Skandal w żłobku. Nauczycielki "przypadkowo" zostawiły dziecko na podwórku. "Gotowało się jak w puszce"

Matka dowiedziała się, że pracownicy żłobka "nieumyślnie" zamknęli jej dwuletniego synka w gorącej, metalowej szopie. Do sytuacji doszło w upalny dzień. Na zewnątrz temperatura dochodziła do 30 stopni.

Sprawa trafiła do sądu

Pewna australijska mama przeżyła szok, gdy dowiedziała się, co wydarzyło się w żłobku jej dziecka. Chłopiec został zamknięty w metalowej szopie. Na dodatek 7 marca 2023 roku, gdy doszło do zdarzania, był wyjątkowo upalnym dniem. W rezultacie placówka opiekuńcza Mercy Community Services Limited w Heathridge została ukarana wysoką grzywną.

Zobacz wideo Pytamy przedszkolaków, czego nauczyli ich dziadkowie. "Szyć" "Jeździć traktorem"

Maluch błąkał się po szopie w nadziei, że znajdzie jakiś sprzęt do zabawy na świeżym powietrzu. Został przypadkowo zamknięty w środku przez wychowawcę. Sprawą zajął się sąd. W toku postępowania ustalono, że zniknięcie dziecka odnotowano dopiero, gdy przed szopą zauważono starszego brata i siostrę chłopca. Wtedy właśnie pracownik zajrzał do środka i odkrył rozpalone dziecko czekające na wypuszczenie. Choć chłopiec był uwięziony w szopie tylko przez 15 minut, temperatura tego dnia wpłynęła na jego stan. Prawdopodobnie, gdyby pozostał w szopie dłużej, skończyłoby się to tragicznie.

Co się wydarzyło?

Phil Payne – dyrektor wykonawczy Departamentu Społeczności ds. regulacji i jakości – ma nadzieję, że ten potencjalnie śmiertelny incydent uwypuklił potrzebę nieustannego nadzorowania dzieci przez pracowników żłobków i placówek opieki dziennej. - W tym incydencie dziecko zostało zamknięte w metalowej szopie w ciągu dnia, w którym temperatura wynosiła 30 stopni, co z łatwością mogło zakończyć się inaczej" – czytamy w serwisie tyla.com jego oświadczenie wygłoszone w trakcie procesu. Dostawcy usług mają obowiązek dopilnować, aby ich pracownicy przestrzegali obowiązujących procedur i zasad nadzoru, aby zapobiegać takim zdarzeniom.

Pracownicy MercyCare przyznali, że nie zapewnili dziecku odpowiedniej opieki. Oddział opieki dziennej twierdził, że członek personelu początkowo postępował zgodnie z właściwymi protokołami, przeszukując szopę przed jej zamknięciem. Następnie drugi pracownik ponownie otworzył szopę, aby wyjąć zabawkę, wystarczyła „sekunda lub dwie", podczas których dziecko weszło do szopy. Nauczyciel ponownie ją zamknął.

Na placówkę nałożono karę w wysokości 15 000 dolarów oraz dodatkowe 2000 dolarów na pokrycie kosztów prawnych. Po tym incydencie  MercyCare przeprowadziła niezależny audyt swoich zasad i wdrożyła zalecane zmiany.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.