Para influencerów zrezygnowała z adopcji. Powód kuriozalny: "nie mogliśmy przez rok pokazywać dziecka w sieci"

Decyzja o adopcji dziecka jest niezywkle ważna. Nie tylko diametralnie odmieni los "rodziców", ale przede wszystkim samego dziecka. Wiąże się ona z wielogodzinnymi rozmowami, oraz długim procesem przygotowawczym. Wydawało się, że para influencerów bardzo tego pragnie, jednak jedna zasada skutecznie ich zniechęciła, po czym ostatecznie zrezygnowali.
Zobacz wideo Beata prowadzi rodzinny dom dziecka. Adoptowała pięć córek

Na tapet wraca sytuacja, która wydarzyła się kilka lat temu i dotyczyła adopcji dziecka. Para influencerów marzyła o dziecku, ale niestety nie udawało się ziścić marzenia naturalnymi sposobami. Zdecydowali o tym, by adoptować dziecko z Tajlandii. Jednak wyjątkowe prawo, które obejmuje adopcyjnych rodziców, sprawiło, że para ostatecznie zrezygnowała z tego pomysłu. Powód, jaki podali, został uznany przez społeczeństwo za absurdalny.

Więcej ciekawych informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Pragnęli mieć dziecko, jednak zasady, jakich mieli przestrzegać, były nie do zaakceptowania

Nikki Phillippi i Dan Phillippi chcieli adoptować dziecko z Tajlandii, po tym jednak jak agencja adopcyjna poinformowała parę, że przez rok od adopcji nie będą mogli upubliczniać wizerunku swojego dziecka w sieci, zaczęli się zastanawiać nad swoją decyzją. Początkowo zakładali, że jeśli dziecko pojawi się na ich filmikach i innych materiałach zamieszczanych w mediach społecznościowych, będą zamazywać mu twarz, by nie udało się go rozpoznać. Po przeanalizowaniu, stwierdzili jednak, że to byłoby zbyt czasochłonne i uciążliwe. Ostatecznie porzucili ten pomysł.

 

Działalność influencerów co chwilę wywołuje krytykę wśród internautów

Jakiś czas później para próbowała jeszcze adoptować dziecko z Korei Południowej, jednak już na samym początku procesu zostali poinformowani, że ze względu na ich działalność w sieci, sąd prawdopodobnie nie wyrazi zgodę na adopcję. 

Nie podobał nam się pomysł, aby obcy rząd mógł potencjalnie odebrać nam dziecko nawet po roku, na podstawie tego, co ktoś zobaczył w mediach społecznościowych.

Dlatego i tym razem zrezygnowali ze swojego pomysłu. Ostatecznie para doczekała się własnego, biologicznego syna. Niedawno jednak po raz kolejny znaleźli się na językach swoich obserwatorów za to, że zdecydowali się na uśpienie swojego psa. Miał on zachowywać się agresywnie zarówno wobec ich dziecka, jak i kilku innych psów. Internauci jednak zadają pytanie, czy rzeczywiście nie było innych rozwiązań ten sytuacji i czy ostatecznie musieli decydować się na tak okrutną decyzję.

Źródło: newsy.mamotoja.pl

Więcej o:
Copyright © Agora SA