Paznokieć spadł i dotknął skóry. 11-latka zdążyła wykrzyknąć: "Pali!"

W ramach zadośćuczynienia platforma zaoferowała mamie 100 funtów kredytu. Później kwota została podwyższona do 1500 funtów, przeprosili i obiecali podjąć działania. Mamie jednak nie chodzi o pieniądze, chce zapewnienia, że szkodliwe produkty w końcu zostaną usunięte. Jej dziecko mogło umrzeć.

Platforma zakupowa Temu staje się coraz bardziej popularna, na całym świecie. Kupujący twierdzą, że decydują się na zakupy w tym miejscu, ponieważ można tu kupić niemal wszystko, w dodatku w bardzo niskich cenach. Stacey Norris, 38-letnia matka Chloe, mieszkająca w Wielkiej Brytanii, doskonale zna tę platformę. Niedawno zakupiła tam 11-letniej córce klej do paznokci, z którego dziewczynka miała skorzystać przyklejając sobie sztuczne paznokcie. Nie miała pojęcia, że ta chwila zamieni się w koszmar. 

Zrobiła zakupy na popularnej platformie. Córka będzie ponosić konsekwencje do końca życia

Tego dnia Stacey obserwowała, jak jej nastoletnia córka Chloe zaczyna nakładać sobie sztuczne paznokcie. Wszystko wyglądało jak zawsze. Gdy dziewczynka nałożyła pierwszy paznokieć, nagle z jakiegoś powodu zsunął się i spadł, dotykając lekko skóry na udzie. W tym samym momencie dziewczynka zaczęła krzyczeć jak najgłośniej, powtarzając tylko: "Pali, pali!". Mama zerwała się z miejsca i popędziła z dzieckiem do łazienki. Przez 20 minut trzymała dłoń córki pod wodą. Po tym czasie wytarła do sucha i użyła kremu antyseptycznego. "Tam, gdzie były opatrzenia, skóra stała się biała. Początkowo myśleliśmy, że to dlatego, że klej w tym miejscu przysechł" - cytuje kobietę serwis Daily Mail.

Zobacz wideo Co zrobić w przypadku oparzenia u dziecka?

W celu leczenia niezbędna była operacja i przeszczep skóry

Niestety następnego dnia było gorzej. Chloe obudziła się z bólem i pęcherzami na rękach. W miarę upływu czasu pęcherze rosły, aż osiągnęły nawet około 6 cm długości. Kobieta pilnie udała się z córką do szpitala. Lekarze nie mieli dobrych wieści. Okazało się, że klej, którego używała dziewczynka, "przepalił" każdą warstwę skóry, ich zdaniem to był najgorszy rodzaj oparzenia. Sięgało aż do nerwu. Skóra była biała, a gdy jej dotknęli dziewczynka nic nie czuła. Aby pokryć oparzenia dłoni, jedenastolatka musiała przejść operację, a lekarze przeszczepili jej skórę z uda. Konieczne później były wizyty kontrolne i regularna zmiana opatrunków. Zarówno na ręce, jak i na udzie blizny pozostaną już do końca życia. 

Poniżej prezentujemy wyjaśnienia Rzecznika Temu w powyższej sytuacji:

"Pragniemy przekazać nasze najszczersze wyrazy współczucia dla Chloe i jej rodziny. Jesteśmy głęboko zasmuceni obrażeniami, jakich doznała. Zostaliśmy poinformowani o nieszczęśliwym wypadku przez rodzinę i natychmiast wszczęliśmy dochodzenie. Produktem był klej do paznokci na bazie cyjanoakrylanu, substancji znanej ze swoich silnych właściwości wiążących. Jest to popularny produkt oferowany przez wielu sprzedawców detalicznych i platformy e-commerce, używany głównie do przyklejania sztucznych paznokci, ich naprawy i zdobienia czy zakładania tipsów.

Cyjanoakrylan - powszechnie znany jako super klej - jest ogólnie nieszkodliwy w kontakcie ze skórą. Jednak odnotowywano jednostkowe przypadki oparzeń wynikających z jego reakcji z niektórymi materiałami, takimi jak bawełna i wełna.

Należy podkreślić, że bardzo poważnie podchodzimy do kwestii bezpieczeństwa produktów. Produkt ten zawierał specjalne ostrzeżenia, aby trzymać go poza zasięgiem dzieci, a sprzedawca dostarczył niezbędne certyfikaty. Rozumiemy jednak, że wypadki mogą się zdarzyć, zwłaszcza w sytuacjach, w których klej został przypadkowo rozlany, a następnie dotknięty.

Chcemy wesprzeć Chloe i jej rodzinę w tym trudnym czasie. Rozszerzyliśmy ofertę kredytów w wysokości 1500 funtów jako gest dobrej woli. Decyzja ta nie ma na celu przeniesienia odpowiedzialności, ale odzwierciedla nasze uznanie dla niefortunnej sytuacji i zaangażowanie w dobro naszych klientów.

Nasze myśli pozostają z Chloe i jej rodziną. Jesteśmy zobowiązani do rozwiązania tej sprawy w sposób sprawiedliwy i pełen szacunku dla wszystkich zaangażowanych stron".

Więcej o:
Copyright © Agora SA