Tragedia w Andrychowie. Rodzina 14-latki przeżyła wcześniej inną śmierć. "Ojciec poszedł na komisariat i błagał"

14-latka w Andrychowie zmarła tragicznie z powodu wyziębienia. Aktualnie trwa śledztwo w sprawie i pojawiają się nowe okoliczności. Jedną z nich jest fakt, że rodzina dziewczynki kilka lat wcześniej przeżyła jeszcze inną tragedię.

14-letnia Natalia zmarła w Andrychowie z wyziębienia w środę 29 listopada, dzień po tym, jak zaginęła. Zziębniętą dziewczynką zainteresował się tylko jeden przechodzień, ale niestety zbyt późno, aby lekarze w szpitalu mogli jej pomóc. Jej rodzina przeżywa teraz żałobę, która niestety nie jest pierwszą w ich życiu. Kilka lat temu bowiem również stracili inną, bliską osobę. 

Zobacz wideo Chełm. Wywieźli do lasu i pobili 16-latkę

Tragedia w Andrychowie. Rodzina 14-latki kilka lat temu pożegnał inną, bliską im osobę

Jak podaje serwis Fakt.pl, bliscy zmarłej nastolatki przeżyli kilka lat wcześniej inną tragedię - wówczas odeszła mama Natalki - "Przegrała walkę z nowotworem. Miała wtedy 32 lata... A teraz kolejne nieszczęście... Trudno to zrozumieć i sobie wytłumaczyć" - mówią załamani krewni dziewczynki. A czy można było uniknąć tragedii 14-latki? Jej bliscy, jak i mieszkańcy Andrychowa zastanawiają się nad tym, ponieważ wiele rzeczy mogło wydarzyć się inaczej - mogli zareagować wcześniej inni przechodnie, również funkcjonariusze mogli namierzyć telefon Natalii i szybciej są namierzyć - "Ojciec poszedł na komisariat i błagał, by policjanci szukali dziecka. Zadawali mu mnóstwo dziwnych pytań, zamiast od razu namierzyć komórkę Natalki i w ten sposób ją próbować zlokalizować" - przyznał jeden z krewnych tragicznie zmarłej dziewczynki. 

Tragedia 14-letniej Natalii w Andrychowie. Sprawa trafiła do wadowickiej prokuratury

Sprawa śmierci 14-latki w Andrychowie trafiła do Prokuratury Rejonowej w Wadowicach, która ustala dokładny przebieg zdarzeń. Na razie nie wiadomo zbyt wiele - Natalia dzień przed śmiercią normalnie wyszła do szkoły. Niewiele później zadzwoniła do ojca i poinformowała o swoim złym samopoczuciu i tym, że nie wiedziała, gdzie się znajduje. Po tym telefonie kontakt z nią się urwał. Ojciec dziewczynki od razu zaczął jej szukać, zgłosił się też na policję po pomoc. Nastolatka znalazła się dzień później, 29 listopada pod sklepem sieci Aldi. Była skrajnie wyziębiona - jej temperatura wyniosła wówczas 22 stopnie. Mimo że trafiła do szpitala, nie zdołano uratować jej życia. Więcej artykułów znajdziecie na naszej stronie głównej Gazeta.pl.

Więcej o:
Copyright © Agora SA