"Córka ledwo wstała w mikołajki i zaczęła szukać prezentu. Zrozumiałam, że źle ją wychowuje"

- Myślałam, że to, co przekazuje dzieciom trafia w nich, jednak grubo się myliłam. Potwierdziła to dzisiejsza sytuacja, która bardzo mnie zasmuciła. Syn ledwo wstał w Mikołajki i zaczął szukać prezentu. Zrozumiałam, że źle go wychowuje, bo pierwsze co, o czym pomyślał to o upominku. Nie liczyło się dla niego to, czy jest obok niego mama, czy że dziś idzie do przedszkola. Rzecz jasna dzień wcześniej zostawił dla św. Mikołaja ciastko i mleko, ale w tym całej ferworze nie zapytał nawet, czy go widziałam i czy on coś zostawił dla niego. Liczyło się tylko to, co dostał i czy jest to dla niego wystarczające - pisze w szczerym liście do redakcji nasza czytelniczka, która zastanawia się, czy dobrze wychowuje swoje dziecko.

Mikołajki wypadają 6 grudnia i przypominają nam o zbliżających się świętach Bożego Narodzenia. To dzień Świętego Mikołaja, ustanowiony ku czci Świętego Biskupa z Miry. Aby uczcić jego pamięć, już w XVIII wieku zaczęto wręczać drobne upominki grzecznym dzieciom. Nic dziwnego, że pociechy nie mogą doczekać się, kiedy przyjdzie do nich sam Święty Mikołaj i przyniesie im choć najmniejszy upominek. Niektóre pociechy dzień wcześniej przygotowują dla zmęczonego trudami pracy Mikołaja, kilka ciastek i kubek mleka. Ten mały gest podsyci magiczną radość nadchodzących świąt Bożego Narodzenia. Jedna z matek nie spodziewała się jednak, że jej dziecko zaraz po obudzeniu, pierwsze co zrobi, to zacznie szukać prezentów. Jak wspomina, nie chciała, aby tak właśnie wyglądało jego dzieciństwo.

Zobacz wideo Paulina Krupińska kupiła swoim dzieciom tylko jeden prezent na mikołajki. Wyjaśnia dlaczego

"Tłumaczę dzieciom, że najważniejsze jest to, co mają w sercach, a nie co jest w portfelu"

Uwielbiam święta Bożego Narodzenia, a szczególnie atmosferę, którą razem z dziećmi tworzymy w naszym domu. A że jesteśmy rodziną wierzącą to przynajmniej dwa razy w tygodniu podczas Adwentu chodzimy na roraty. Dzięki temu moje dzieci mogą zrozumieć, że ten wyjątkowy czas może mieć zupełnie inny wymiar, jeśli zacznie się myśleć o Bogu, a nie o tym, jak udekorować dom czy komu i jakie kupić prezenty. Tłumaczę dzieciom, że najważniejsze jest to, co mają w sercach, a nie co jest w portfelu. I choć to, co mówię może mieć dziwny wydźwięk, to w rzeczywistości wcale tak nie jest. Jak każda normalna rodzina ubieramy choinkę, pieczemy pierniczki czy robimy sobie prezenty, jednak uczę, że to nie jest priorytet i święta pełne ciepła też się odbędą. Najważniejsza jest rodzina, z która spędzimy ten wyjątkowy czas. 

"Przecież wychowuję syna zupełnie inaczej. Gdzie popełniłam błąd?"

Myślałam, że to, co przekazuje dzieciom trafia w nich, jednak grubo się myliłam. Potwierdziła to dzisiejsza sytuacja, która bardzo mnie zasmuciła. Syn ledwo wstał w Mikołajki i zaczął szukać prezentu. Zrozumiałam, że źle go wychowuje, bo pierwsze co, o czym pomyślał to o upominku. Nie liczyło się dla niego to, czy jest obok niego mama, czy że dziś idzie do przedszkola. Rzecz jasna dzień wcześniej zostawił dla św. Mikołaja ciastko i mleko, ale w tym całej ferworze nie zapytał nawet, czy go widziałam i czy on coś zostawił dla niego. Liczyło się tylko to, co dostał i czy jest to dla niego wystarczające. Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego rzeczy materialne wciąż są dla niego tak ważne. Przecież wychowuję syna zupełnie inaczej. Gdzie popełniłam błąd? Boję się, że w przyszłości będzie jeszcze gorzej. 

Eliza.

***

Wasze historie są dla nas ważne. Czekamy na listy i komentarze. Piszcie do nas na adres: edziecko@agora.pl. Najciekawsze listy opublikujemy.

Więcej o:
Copyright © Agora SA