Szpitale dziecięce są przepełnione. Mowa o czterech epidemiach. "Najgorzej, gdy dochodzi do dwóch zakażeń naraz"

Od kilku miesięcy lekarze biją na alarm. Przechodnie są przepełnione, dzieci chorują na potęgę. Okazuje się, że wielu małych pacjentów obecnie przechodzi infekcje tak ciężko, że konieczna jest hospitalizacja.

Trwa sezon chorobowy i obserwując to, co dzieje się w przychodniach i szpitalach, nie ma co liczyć, że szybko się skończy. Rodzice muszą bacznie obserwować swoje pociechy i uzbroić się w cierpliwość. 

Zobacz wideo Jak ochronić dzieci przed zakażeniem wirusem RSV i grypy?

Okazuje się, że obecnie w szpitalach dominują cztery choroby: RSV, COVID, ospa i grypa. Jak informuje "Wyborcza" z tego powodu w jednym ze szpitali w Krakowie na 30-łóżkowym oddziale przebywa ponad czterdzieścioro dzieci.

"Najgorzej gdy dochodzi do zakażenia dwoma wirusami naraz"

Dzieci najczęściej trafiają do szpitali z wysoką gorączką, silnym kaszlem, który utrudnia oddychanie, dusznościami, brakiem apetytu. Są też takie, które mają powikłania po przebytych chorobach, np. zapalenie mózgu czy sepsę paciorkowcową.

Sytuacja jest bardzo trudna. (...) Wirus grypy pojawia się w okresie od października do marca. W tym roku jednak szczyt zachorowań zaczął się w grudniu, co zbiegło się z większą liczbą przypadków covida. Do tego mamy szczyt zakażeń RSV oraz przypadki powikłań po ospie, takie jak zapalenie mózgu, móżdżku czy sepsę paciorkowcową, która zagraża życiu

- mówi w rozmowie z redaktorem "Wyborczej" dr Lidia Stopyra, szefowa oddziału pediatrii szpitala im. Żeromskiego w Krakowie.

Bardzo niebezpieczne są powikłania po ospie. Aktualnie w krakowskim szpitalu przebywa kilkoro dzieci, które się z nimi zmagają. Od kilku tygodni szpitale są cały czas przepełnione. Zdarzają się sytuacje, gdy brakuje łóżek i lekarze proszą rodziców o zgodę, by móc położyć maluchy zakażone takim samym wirusem w jednym łóżeczku. To i tak nie wystarcza, bo miejsc wciąż brakuje.

Najgorzej jest, gdy dochodzi do zakażenia dwoma wirusami naraz, a niestety takie przypadki się zdarzają. Mamy na oddziale dzieci, które są jednocześnie chore na RSV i COVID albo grypę i RSV. To są dzieci dramatycznie chore, ponieważ w przypadku RSV dochodzi do obrzęku oskrzelików i duszności. Jeśli do tego pojawi się zapalenie płuc w przebiegu COVID, to sytuacja zagraża życiu

- wyjaśnia lekarka. Podkreśla też, że w takich przypadkach dzieci powinny przebywać w izolatkach. Niestety z powodu przepełnienia szpitali jest to utrudnione. Dlatego należy zadbać, by maluchy przebywały w otoczeniu innych małych pacjentów, którzy chorują na to samo. W innym przypadku mogą zarażać się wzajemnie, a to bardzo niebezpieczne.

Lekarze zwracają uwagę na szczepienia

Zdaniem lekarzy zbyt mało się szczepimy, co wpływa na rozprzestrzenienie się chorób i w wielu przypadkach - ich ciężki przebieg.

Problemem jest to, że się nie szczepimy. Mimo wielu akcji społecznych na grypę szczepi się ledwie kilka procent społeczeństwa, choć szczepionka jest już od 6. miesiąca życia. Na RSV mamy szczepionkę także dla takich maluchów oraz dla osób powyżej 65. roku życia, ale niewielu z niej korzysta. Na ospę jest szczepionka, ale również niewiele dzieci jest szczepionych. W przypadku COVID osiągnęliśmy odporność populacyjną, ale pojawiają się nowe warianty wirusa, a kolejne szczepionki przyjmuje coraz mniej osób. To wszystko powoduje, że dzieci, ale też osoby starsze stają się bezbronne wobec wirusów

- wyjaśnia dr Stopyra.

RSV, grypa, COVID i ospa, jak je rozpoznać?

Wszystkimi chorobami, które obecnie dominują w przychodniach i szpitalach najłatwiej zarazić się w miejscach, gdzie przebywa dużo osób, czyli w żłobkach i przedszkolach. W przypadku zakażenia RSV na szczęście u większości dzieci przebiega ono dość łagodnie. Często wystarczy leczenie w warunkach domowych. RSV objawia się: męczącym, suchym kaszlem, wymiotami, osłabionym apetytem, katarem, bólem gardła. Na pierwszy rzut oka można podejrzewać, że dziecko się przeziębiło. Nieleczone zarażenie wirusem może przyczynić się do poważniejszych powikłań, takich, jak zapalenie ucha środkowego, a nawet zapalenie mięśnia sercowego.

Szpital dziecięcy (zdjęcie ilustracyjne)Szpital dziecięcy (zdjęcie ilustracyjne) Fot. Władysław Czulak / Agencja Wyborcza.pl

Bardzo podobne objawy występują u dzieci w przypadku COVID. W tym przypadku gorączka wynosi zazwyczaj około 38 stopni, a do tego mogą wystąpić też biegunka i wymioty.
W przypadku grypy także można zaobserwować osłabienie, katar, ból gardła, kaszel, osłabienie czy bóle mięśni i stawów. Charakterystyczne są tu jednak dreszcze, wysoka gorączka i uczucie silnego zmęczenia. Często dziecko nie wymaga hospitalizacji, jednak rodzice powinni zwrócić uwagę na to, czy nie pojawiły się: trudności w oddychaniu, zasinienie ust, bóle w klatce piersiowej, czy drgawki - w takich przypadkach należy niezwłocznie skontaktować się z lekarzem.

Spośród dominujących obecnie chorób wśród dzieci najłatwiej bez wątpienia rozpoznać ospę. Tu oprócz objawów przypominających przeziębienie, pojawia się też charakterystyczna, swędząca wysypka. Krosty zazwyczaj pojawiają się na ciele po 1-2 dniach i z czasem zmieniają się w pęcherze wypełnione płynem. Ważne jest, by ich nie rozdrapywać, ponieważ mogą zostawić po sobie blizny. W tym celu warto więc sięgać po specjalne maści. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.