popieram..." - podkreśla jedna z internautek.
Zobacz wideo Zrobiła operację plastyczną i spotkała się z hejtem. "Inne mamy sugerowały mi, że jestem egoistką i nie myślę o dzieciach"

W Polsce, zgodnie z przepisami, jeśli rodzic z dzieckiem potrzebuje dojechać gdzieś taksówką, dziecko nie musi mieć fotelika, ale tylko w przypadku, gdy taksówka jest licencjonowana. Jeśli korzysta z tzw. przewozu osób, np. Uber lub Bolt, w takiej sytuacji fotelik jest wymagany. Niestety, choć jest to zgodne z prawem, nie jest to bezpieczne. Dzięki testom zderzeniowym, nie pozostaje wątpliwości, że dziecko jadące bez fotelika, może być narażone na spore konsekwencje, a nawet zagrożenie życia. Niektóre taksówki oferują foteliki dla dzieci - warto się upewnić i zadzwonić z wyprzedzeniem, by dowiedzieć się o takie rzeczy.

Rodzina zamówiła przejazd taksówką. Nie powiedzieli jednak ile będzie osób

Gdy pewna taksówkarka dostała zgłoszenie o kursie, przyjechała we wskazane miejsce. Okazało się, że przejazdu potrzebowała rodzina z dziećmi. Choć w samochodzie nie było żadnych fotelików, nie był to dla nikogo problem. Taksówkarka zabrałaby dzieci do samochodu, jednak zauważyła, że na przejazd czeka 5 osób. W samochodzie były tylko 4 miejsca wolne, więc oznaczało to, że ktoś musi zrezygnować lub zamówić kolejny kurs. Kobieta poinformowała rodzinę, że nie może przewieźć ich wszystkich. Mama chętna była przewieźć dziecko na kolanach, ale było to nie do przyjęcia. Zgodnie z przepisami, w samochodzie może jechać tyle osób ile jest wolnych miejsc. 

Gdyby taksówkarka się zgodziła na przejazd mogłaby nie tylko dostać mandat, ale również stracić prawo jazdy

Taksówkarka wyjaśniła, że jeśli złapie ją policja, straci prawo jazdy. Przewożenie dziecka na kolanach nie wchodziło w grę. 'Jeszcze mi się tak nie zdarzyło, żeby kobieta kobiecie odmówiła' - komentowała mama. Słychać było, że jest rozgoryczona i niezadowolona. Ostatecznie jednak nie zdecydowała się na zamówienie dwóch taksówek, z kursu zrezygnowała i zamówiła następny. Gdyby taksówkarka zgodziła się na taki kurs i trafiła na kontrolę policji, musiałaby pożegnać się z prawem jazdy. Oznaczałoby to również utratę pracy. Internauci uważają, że postawa kobiety była odpowiednia. Gdyby otrzymała mandat, sama musiałaby go opłacić. Zauważają również, że nakłanianie kogoś do zmiany przepisów również jest przestępstwem. Jak widać, nie wszystkim zależy na postępowaniu zgodnie z prawem. 

Brawa dla kierowcy. Szkoda, że niektórzy pasażerowie nie znają przepisów.
Ma rację, ciekawe czy pasażerowie później mandat by chcieli zapłacić??
Czy nakłanianie do złamania przepisów nie jest przestępstwem? Brawo dla pani.
Przy zamawianiu wystarczy zaznaczyć ile osób ma jechać. Dyspozytor powinien przysłać odpowiedni pojazd. Kierowca trzyma się przepisu i nie będzie nadstawiał karku.
Więcej o:
Copyright © Agora SA