Syn źle się poczuł, więc chciała dla niego antybiotyk. Lekarka od razu wiedziała, że to coś gorszego niż grypa

Pięciolatek był osłabiony, stracił apetyt i ciągle spał. Jego matka podeszła jednak do sprawy z zastanawiającym spokojem. Od razu zadzwoniła do przychodni po używany niejednokrotnie już antybiotyk. Pech chciał, że jej lekarki rodzinnej akurat nie było. Musiała więc stawić się w przychodni osobiście i całe szczęście.

Wspomniana historia pochodzi z książki Katarzyny Woźniak, lekarkę, która znana jest w internecie pod nazwą @mama.i.stetoskop. Na swoim Instagramie regularnie wrzuca edukacyjne posty, lub dzieli się fotografiami z wyjazdów. W książce zaś, autorka pokazuje realia, z jakimi mierzą się młodzi lekarze. Krzywdzące stereotypy, ogromna odpowiedzialność i roszczeniowi pacjenci to tylko czubek góry lodowej.

Zobacz wideo Przeziębienie czy grypa? Jak rozpoznać u dziecka?

Choć oficjalnie nikt nie może mówić o swoich doświadczeniach otwarcie, to historie z książki, podobnie jak ta z osłabionym 5-latkiem, miały szansę wydarzyć się naprawdę. Nieświadomość rodziców może niestety doprowadzić do tragedii, dlatego lepiej wiedzieć, na co zwracać uwagę u dziecka. Więcej ciekawych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Mama chciała tylko antybiotyk. Nie mogła zrozumieć, że sprawa jest poważna

"Chłopiec od wejścia słaniał się na nogach. Widać było, że nie będzie w stanie sam zdjąć koszulki do badania. Wyraźnie działo się coś złego. Osłuchałam. Zmierzyłam temperaturę. Wszystko w normie, tylko że dziecko położone na kozetce leżało spokojnie, a to nie jest normalne u pięciolatka. Zdrowy pięciolatek zwykle bryka jak szalony. Mój syn jest w podobnym wieku, więc miałam w temacie brykających maluchów spore doświadczenie" - czytamy we fragmencie książki "Następny. Kim jest człowiek, który Cię leczy?", autorstwa Katarzyny Woźniak.

 

Lekarka spytała więc mamy, czy syn nie ma problemów z oddawaniem moczu. Odpowiedź zmroziła jej krew w żyłach. Okazało się, że 5-latek sika niepokojąco często, a podczas samego pobytu w poczekalni, był w toalecie już dwukrotnie. Katarzyna Woźniak, ponieważ autorka pisze historie z własnej perspektywy, wiedziała, co to może oznaczać.

Poprosiła więc dziecko, by wyciągnęło palec. Trzeba było zbadać mu cukier. Wynik? Ten okazał się poza skalą. Lekarce na widok wyniku zrobiło się gorąco. Wykrycie świeżej cukrzycy typu I to niezwykle rzadka sprawa. Katarzyna Woźniak bezzwłocznie odesłała mamę z dzieckiem do szpitala.

[...] On nigdy nie miał cukrzycy! [...] Ale ja chciałam tylko antybiotyk. Co my teraz zrobimy?

- brzmiała odpowiedź zdenerwowanej matki dziecka. Nie mogła również pojąć, że taki stan zagraża życiu małego pacjenta. Oczekiwała, że lekarka przepisze im lek, który "naprawi" zdrowie pięciolatka.

Cukrzyca u dzieci. Jak rozpoznać jej objawy?

Bagatelizowanie problemu może przerodzić się w stan zagrażający życiu dziecka. Nie każde gorsze samopoczucie oznacza bowiem infekcję lub zwykłe przemęczenie. Warto pamiętać, że choroby autoimmunologiczne, do których zalicza się również cukrzyca typu I (w odróżnieniu od typu II tej samej choroby), mogą pojawić się w każdym wieku, nawet jeśli nikt z rodziny wcześniej nie chorował. Głównymi objawami, które powinny nas zmartwić, są:

  • nudności,
  • nadmierna senność,
  • nadmierne pragnienie,
  • spadek masy ciała, przy wzmożonym apetycie,
  • częste oddawanie moczu,
  • rozmyte widzenie,
  • częste zajady w kącikach ust,
  • zapachu acetonu z ust.

Gdy tylko zauważymy niepokojące objawy, należy udać się do lekarza pediatry. Nie tylko pokieruje on dalszymi etapami leczenia i poleci specjalistów, ale także pomoże rodzicom zaadaptować się do nowej sytuacji. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.