Przez 10 lat żyła w kazirodczym związku ze swoim ojcem. Potem mu wybaczyła

Aktorka opowiadała, że zarówno ona, jak i jej ojciec, była wtedy pod wpływem narkotyków. Gdy w pewnym momencie się ocknęła, uświadomiła sobie, że uprawia z nim seks. To był początek ich kazirodczej relacji, w którą niektórzy wciąż nie wierzą.

Więcej tematów związanych z życiem rodzinnym na stronie Gazeta.pl

Na kanapie u legendarnej Oprah Winfrey przez 25 lat emisji jej programu pojawiła się niezliczona liczba gości. Niektóre rozmowy zapadły w pamięć bardziej niż inne. Były poruszające, wstrząsające, wzruszające. Kiedy w programie pojawiła się aktorka Mackenzie Phillips, mało kto się spodziewał, że wywiad z nią okaże się niezwykle trudną mieszanką wszystkich tych emocji, a na twarzy prowadzącej pojawi się ogromne współczucie zmieszane ze zdumieniem, zaskoczeniem, ale i zrozumieniem. Mackenzie, drobna atrakcyjna pięćdziesięciolatka wyznała, że przez dziesięć lat żyła w kazirodczym związku ze swoim ojcem.

Zobacz wideo Jakie są problemy polskiej edukacji? "Każdy musi iść na korki" [SONDA]

O wszystkim powiedziała u Oprah Winfrey

Amerykańska aktorka Mackenzie Phillips przyszła na świat w 1959 roku. Zagrała m.in. w filmach "American Graffiti", w sitcomie "One Day at a Time" oraz serialu dla dzieci "So Weird". Pojawiła się także w obsadzie serialu "Orange is the new black". Jej nazwisko zapadło w pamięć wielu, jednak nie za sprawą jej pracy, a życia prywatnego. Mackenzie była córką John Phillips - członka popularnego w latach 60. zespołu "The Mamas & the Papas", przez wiele lat borykała się z uzależnieniem od narkotyków. Naprawdę głośno się o niej zrobiło w 2009 roku, po tym, jak na półkach księgarni pojawiły się jej wspomnienia "High on Arrival" i po tym, jak ich fragmenty przeczytała w czasie godzinnego wywiadu z Oprah Winfrey.

Okładka albumu jednej z płyt zespołu 'The papas & the mamas'.Okładka albumu jednej z płyt zespołu 'The papas & the mamas'. archiwum prywatne

Nie ukrywała swoich problemów z narkotykami

Zresztą trudno byłoby jej to zrobić - w branży nikt nie był zaskoczony informacją, że Mackenzie ma problemy z narkotykami, zresztą z tego powodu została wyrzucona z obsady serialu. Zresztą narkotyki towarzyszyły jej od dzieciństwa. Aktorka wspomina, że ojciec nauczył ją skręcać jointy gdy miała około dziesięciu lat. Potem razem z nią wielokrotnie zażywał twarde narkotyki. Tak było i tej nocy. W 1979 roku, gdy miała 1 lat, w noc poprzedzającą jej ślub z muzykiem rockowym, ojciec przyleciał do niej na Florydę, gdzie wtedy przebywała, żeby odwieść ją od tego pomysłu. Zresztą nie tylko on był zdania, że jej wybranek nie jest najlepszą dla niej partią i ślub w ogóle nie powinien się odbyć. W rozmowie z Larrym Kingiem, w której także opowiedziała o swoich relacjach z ojcem, aktorka przyznała, że znalazła się w pokoju hotelowym ojca. "Miał dużo narkotyków. Ja miałam dużo narkotyków. Wzięliśmy dużo narkotyków" - wspomina. "To, co pamiętam, to że się ocknęłam i zdałam sobie sprawę, że uprawiam seks ze swoim ojcem. Pomyślałam: jak to się stało?" - dodała. Aktorka kilka miesięcy później spytała ojca, dlaczego ją zgwałcił. Mężczyzna odpowiedział, że jej nie zgwałcił, tylko się kochali. Zapewnił ją, że to, co między nimi zaszło, było za obopólną zgodą. 

