4-letni chłopiec spędził cztery godziny w zamkniętym autobusie. "Pukał w szybę, ale nikt go nie słyszał"

4-letni chłopiec został pozostawiony w szkolnym autobusie na ponad cztery godziny. Do kuriozalnej sytuacji doszło w poniedziałek, 13 listopada 2023 roku. Dziecko, które cierpi na epilepsję, zostało przez mamę przyprowadzone na przystanek autobusowy, skąd pod opieką jednej z nauczycielek, podróżowało wraz z innymi dziećmi do Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Bądkowie. Na zajęcia jednak nie dotarł. Placówka teraz wyjaśnia całą sytuację.

Kiedy w poniedziałkowy ranek matka 4-letniego chłopca odprowadzała go na przystanek autobusowy, nie sądziła, że jej dziecko spędzi ponad cztery godziny zamknięte w autobusie, płacząc i waląc bezskutecznie w szybę. Z płaczu zasnął, a kiedy się przebudził - jego wołanie o pomoc usłyszała jedna z nauczycielek. Kobieta uwolniła chłopca i całą sprawę zgłoszono od razu dyrekcji. Rodzice jednak o całej sytuacji dowiedzieli się dopiero po odebraniu dziecka z zajęć. Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Zobacz wideo Katarzyna Topczewska o reagowaniu na przemoc wobec zwierząt: Zbierajmy dowody, nagrajmy film, róbmy zdjęcia, wezwijmy policję

Spędził ponad cztery godziny zamknięty w autobusie. Z płaczu zasnął

W poniedziałek, 13 listopada 2023 roku 4-latek został zaprowadzony przez mamę na przystanek, skąd z innymi dziećmi miał pojechać do szkoły autobusem pod nadzorem opiekunki. Jednak na zajęcia nie dotarł. Ponad cztery godziny siedział sam zamknięty w autobusie, bez jedzenia i picia, ale także ogrzewania. "Nie mam wytłumaczenia" - mówi Janusz Graczyk, dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Bądkowie, cytowany przez portal pomorska.pl. - "Gdy dowiedziałem się o sytuacji, od razu sporządziłem notatkę służbową i skontaktowałem się z mamą".

Obecnie trwają ustalenia, czemu dziecko zostało w autobusie. "Może przysnął i został na siedzeniu. Synek opowiadał, że pukał w szybkę, ale nikt go nie słyszał" - opowiada "Gazecie Pomorskiej" jego rodzic.

Chłopiec, wołając o pomoc, szlochając i waląc w szybę, z tej bezsilności zasnął. Kiedy się obudził, znów wzywał pomocy, na szczęście tym razem zobaczyła go inna nauczycielka. "Od razu zaopiekowaliśmy się chłopcem. Skorzystało z toalety, dostało picie, zjadło kanapki" - dodaje dyrektor placówki, który również zaznacza, że z całego zajścia została sporządzona notatka służbowa oraz zostało to zgłoszone do organu prowadzącego. Informacja również trafiła do Kuratorium Oświaty w Bydgoszczy.

Rodzice o całym zajęciu dowiedzieli się od dziecka

Rodzice czteroletniego chłopca, który został zamknięty w autobusie, dowiedzieli się o całym zajściu dopiero po kilku godzinach i to nie od nauczycieli, ale od dziecka. "Dopiero synek mówił w samochodzie o zamknięciu w autokarze. To chłopiec małomówny, który leczy się na epilepsję. Żona zadzwoniła do nauczyciela, ta potwierdziła opowieść syna i poprosiła o kontakt z dyrektorem" - zaznacza ojciec czterolatka w rozmowie z "Pomorską".

Rodzice dziecka, jak i sam chłopiec zostali objęci opieką specjalisty, a opiekunka, która nie zauważyła braku pozostawionego w autobusie chłopca, miała otrzymać naganę i wobec niej również wyciągnięto konsekwencje.

Więcej o:
Copyright © Agora SA