Awantura na parkingu. Poszło o miejsce dla rodziny. "Jest pan kobietą w ciąży?"

Zaparkował na miejscu dla ciężarnych i rodzin z dziećmi. Nagle zaczepiła go klientka supermarketu. "Chyba pani widzi fotelik w samochodzie?" - burknął. Nie wspominał, że był pusty.

Na sklepowych parkingach można znaleźć specjalne miejsca przeznaczone dla rodzin z dziećmi i kobiet w ciąży. W odróżnieniu od miejsc dla osób niepełnosprawnych, do wydzielania tych dla rodzin, właścicieli sklepów nie zobowiązuje żadna ustawa. Taka decyzja jest jedynie przejawem ich dobrej woli, co nie zawsze respektują klienci supermarketów.

Miejsca parkingowe dla rodzin z dziećmi i kobiet w ciąży

W odróżnieniu od pozostałych miejsc parkingowych te przeznaczone dla rodzin z dziećmi są zwykle większe i umieszczone blisko wejścia do sklepu. Dzięki temu rodzice nie muszą lawirować między autami i stresować się, czy wyjmując z bagażnika wózek dziecięcy, nie porysują innego pojazdu. W poprzednim artykule opisaliśmy sytuację, którą przedstawiła nam czytelniczka. Gdy po zaparkowaniu na miejscu dla rodzin z dziećmi wyszła ze sklepu, okazało się, że specjalną przestrzeń pomiędzy dwoma autami na poszerzonych miejscach zagospodarował sobie trzeci samochód. "To była szeroka tesla, otwieranie drzwi graniczyło z cudem, a co dopiero mówić o włożeniu do auta dzieciaków. Musiałam wyjechać z miejsca, zatarasować przejazd i dopiero włożyć dzieci" - mówiła wówczas. Tym razem pediatrka prowadząca profil na Instagramie @pediatranazdrowie podzieliła się podobną historią. Zauważyła, że na miejscu dla rodzin, parkuje auto bez pasażerów. Kierowcą był mężczyzna. "Przed chwilą, pod sklepem, pan (sam w samochodzie) zaparkował na tym miejscu (połowa innych miejsc wolna). Pytam więc spokojnie, czy jest kobietą w ciąży (wiem, może i niepotrzebny sarkazm), czy rodziną z małym dzieckiem. Pan odpowiada (już mniej spokojnie): Chyba pani widzi fotelik w samochodzie?!" - opisywała. Więcej artykułów o tematyce parentingowej przeczytasz na stronie Gazeta.pl.

Zobacz wideo Wybitna polska sportsmenka już wkrótce zostanie mamą. "Nie jest to łatwy stan, boję się porodu"

 

"Ciąża to nie choroba"

W odpowiedzi wyjaśniła mężczyźnie, że jest to miejsce przeznaczone dla rodzin z obecnym w samochodzie dzieckiem albo z pasażerką w ciąży i samo posiadanie dziecka nie uprawnia do tego, aby z niego korzystać. "Wy zwracacie uwagę w takich sytuacjach? Może macie pomysł na jakiś dobry (kulturalny a konkretny) tekst? Wydawało mi się, że to już się często nie zdarza, ale chyba jednak…?" - zwróciła się do swoich obserwatorów. Pytanie skłoniło wiele mam wiele mam do dyskusji. Niektóre przyznały, że miały podobne doświadczenia. "Ja, będąc w ciąży, chciałam skorzystać z kasy dla ciężarnych. Pan, który był przede mną mówi: ciąża to nie choroba. Wiem, bo mam troje dzieci. Opowiedziałam: rodził je pan?", "Miałam podobną sytuację! Zwróciłam pani uwagę, że chyba zapomniała dziecka ze sklepu, bo w aucie go nie ma. Była już po zakupach, bo wszystko wkładała do bagażnika. Otrzymałam w zamian fukniecie i pogardliwe spojrzenie", "Te miejsca pozwalają na swobodne otwarcie drzwi, aby wyjąć nosidełko, czy też dziecko. Bez ścisku i stresu, że sąsiedniemu autu zarysujemy lakier", "Dlatego od dwóch lat, czyli od kiedy mam córeczkę, udało mi się stanąć na takim miejscu może osiem razy" - pisały.

 
Więcej o:
Copyright © Agora SA