Chłopiec zadławił się podczas kąpieli. Wszystko przez popularną zabawkę

"80% wypadków zdarza się w domu! Nie da przewidzieć się wszystkich, ale można nauczyć się działać w takich sytuacjach!". Niech historia Adasia będzie przestrogą i nauczką dla wielu rodziców, którzy kupują dzieciom zabawki do kąpieli i nie tylko.
Zobacz wideo Ratowniczka zdradza, jakie są najczęstsze sytuacje zagrażające życiu i zdrowiu dziecka

Pierwsza kąpiel noworodka to wiele stresu i nerwów dla większości rodziców. Boją się czy będą potrafili odpowiednio trzymać dziecko i czy nie zrobią mu krzywdy. Wielu lekarzy twierdzi, że dzieci uwielbiają przebywanie w wodzie, jednak niektóre maluchy płaczą w czasie kąpieli, wręcz wpadają w histerię, co dodatkowo wprowadza wiele paniki w czasie tej wieczornej rutyny. Dobra wiadomość jest taka, że im dziecko starsze, tym mniej płaczu i stresu. Pora mycia zamienia się w formę zabawy i relaksu.

Więcej ciekawych informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Zabawki w wannie stanowią dodatkową rozrywkę, ale mogą być źródłem niebezpieczeństwa

Im dziecko jest starsze, w wannie pojawia się coraz więcej zabawek i akcesoriów, które mają umilić mu czas. Popularne, tanie i łatwo dostępne w wielu sklepach są gumowe zwierzątka, najczęściej kaczuszki, z gwizdkiem w środku. Pewien ratownik przestrzega, opisując co przydarzyło się 4-letniemu Adasiowi, który bawił się w wannie i bawił się zabawką-kaczuszką. Wystarczyła chwila, by wyciągnął gwizdek z tej kaczuszki i włożył sobie go do ust. Zabawa, w której to on sam mógł wydawać gwiżdżące dźwięki była dla niego doskonała. Jednak wystarczyły sekundy, by chłopiec wciągając powietrze, stracił kontrolę nad trzymanym gwizdkiem, zaciągnął go i zaczął się krztusić. 

"Zadławienia zdarzają się częściej niż można przypuszczać. Warto kształtować prawidłowe odruchy"

Ojciec, który był w tym czasie z synkiem, natychmiast wyciągnął go z wanny i zaczął uderzać go w plecy. Jednocześnie wzywał pogotowie, krzycząc i wpadając w coraz większą panikę. Dyspozytor poinstruował mężczyznę, żeby ucisnąć nadbrzusze dziecka, jednak przez stres, w jakim się w tamtym momencie znalazł nie był w stanie tego zrobić. Ponadto dziecko utraciło przytomność, więc dyspozytor w tamtym momencie doradził, by złapał głowę swojego dziecka i odchylił ją do tyłu, jednocześnie uciskając mu nos, następnie miał dmuchnąć mocno w jego usta. Dzięki temu zabiegowi gwizdek wpadł do jednego z płuc. Gdy karetka z ratownikami przybyła na miejsce, 4-latek siedział u taty na kolanach, był owinięty ręcznikiem, a kiedy próbował się odzywać, to gwizdał. Po przetransportowaniu dziecka do szpitala, usunięto mu gwizdek i chłopiec przeżył. 

Więcej o:
Copyright © Agora SA