 

Przez dziesięć lat żyła w kazirodczym związku z ojcem

W dalszej części rozmowy z Larrym Kingiem aktorka przyznała, że po tym, co się wydarzyło na Florydzie, przez kilka lat nie działo się między nią i ojcem nic więcej. W końcu Mackenzie wyjechała z ojcem w trasę koncertową. Przyznała, że była to jedna wielka impreza, między koncertami pili alkohol, zażywali narkotyki. Kobieta przyznała, że zdarzyło jej się obudzić w hotelu ze ściągniętymi do kostek spodniami. Nie pamiętała co się stało, ale gdy się rozejrzała, uświadomiła sobie, że znajduje się w łóżku swojego ojca, a on śpi obok niej. Takie sytuacje zdarzały się później częściej. Spytana przez Larry'ego Kinga, czy czuła się winna, nie odpowiedziała wprost, tylko wyznała: "Myślę, że dla niego [ojca - przyp. red.] jeśli doszło do seksu między ojcem i córką i nikt nie protestował, to gdzie tu problem?" Mackenzie sypiała ze swoim ojcem w sumie przez dziesięć lat. W końcu zaszła w ciążę. Aktorka nie miała jednak pewności, kto jest ojcem jej dziecka, bo w tym czasie miała także innych partnerów. Zdecydowała się na dokonanie aborcji, którą sfinansował jej ojciec. W ciągu tych wszystkich lat zdarzało jej się komuś powiedzieć, co się dzieje między nią i jej ojcem, ale jak wielokrotnie przyznawała, były to burzliwe czasy w jej życiu, kiedy często była pijana lub pod wpływem narkotyków, otaczali ją podobni ludzie, którzy nie traktowali poważnie tego, co mówi. Po usunięciu ciąży Mackenzie przestała sypiać z ojcem. "Nigdy więcej nie pozwoliłam już mu się dotknąć" - wyznała w rozmowie z Oprah Winfrey.

Syndrom sztokholmski?

Od 2009 roku aktorka zaczęła głośno mówić o tym, co zrobił jej ojciec. W jednym z wywiadów nazwała siebie ofiarą syndromu sztokholmskiego, mówiła, że jej ojciec "nadużywał władzy". Po opublikowaniu wspomnień, Genevieve Waite - trzecia żona Johna Phillipsa stwierdziła, że zarzuty Mackenzie pod adresem ojca są wyssane z palca. Podobnego zdania była Michelle Phillips - druga żona gwiazdora. Z kolei Chynna Phillips, przyrodnia siostra aktorki powiedziała, że wierzy w jej słowa i wyznała, że o wszystkim dowiedziała się w 1997 roku w trakcie rozmowy telefonicznej z Mackenzie, która zdecydowała się jej o tym opowiedzieć mniej więcej 11 lat po zakończeniu kazirodczego związku. Do dyskusji na temat prawdziwości wyznań aktorki włączyła się także Jessica Woods. Jessica była córką zmarłego w 2007 roku Denny'ego Doherty'ego, członka zespołu "The Mamas & the Papas". Mężczyzna miał jej powiedzieć, że "zna okropną prawdę" i że "był przerażony tym, co zrobił John". Relacji samego Johna nie poznany, bo mężczyzna zmarł w 2001 roku, czyli kilka lat przed tym, gdy jego córka zdecydowała się powiedzieć głośno o ich relacji. W rozmowie z Oprah wyznała: "Uwielbiałem mojego ojca. Czekałem na niego w kółko. Ciągle próbowałam zwrócić jego uwagę". A gdy przyznała, że mu wybacza, stwierdziła też: "Dostało mi się za fakt, że mu wybaczyłam. Ale tu nie chodzi o niego, ale o mnie. Wybaczenie nie oznacza, że popieram lub zgadzam się z tym, co się stało. To wszystko jest bardzo skomplikowane, mimo wszystko jednak czuję teraz spokój."

Więcej o:
Copyright © Agora SA