Otrzymała od babci tajemniczy przedmiot. Jego sekret zabrała do grobu. Po latach wnuczka odkryła, do czego służył

Rodzinne sekrety i tajemnice, często zabierane są do grobu przez osoby, których w dużej mierze one dotyczyły. Nie wraca się pamięcią do niektórych historii, jednak czasem los bywa przewrotny. Sekret skrywany przez lata wychodzi na jaw, rzucając nowe światło na niektóre sprawy. Tak było i tym razem, kiedy jedna z kobiet otrzymała od swojej babci tajemniczy przedmiot. Cóż to takiego było?

Pamiątki po naszych babciach i dziadkach to nie tylko przedmioty, na które patrzymy każdego dnia, czy używamy ich do codziennych czynności, ale przede wszystkim niema pamiątka po czasach i osobach, których już nie ma. Tak było i tym razem, kiedy jedna z kobiet otrzymała od swojej babci tajemniczy przedmiot w oryginalnym pudełeczku. Nikt nie wiedział, cóż to jest, a i starsza pani nie chciała zdradzić jego zastosowania. Tajemnicę zabrała do grobu, a dopiero po latach udało się ustalić jego nazwę, ale też zastosowanie rzucając nowe światło na czasy młodości kobiety, której już nie ma.

Zobacz wideo "Rolnik szuka żony". Marta Paszkin o imieniu dla córki. Zdradza termin porodu

Sekret, który zabrano do grobu

Nasze szafki i póki, szczególnie te w rodzinnych domach, uginają się od przedmiotów codziennego użytku, które są niemymi świadkami dawnych czasów. Pozostały po naszych babciach i dziadkach. I chociaż nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę, to właśnie one - gdyby tylko potrafiły mówić - mogły opowiedzieć niesamowite historie. Takim właśnie świadectwem czasów i ludzi, których już nie ma, był specjalny prezent przekazany przez starszą kobietę swojej wnuczce. Dziwnie wyglądający przedmiot został przekazany kolejnemu pokoleniu - jednak bez informacji o jego nazwie, pochodzeniu i przede wszystkim zastosowaniu. Sekret starsza pani zabrała do grobu, a dopiero po latach udało się odkryć zagadkę.

"Ten przedmiot został tajemniczo podarowany mojej żonie przez jej babcię, która nie chciała powiedzieć, co to jest. Umarła, nie ujawniając sekretu. Dopiero po latach udało im się odkryć, czym jest to coś..." - czytamy w opisie do zdjęcia na jednym z FB profili. Cóż to było?

Okazuje się, że wnuczka otrzymała od swojej babci tzw. muddler, czyli klasyczne narzędzie barmańskie, i to nie byle jakie, bo pochodzące z prestiżowej kolekcji Tiffany & Co.

"Wykonany z elegancją, jakiej można oczekiwać od tak renomowanego jubilera, ten muddler został zaprojektowany do mieszania składników bezpośrednio w szklance. Niezależnie od tego, czy jest to mięta do mojito, cukier do old-fashioned, czy limonki do caipirinhas. Narzędzie to zostało stworzone w celu wydobycia pełnej gamy smaków, zapewniając, że każdy koktajl zostanie perfekcyjnie wymieszany" - czytamy na portalu opisującym ów niecodzienną historię.

Ten konkretny muddler, z polerowaną kulistą końcówką i prążkowanym uchwytem, jest narzędziem, który w pewien sposób łączy funkcjonalność z nutką luksusu - wszak znajduje się w oryginalnym pudełku Tiffany & Co., co czyni go unikatową pamiątką po czasach, które odeszły w niepamięć, ale również przywołuje na myśl osoby, których nie ma, a które go używały. Czy babcia właścicielki ów mieszadełka nie chciała zdradzić jego przeznaczenia, bo bała się, że niektóre historie z czasów młodości wyjdą na jaw? Tę tajemnicę zabrała do grobu.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.