"Podczas porodu moje krocze oglądało 15 osób. Stado studentów, a ja nie miałam nic do gadania"

- Gdy podali mi plik papierów do podpisania, podpisywałam wszystko jak leci. Zresztą kto przeszedł badania szyjki macicy ten wie, jak się potem człowiek czuje. Podpisywałabym i wniosek o hipotekę, gdyby był w tych papierach. Okazało się, że zgodziłam się na obecność studentów. Nie sądziłam, że przyjdą w takiej masie. Podczas porodu moje krocze oglądało 15 osób. Stado studentów, a ja nie miałam nic do gadania. W międzyczasie weszła jeszcze pielęgniarka - wspomina nasza czytelniczka, która nie była zadowolona z tego, że podczas jej porodu edukowano studentów.

Poród jest bardzo ważnym przeżyciem dla każdej przyszłej matki. Dotyczy fizyczności, sfery intymnej i silnie dotyka emocji. Większość kobiet oczekujących narodzin dziecka boi się porodu. Oprócz samego bólu ciężarne myślą też o dyskomforcie i personelu, który będzie je obsługiwał. W wielu placówkach medycznych o charakterze dydaktycznym misją jest nie tylko leczyć, ale też nauczać. Te ciężarne, które rodziły w asyście studentów, nie wspominają tego zbyt dobrze. 

To był mój pierwszy poród, byłam zawstydzona i przestraszona. Nie chciałam "publiczności" podczas porodu, ale bałam się, że jeśli nie podpiszę, nie przyjmą mnie do szpitala

- wspomina matka dwójki dzieci w rozmowie z eDziecko.pl. 

Zobacz wideo Paweł Trybała wspomina poród drugiej córki. "Biegłem jak chirurg na bardzo ważną operację"

"Gdy leżałam w sali poporodowej do małego pokoiku zwaliło się z 10 osób. Nie mieli już gdzie stanąć, a lekarka odkrywała moje piersi"

Przekroczenie progu szpitala uniwersyteckiego nie jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na obecność studentów podczas badania, jednak większość ciężarnych z uwagi na obawy, decyduje się na to. I choć akcja porodu często jest dynamiczna, to nie da się nie zauważyć obecności sporego grona studentów, którzy wciąż się wymieniają. 

- Rodziłam w szpitalu klinicznym, bo tam przyjmował mój ginekolog. Wiedziałam, że uczą się tam studenci, ale nie bardzo miałam możliwość manewru, bo chciałam rodzić ze swoim ginekologiem. Podczas przyjęcia do szpitala dostałam masę kwitów do podpisania. 

Napisałam w formularzu, że nie chcę, aby było zbyt tłoczno w mojej sali.

Nie pamiętam za bardzo, co działo się podczas porodu, wtedy mogła być i w sali porodowej cała armia, byle tylko wszystko się skończyło. Potem, jednak gdy leżałam w sali poporodowej do małego pokoiku zwaliło się z 10 osób. Nie mieli już gdzie stanąć, a lekarka odkrywała moje piersi, macała je. Całe szczęście oględziny rany krocza odbyły się bez studentów już - mówi jedna z naszych rozmówczyń, matka dwójki dzieci. 

"Zgodziłam się na obecność studentów. Nie sądziłam, że przyjdą w takiej masie"

Z kolei inna kobieta dodaje, że przez stres związany z nagłym porodem i tym, że w trakcie jazdy do szpitala odeszły jej wody, a także zaczęły się nerwy i dużo mocniejsze skurcze, to nie myślała o tym, kto będzie jej towarzyszył i jak wszystko będzie wyglądać. - Gdy podali mi plik papierów do podpisania, podpisywałam wszystko jak leci. Zresztą kto przeszedł badania szyjki macicy ten wie, jak się potem człowiek czuje. Podpisywałabym i wniosek o hipotekę, gdyby był w tych papierach. Okazało się, że zgodziłam się na obecność studentów. Nie sądziłam, że przyjdą w takiej masie. Podczas porodu moje krocze oglądało 15 osób. Stado studentów, a ja nie miałam nic do gadania. W międzyczasie weszła jeszcze pielęgniarka i przestawiała jakieś fiolki w mojej sali.

Czułam zażenowanie, ale byłam tak przerażona i obolała, że nie miałam siły się bronić.

Teraz wyrzucam sobie w duchu swój brak reakcji. W tamtym momencie nie miałam na to siły - przyznała. 

Standardy opieki okołoporodowej

Dziś kobiety są świadome swoich praw, wiedzą, czego mogą w czasie porodu oczekiwać i czego wymagać. Prywatne sale porodowe z wszelkimi udogodnieniami, położne na wyłączność, dogodne warunki dla partnera są dziś na porządku dziennym w szpitalach położniczych. Trudno sobie wyobrazić, żeby ktokolwiek dziś wpadł na pomysł przyprowadzenia na salę porodową tak dużej liczby studentów i to jeszcze bez spytania o zgodę rodzącej. Szpitale starają się zapewnić kobietom prywatność i poczucie bezpieczeństwa.

Więcej o:
Copyright © Agora SA