Jedyna grupa śmierci, to grupa na messengerze rodziców ze szkoły twojego dziecka

Grupy dla rodziców przedszkolaków to koszmar wielu osób. Część matek i ojców należą do nich tylko dlatego, że muszą, chociaż sami przyznają, że chętnie by się z nich wypisali.

Więcej ciekawych treści znajdziesz na Gazeta.pl
Dla wielu rodziców przedszkolne grupy w mediach społecznościowych "to dopiero zło". Jeśli jednak chcą wiedzieć, co dzieje się w placówce, być na bieżąco odnośnie różnych akcji, wydarzeń, ustaleń itp. to nie mogą ich opuścić. A bardzo by chcieli.

Zobacz wideo Los na loterii. Co by zrobiły z nim przedszkolaki?

W każdej grupie dla rodziców zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie próbował innym narzucać swoje zdanie. Skupia się tylko na swoim dziecku, zapominając, że przecież w grupie przedszkolaków jest około dwudziestki maluchów.

Macie grupę na messengerze? To jest dopiero zło. Pamiętam dyskusję na temat szamponu na wszy-matki ustalały jaki szampon trzeba kupić (po jednym się włosy plączą, po drugim puszą, po trzecim jeszcze coś) i żeby nikt nie miał wątpliwości wywiesiły w przedszkolu stosowną informację

- napisała na platformie X jedna z mam, która podpisuje się jako @Ela09573903.

Niektórzy rodzice mają problem z kulturalną komunikacją

Podobny pogląd na wielu rodziców, którzy często przyznają, że nie mają siły na zbędne dyskusje i męczy ich, gdy ktoś robi aferę z niczego, albo sprawia, że niewielki problem urasta do rangi wielkiej afery.

Nie doceniałam, jak mam dobrze do czasu, aż doświadczyłam na własnej skórze, co rodzice potrafią wyczyniać na Facebooku. Gdy syn poszedł do żłobka, zaczęło się. Pretensje o wszystko, łącznie z tym, że ktoś nie wiedział, bo nie przeczytał maila od pani, a oczekiwał, że wszystkim informacje przewodniczący zakomunikuje na grupie na Facebooku. Awantura potrafi wybuchnąć o wszystko, zwykle o błahostki. Wszystko okraszone oczywiście uszczypliwościami i pasywno agresywnymi podjazdami

- mówi nam mama z Wilanowa. Najgorsze jest to, że takie "aferki", nawet gdy nie bierze się w nich udziału, poprawią zepsuć nastrój. A przecież rodzice przedszkolaków muszą ze sobą obcować przez kilka lat. Jak to robić, gdy większość jest skłócona?

Część rodziców przyznaje, że robią wszystko, by jak najmniej (a najlepiej wcale) udzielać się na grupach dla rodziców. Nie robią problemów i zdają się na trójkę klasową, czy inne osoby, które poświęcają swój wolny czas, by przygotować jakieś atrakcje czy upominki przedszkolakom z okazji np. mikołajek, czy choinki.

Nie udzielam się na tych grupach, wychodzę z założenia, że jeśli ktoś się angażuje, to nie będę mu tego utrudniała, zgadzam się na wszystko. Jednak wczoraj musiałam wyłączyć powiadomienia na grupie dla rodziców. 50 powiadomień w dwie godziny. Powód? Prezent mikołajkowy. Jest kilku rodziców, którzy swoim widzimisię potrafią rozwalić w pył całą inicjatywę, nad którą pozostali pracowali od kilku dni. Jedni nie lubią słodyczy, inni są antyklerykalni, jeszcze inni unikają nadmiernego konsumpcjonizmu. Rozumiem, że każdy ma swój punkt widzenia, ale mierzi mnie, że nie potrafimy patrzeć dalej niż czubek własnego nosa. Jaś nie je słodyczy, więc nie można rozdawać cukierków na urodziny - nie może być tak, że większość nagina się do jednostek tylko z powodu błahych powodów.

- opowiada mama z ucznia z warszawskiej Pragi.

Zawsze znajdzie się konfliktowy rodzic

W grupie kilkudziesięciu rodziców prawie zawsze znajdzie się osoba, która jest z zasady konfliktowa i nic jej nie pasuje. Konfliktowi rodzice nie tylko utrudniają pracę całej grupie, bo ciężko cokolwiek zorganizować, to też sprawiają, że wiele osób nie chce się angażować. Po co mają szykować coś, co będzie krytykowane (nawet jeśli ta krytyka będzie tylko od jednej osoby).

W naszej grupie jest mama, która uważa się (z niewiadomego powodu) za lepszą od wszystkich innych. Ma niesamowicie wysokie mniemanie o sobie i chyba wkurza ją, że nikt jej nie podziewa. Wszystko krytykuje i wyśmiewa, jest ironiczna i zaczepna, ciągle łapie wszystkich za słówka. Doprowadziła do tego, że nikt z rodziców jej nie lubi i nie chce z nią ustalać czegokolwiek

- przyznaje nasza czytelniczka z Białegostoku, mama czteroletniego Olafa. Podkreśla też, że w tej całej, dość trudnej sytuacji, najbardziej szkoda jest dziecka konfliktowego rodzica. Kilkulatki chętnie zapraszają się wzajemnie na urodziny, czy wspólne zabawy. Pociechy konfliktowego rodzica nikt nie zaprosi, i to nie ze względu na dziecko, ale "po prostu nikt nie będzie chciał przebywać w towarzystwie takiej osoby".

Czy grupy rodziców na messengerze są potrzebne?

Niektórzy zastanawiają się, czy grupy rodziców w mediach społecznościowych są w ogóle potrzebne i czy nie lepiej jest wrócić do formy sprzed kilkunastu, czy kilkudziesięciu lat, kiedy rodzice niewiele komunikowali się poza placówką (chyba że się znali) a wszystko, co ważne, pojawiało się na tablicy ogłoszeń.

Nie da się jednak ukryć, że dzięki grupom założonym w mediach społecznościowych łatwiej (z założenia) jest przekazać wszystkim jakieś informacje odnośnie przedszkolnych wydarzeń. Często wrzucane są na nie także zdjęcia i ogłoszenia.
Czy da więc jakoś rozwiązać się problem konfliktowych rodziców na grupach?

Więcej o:
Copyright © Agora SA