Szymon Hołownia o pracach domowych: Nie róbmy w domu drugiej szkoły. Padła jednoznaczna deklaracja

Co będzie dalej w kwestii prac domowych w szkołach? Czy zostaną zniesione, a może jednak zostaną? Szymon Hołownia wypowiedział się na ten temat i wyjaśnił, co na pewno musi być zmienione w kwestii prac domowych zadawanych uczniom.

Prace domowe to jedna z tych rzeczy, których w szkole nienawidzą uczniowie i trudno im się dziwić - są zadawane przez nauczycieli niemal każdego przedmiotu i w naprawdę dużej ilości, przez co ich wykonanie zajmuje naprawdę dużo czasu, a nie powinno. Jednak nie zmienia to faktu, że są też potrzebne jako utrwalenie i przećwiczenie materiału z lekcji, choć nie zawsze. Jednak za jakiś czas ten stan rzeczy może się zmienić - nowa szefowa resortu edukacji, Barbara Nowacka zadeklarowała bowiem, że prace domowe znikną, a przynajmniej zmniejszy się ich ilość. Jej słowa potwierdza też Szymon Hołownia - dziennikarz i polityk. 

Zobacz wideo Hołownia zdecydowanie o zmianach w edukacji. "Trzeba odejść od prac domowych"

"Nie róbmy z domu drugiej szkoły". Hołownia sprzeciwia się pracom domowym

O likwidacji, czy chociaż zmniejszenia ilości zadawanych dzieciom prac domowych mówi się od dawna. Jedni uważają, że to przesada, bo uczniowie muszą jakoś przećwiczyć materiał z zajęć, inni - że tak powinno być, bo dom to nie szkoła. Do przeciwników prac domowych zalicza się też Szymon Hołownia, który jasno powiedział, że "szkoła jest od tego, aby się w niej uczyć, a dom i czas po szkole jest od tego, żeby budować relacje i uczyć się życia, a nie drugi raz robić szkołę". Dodał też, że  jeśli nauczyciele nie wyrabiają się z przerobieniem podstawy programowej w czasie zajęć, to trzeba ją odchudzić, ale nie żeby "wszystko wywalić w kosmos", tylko podejść do tego realistycznie i wybrać to, co dla uczniów najważniejsze. 

Co dalej z pracami domowymi? Barbara Nowacka chce likwidacji niektórych rodzajów

Nowa szefowa resortu edukacji Barbara Nowacka zapowiedziała już pierwsze zmiany, jakie zajdą w szkolnictwie. Jedną z nich jest właśnie likwidacja przynajmniej niektórych rodzajów prac domowych, ponieważ jej zdaniem nic nie wnoszą do nauki. Jak na przykład wycinanki i wyklejanki, które są w dużych ilościach zadawane dzieciom z klas I - III szkół podstawowych. Przyznała też, że innych prac domowych też powinno być nieco mniej niż obecnie. "Absurdalnych prac domowych, nadmiernie obciążających uczniów nie powinno być. Zastanowiłabym się w konsultacji z ekspertami i dydaktykami jak te prace domowe drastycznie ograniczyć. W klasach 1-3 w ogóle nie oceniałabym prac domowych" - tłumaczyła nowa szefowa Ministerstwa Edukacji

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.