Mama pokazała, co wsadziła do kalendarza adwentowego swoich dzieci. "Tanio nie wyszło"

Kobieta do przygotowania kalendarza adwentowego dzieci wykorzystała kartonowe pudełko z 24 szufladkami. W każdej znalazły się dwa upominki - dla starszego i młodszego dziecka. Kobieta przyznaje, że nie spodziewała się, że aż tyle na nie wyda.

Więcej tematów związanych z życiem rodzinnym na stronie Gazeta.pl

Wiele dzieciaków z niecierpliwością wyczekuje pierwszego grudnia. To dzień, w którym będą mogły otworzyć pierwsze okienko w swoim kalendarzu adwentowym. Najczęściej maluchy dostają proste kalendarze z czekoladkami, jednak rodzice, którzy mają na to czas i środki coraz częściej decydują się na droższe warianty: kupują gotowe kalendarze z drobnymi upominkami lub sami je przygotowują. Jedna z aktywnych w mediach społecznościowych mam na grupie skupiającej rodziców pochwaliła się kalendarzem adwentowym, który przygotowała dla swoich synów. 

Zobacz wideo Jakie są problemy polskiej edukacji? "Każdy musi iść na korki" [SONDA]

Sama zrobiła kalendarz dla dzieci

Mama zrobiła wspólny kalendarz dla dwójki dzieci. Wykorzystała do tego celu kartonowe pudełko po kalendarzu z kosmetykami, który rok wcześniej dostałą od swojego męża. Pudełko ma 24 szufladki różnej wielkości, więc przyznała, że miała ułatwione zadanie - wystarczyło je wypełnić. "Jeden syn ma 4 lata, a drugi osiem, musiałam więc upominki na każdy dzień tak przemyśleć, żeby każdy był zadowolony. W większości musiały być to różne przedmioty. Mały jest wielkim fanek Psiego Patrolu, a starszy zapalonym piłkarzem, który uwielbia Harry’ego Pottera. Obecnie interesują ich wyłącznie gadżety z tymi motywami" - napisała. 

Kobieta wymieniła, czym wypełniła szufladki kalendarza: ołówki, gumki do ścierania, małe figurki ulubionych bohaterów, karty kolekcjonerskie, mikro zestawy klocków w saszetkach etc. Nie zabrakło oczywiście słodyczy - żelków, lizaków, batoników. "Starszy znajdzie m.in. linijkę i gumkę do ścierania z symbolem FC Barcelony, saszetki kart z piłkarzami, tatuaże z motywami piłkarskimi. Młodszy - pieczątki z motywami z Psiego Patrolu, małe figurki z bajki, resoraki" - wymienia autorka kalendarza. 

"Tanio nie wyszło"

Kobieta spytana o to, ile w sumie wydała na upominki do kalendarza przyznała: "Tanio nie wyszło". Na początku myślałam, że jeśli uda mi się na każdy dzień kupić coś za ok. 3 zł, to w sumie wydałabym poniżej 150 zł. Szybko się jednak okazało, że nie będzie tak tanio, jak myślałam. Ciężko było znaleźć coś sensownego za tak małą kwotę. W efekcie średnio na każdy dzień wyszło po 6 zł, czyli w sumie 288 zł. Zdarzają się szufladki, w których są ładne ołówki za złotówkę, ale też i takie, w których wylądowały figurki za 19 zł" - wylicza. "Oczywiście byłoby taniej, gdybym więcej szufladek wypełniła słodyczami, ale nie jestem fanką bezmyślnego faszerowania dzieci cukrem. Słodycze znajdą w sześciu szufladkach: małe słoiczki Nuttelli, czekoladowe mikołaje, słomki do picia wypełnione czekoladowymi kuleczkami, które rozpuszczają się w trakcie picia mleka, zmieniając je w czekoladowy napój. Sama nie mogę się doczekać dnia, kiedy je znajdą" - pisze. 

Więcej o:
Copyright © Agora SA