Tak wyglądały wózki dziecięce sprzed 70 lat. Miały zaskakującą funkcję

Tak wyglądał nietypowy wózek dziecięcy z 1952 roku. Miał dodatkową funkcję, która zaskoczyła rodziców. "Przecież to nie ma hamulców" - czytamy w komentarzach.

Rodzice będący fanami przejażdżek rowerowych często starają się zarazić pasją swoje dzieci. Chętnie zabierają je w trasy, nawet wtedy, kiedy te są zbyt małe, by samodzielnie prowadzić rower. Wówczas sklepy wychodzą ich potrzebom naprzeciw z różnymi rozwiązaniami. Obecnie na rynku znajdziemy zarówno foteliki montowane na ramie, jak i bagażniku roweru.

Tak wyglądały wózki dziecięce sprzed 70 lat

Rodzice mniejszych dzieci mogą także zainwestować w specjalne przyczepki do rowerów, w których mogą przewozić swoje pociechy. Należy wypożyczyć je jednak w hamak dla niemowląt lub stabilizator główki, które będą amortyzować wstrząsy w przypadku jazdy na nierównym podłożu. Okazuje się jednak, że gadżety umożliwiające przewożenie małych dzieci rowerem wcale nie są takim nowym rozwiązaniem. Stare metody dziś by jednak nie przeszły. Na kanale na YouTube @britishpathe opublikowano filmik z 1953 roku, na którym pokazano, w jaki sposób mama przewoziła dziecko. Na nagraniu widzimy kobietę pchającą wózek dziecięcy. Przeszła przez ulicę, a następnie zatrzymała się przy zaparkowanym po drugiej stronie rowerze. Okazuje się, że wózek miał zamontowane wysuwane pręty. Umożliwiały one przymocowanie wózka do tylnego koła roweru. Z kolei przy podniesieniu specjalnej dźwigni, trzy koła wózka unosiły się ku górze. Dzięki temu rozwiązaniu wózek zmieniał się w przyczepkę, przytwierdzoną do boku roweru. Więcej artykułów o tematyce parentingowej przeczytasz na stronie Gazeta.pl.

Zobacz wideo Wybitna polska sportsmenka już wkrótce zostanie mamą. "Nie jest to łatwy stan, boję się porodu"

"Wciąż mam ten wózek"

To samo nagranie udostępniono także na profilu na Instagramie @classic.fact. Pojawiła się pod nim masa komentarzy. Niektórzy internauci byli pod wrażeniem kreatywności mam sprzed 70. lat, a inni twierdzili, że takie rozwiązanie było niebezpieczne. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że w tamtych czasach panował na drogach zdecydowanie mniejszy ruch. "Uwielbiam patrzeć na stare wózki, bo przypominają mi, jak unikalne rzeczy kiedyś produkowano", "I nie było dni, kiedy jakiś kiepski kierowca albo zły rowerzysta uderzył w ten wózek", "Uważam, że na tamte czasy był to bardzo dobry pomysł. Jestem zdziwiona, że to się nie przyjęło", "Dzisiaj nie ma już takich rzeczy. Wszystko psuje się już po pierwszym użyciu albo jest tak drogie, że trudno sobie na to pozwolić", "Mam taki wózek. Czasem woziłam w nim drugą córkę. Teraz ma 14 lat, ale nadal go mam. Trzymam w nim lalkę", "A ja myślę, że to nieodpowiedzialne. Na rowerze trudniej zachować równowagę, a gdy trzeba szybko się zatrzymać, to przecież wózek nie ma hamulców" - pisali internauci.

 
Więcej o:
Copyright © Agora SA